Jak przestałem kochać design

Marcin Wicha
Jak przestałem kochać design
  • Karakter
    marzec 2015
    125 × 205
    264 strony
    ISBN:
    978-83-62376-83-4

Autor książki Jak przestałem kochać design nie jest nostalgikiem PRL-u, choć w czasach dzieciństwa niewątpliwie kochał design bardziej niż dziś. Był dzieckiem, kiedy poznawał i czcił składowane przez ojca numery „Ty i ja”. Zamknięte w roku 1974 legendarne pismo na „pięćdziesięciu kolumnach […] przedstawiało światową kulturę, modę, design, wyznaczało pułap inteligenckich aspiracji i potrzeb”. Marcin Wicha, dziś grafik i pisarz, opowiada dzieje swojego wtajemniczenia, którego centralną figurą był ojciec – architekt, „bezwyznaniowy Żyd” i domowy kapłan designu. Niczym w Księdze z prozy Brunona Schulza w lekko zszarganych numerach „Ty i ja” chłopiec znajdował cały wszechświat. Matka (jak przyziemna schulzowska Adela!) powycinała co prawda przepisy kulinarne, ale „poza tym było wszystko. Kadry z amerykańskich filmów, okładki Cieślewicza, wiersze Chlebnikowa, moda Grażyny Hasse, polska szkoła plakatu we wszystkich wcieleniach i wersjach”. Mieszkanie Wichów, pełne kreślarskich desek, zdobycznej zastawy stołowej odrzuconej z eksportu i śladów niezrealizowanych wielkich idei (jak projekt ruchomej ściany), było świątynią gustu, domostwem „wizualnych amiszów” żyjących w oblężeniu powszechnej szpetoty.   

Książka odległa jest od klisz pamięci, oparta o solidne, materialne medium. Rzeczy opisywane przez autora to flamastry, plakaty, buty, ale i  PRL-owskie worki z zastygłym cementem niedbale ukryte po krzakach. Albo genialnie zaprojektowana, lecz marnie wykonana domowa półka na książki. Albo wspaniała smycz dla psa, którą ojciec uwielbiał, a pies nie doceniał. Rzeczy minione, rzeczy poniemieckie, żydowskie, pożydowskie, nowoczesne i ponowoczesne. Każda z nich ma swój sens i styl, nawet bezstylowa, powszechna tandeta, która spłynęła wielką falą po upadku systemu. Marcin Wicha napisał książkę fachową – zna się na przedmiotach i dobrze je rozumie – a zarazem ironiczno-filozoficzną, chwilami poetycką. Zbiór krótkich, niemal aforystycznych opowiastek rozpoczyna Urna – zapis szczegółów pochówku ojca. Czułe kpiny z minionego ojcowskiego terroru estetycznego przenika skryte między wierszami doznanie utraty, dyskretna, niemal milcząca medytacja żałobna. Opowieść o estetycznych losach pokolenia dzisiejszych czterdziesto- i pięćdziesięciolatków, biografia stylów i rzeczy znalazła wielu wdzięcznych czytelników. Są wśród nich ci, którzy jak ojciec i syn Wicha potrafią mieć zepsute pół dnia z powodu niewłaściwego koloru wtyczki od kabla. Są także i ci, którzy zagubili się wśród raf i zasadzek masy dzisiejszych „designerskich” przedmiotów i potrzebna im lekcja ironicznego dystansu.   

- Kazimiera Szczuka