Fosa

Sylwia Siedlecka
Fosa
  • W.A.B.
    marzec 2015

    192 strony
    123 x 194
    Okładka: twarda
    ISBN: 978-83-280-1517-3

Liza? Takie imię nie figuruje w katalogu plakietek. Pasuje za to do właścicielki, bo właścicielka nie pasuje do rzeczywistości (czyli tak samo jak imię). Mieszka na prowincji, ludzie jej nie lubią. Ma czelność sądzić, że zamieni swoje życie na lepsze. Ale nie, wcale nie chce się „wyrwać”, co byłoby przecież typowe. Liza boi się podróżować. Ma gdzieś Kopernika. Dla niej planeta Ziemia mogłaby się kończyć równiutko z granicami rodzinnej miejscowości. Całą resztę może sobie spokojnie wyobrazić. Nawet kiedy się uczy języków, najlepiej wchodzą jej geograficzne nazwy. To tak, jakby każde z tych miejsc już odhaczyła. Wystarczy.

„Strzałki są małe. Strzałki są więzieniem” - pisze Sylwia Siedlecka w mini powieści Fosa. Wszechświat jej bohaterki Lizy (tudzież „Izy” - według zastępczej plakietki) ogranicza się do kilku osób. Każda ma do odegrania mało skomplikowaną rolę.

Arek jest narzeczonym. Kluczem do społecznego awansu. Przepustką do lepszego świata. Dziedzicem wędliniarskiej potęgi. Wiedziała, że musi go zdobyć, kiedy tylko przekroczył próg stacji benzynowej, gdzie pracowała z kłamliwą plakietką na piersi. A potem pokonała wszystkie przeszkody (na czele z jego matką), by dopiąć swego i doprowadzić do ich ślubu.

Matka (jej matka) jest balastem. Śpiewaczką, która lata świetności ma już dawno za sobą, a jednak wciąż chciałaby zwracać na siebie uwagę. W szafie nadal trzyma wystrzałowe kreacje pełne cekinów, brokatów i piór. Czasem się jeszcze w którąś wystroi. Czasem spróbuje uświetnić przyjęcie niezapowiedzianym występem. Nie widzi, że stała się karykaturą samej siebie. Po swojej stronie ma już tylko Lizę. Bo matka jest balastem dobrze przywiązanym. Bohaterka pozbyć się go nie umie lub nie chce - na jedno wychodzi.

Ojciec? On jest wyobrażeniem. Raz ma fantazyjną kamizelkę, puszcza perskie oko i sprzedaje odkurzacze. Innym razem to jednak nie odkurzacze, tylko lodówki, a jeszcze innym - wata cukrowa. Czasem pracuje na portierni w hotelu, bywa także kuśnierzem albo szefem kuchni. Bo ojciec Lizy tak naprawdę pozostaje nieznany.

Są też postacie drugoplanowe, jak np. Kika. Narwana artystka uzależniona od Lizy. Można ją źle traktować, bo i tak zawsze wróci. Adaś, który pojawia się tylko na chwilę, by spełnić określoną rolę. Albo dawno niewidziana fryzjerka i jej ojciec o grubych, chorych nogach i plamie na sumieniu.

I wreszcie jest Anna. Anna jest tajemnicą. Wielkim wydarzeniem, które wszystko zmienia. Nieco zaniedbaną, ale fascynującą kobietą. Pojawia się w miasteczku znikąd. Wśród zastanej społeczności wzbudza falę plotek. Ale Lizę przyciąga jak magnes. To zagadkowa Anna i jej historia sprawią, że fosa, którą bohaterka odgrodziła się od świata, zaczyna przeciekać. A gdy fundamenty jej twierdzy zostaną podmyte, runie wszystko i ukażą się nader absurdalne zgliszcza.

Po dobrze przyjętym zbiorze opowiadań Szczeniaki (2010 rok) Siedlecka powraca ze skromną objętościowo i dość w gruncie rzeczy prostą historią o relacjach międzyludzkich, w której gęsto jest jednak od przytłumionych emocji. Zagrożenie nagłym wybuchem narasta ze strony na stronę, by ostatecznie przybrać nieoczekiwaną formę rezygnacji. Bo Fosa okazuje się tak naprawdę opowieścią o samotności, a z tą niewiele da się zrobić - niezależnie od ludzi wokoło i planowanych sakramentów.

Szkoda tylko, że tę dość zgrabną i niegłupią książkę psują drobne wpadki. A to pies, który według chronologii zdarzeń powinien już nie żyć, sika nagle bohaterce na kanapę w aucie. A to Liza przyjmuje jako cenną nowinę imię synka Anny, choć „Piotruś” wyraźnie padło w jej obecności już wcześniej - kiedy poznawała ojca chłopczyka. Plus kilka innych kwiatków. Bądźmy jednak wyrozumiali: nawet najlepszemu redaktorowi zdarza się przecież przysnąć.

- Małgorzata I. Niemczyńska


Fragment powieści Fosa Sylwii Siedleckiej można przeczytać tutaj.