Bajka o wojnie

Joanna Rudniańska
Bajka o wojnie
  • Bajka
    maj 2015
    ilustracje: Piotr Fąfrowicz
    oprawa: twarda
    240 x 240
    36 stron
    ISBN: 978-83-61824-81-7

Wojenko, wojenko…

Za wschodnią miedzą właśnie toczy się wojna, a Joanna Rudniańska pisze Bajkę o Wojnie. O wojnie, która działa się za wieloma miedzami i przed wieloma laty, ale natężenie strachu jest to samo pod każdą szerokością geograficzną i o każdej porze dnia. Punkt kulminacyjny Bajki – 6 sierpnia 1945 roku;  na Hiroszimę spada bomba atomowa. Apokalipsa sprzed siedmiu dekad budzi trwogę po dziś dzień, gdy zaś wpisze się w Google słowo „Hiroszima”, zamiast  egzotycznych landszaftów wyskakują zdjęcia zwęglonych ludzkich ciał.

Wojna w warunkach pokojowych straszy zdeformowanymi twarzami. Znam pięciolatkę, która zalewa się łzami, gdy słyszy nazwisko „Putin” . Znam dwunastolatka, który od świtu do świtu przesiaduje przy komputerze i wciela się w rolę komandosa likwidującego na każdym zakręcie niewygodne jednostki. Znam licealistów przeżuwających flegmatycznie kolejne torebki chipsów w trakcie oglądania na YouTubie egzekucji dyktatorów. Znam też ludzi urodzonych przed rokiem 1939, którzy nie wyrzucą najbardziej zdezelowanej rzeczy, bo może się przydać na wypadek kataklizmu. Sama świetnie pamiętam z lat 80., kiedy dzień w dzień, bez taryfy ulgowej, komuniści prali mózg społeczeństwu, strasząc nadchodzącą wojną jądrową. Lęki i antylęki wojenne trzeba oswajać, tłumaczyć, analizować, bez względu na czasy, w których  czytelnik się urodził.

Kazuko Tamura, tłumaczka literatury polskiej, w blurbie do Bajki o Wojnie  napisała: „[…] podczas ostatniej wojny wielu Japończyków oczekiwało, że wojna przyniesie im lepszą przyszłość. Dlatego nie narzekali na trudne życie. Również dzieci uważały wojnę za coś pozytywnego. […] Jednak z upływem czasu ludzie coraz bardziej zdawali sobie sprawę z tego, że wojna nie może im przynieść ani szczęścia, ani dobrej przyszłości”. Ciekawie ów wątek rozwinęła w opowieść Joanna Rudniańska. Jej bohaterką uczyniła dziewczynkę o imieniu Wojna, oczko w głowie tatusia, który lubi pomachać szabelką (zaraża tym córkę), wierzącego w to, że konflikt zbrojny wprowadzi porządek raz na zawsze. Jest i mama, pacyfistka, wyznaczająca córce granice, ucząca ją odpowiedzialności i obowiązkowości. Matka i córka pozostają w konflikcie, który pogłębia się z chwilą przyjścia na świat brata. Robi się trudniej, kiedy wybucha wojna. Jeszcze trudniej, gdy zaczyna brakować żywności. Najtrudniej, kiedy bomba atomowa w pył obraca domy i ludzi, także mamę i braciszka.  Panienkę Wojnę wypełnia głęboki smutek i tęsknota za bliskimi. Wcześniejsza złość przemienia się w dławiące poczucie winy. Świetnie ją znają wszyscy doświadczeni traumami – wyrzut sumienia, że zginęli lepsi ode mnie.

Rudniańska opowiada o wojnie poprzez emocje, które ona uruchamia. Ta z nich najważniejsza, która zmienia ludzi, także dzieci, w potwory.  Np. gdy głodnieją, puszczają im hamulce, zasady z cywilizowanego świata przestają istnieć. Z takich właśnie  mikrozdarzeń tkana jest narracja Bajki o Wojnie. Zero uogólnienia – zabójstwa każdej literatury. Są obrazy – apokaliptyczne i wskrzeszane kilkoma zaledwie słowami i pociągnięciami pędzla Piotra Fąfrowicza. Bo ta oszczędna w środkach wyrazu, ale mocna w przekazie książka została zilustrowana przez mistrza skrótu, nastroju i sugestii. Fąfrowicz jest aluzyjny i nienadmiarowy. Jeśli ma pokazać wybuch bomby atomowej, czyni to za pośrednictwem żółto-czerwono-pomarańczowej plamy, jakby kolorowy atrament rozlał się w z zeszycie i odbił lustrzanie po obu stronach kartki.

„Dziecko to też człowiek” zdanie wypowiedziane 100 lat temu przez Korczaka, dziś chętnie przywoływane przy okazji dysput na temat humanizacji szeroko pojętej pedagogiki. Rudniańska sięga w korczakowską myśl głębiej, odważniej. Pokazuje, że skoro dziecko też człowiek, to nie tylko powinno być traktowane podmiotowo, ale ma prawo nieść w sobie dobro, jak i zło. Może i ty byś się tak zachował? – wyziera z ducha tego tekstu retoryczne pytanie, które lepiej niż niejedno werystyczne zdjęcie zrobione w Hiroszimie 06.08.1945 roku uświadamia dziecku, jakie wojna czyni spustoszenie.  Trudno też mówić o szczęśliwym finale  Bajki, ale na pewno ciemność życia przechodzi w jasną szarość. „Wojna” zamienia się w „Pokój” . I oby trwał on jak najdłużej.

– Katarzyna Kubisiowska