Narodziny liter / Poczta

Franciszka i Stefan Themersonowie
Narodziny liter / Poczta
  • „Narodziny liter″:
    Wydawnictwo Widnokrąg
    Warszawa 2014
    170 x 223
    20 stron
    ISBN 978-83-938652-3-9
    oprawa twarda

    „Poczta″:
    Wydawnictwo Widnokrąg
    Warszawa 2014
    176 x 247
    44 strony
    ISBN 978-83-938-6522-2
    oprawa twarda


Konsekwentnie wdrażali w działanie estetyczny program. Najprostsza historia –  czy to dotycząca sposobów ludzkiej komunikacji, czy narodzin pisma – przeradzała się w perełki edytorstwa. Książek (i nie tylko) autorstwa Franciszki i Stefana Themersonów nie zżera patyna anachronizmu. Choć to przecież kilkudziesięciolatki, to w żadnym razie staruszki. Czas się dla nich zatrzymał.

Tworzyli team idealny: Franciszka malowała, ilustrowała, budowała scenografie. Stefan, jej mąż, pisał poezję, prozę i eseje, komponował muzykę i kręcił eksperymentalne filmy. Założyli Spółdzielnię Autorów Filmowych. W czasie okupacji wszystko przepadło, za wyjątkiem Przygód człowieka poczciwego, do którego w 1958 roku nawiązał Polański etiudą Dwoje ludzi z szafą. W roku 1937 zdążyli wyjechać do Francji, a kilka lat później osiedli na stałe w Wielkiej Brytanii. Tam założyli Gaberbocchus Press, niezależną oficynę, w jej piwnicach prowadzili klub dyskusyjny Common Room, gdzie spotykała się międzynarodówka intelektualistów. Zmarli w roku 1988 –  najpierw ona, dwa miesiące później on. W swoim londyńskim domu pozostawili bogate archiwum, którym zaopiekowała się siostrzenica Franciszki, Jasia Reinchardt, ocalona z warszawskiego getta i wychowana przez Themersonów. Razem z przyjacielem, Nickiem Wadleyem, skatalogowała 3,5 tonowy zbiór. W roku 2015 trafił on do Biblioteki Narodowej w Warszawie.

Themersonowie traktowali dzieci jako czytelników serio. A jak serio to bez głupiego przymilania się czy upraszczania rzeczy, o których chcieli im opowiedzieć. Piszący Stefan był klarowny, precyzyjnie dobierał słowa, objaśniając dzieje, zagadki, wynalazki. Narodziny liter rozpoczyna opowieść o supełkach na chustkach, kończy alfabet łaciński. Na pierwszej stronie Poczty jest o ryczących jeleniach, w finale o radiotelegrafie. Panorama dziejów na kilku zaledwie kartkach. Trzeba mieć wszechwyobraźnię, może nawet bliską tej, którą dysponuje kilkulatek, by tak daleko sięgać w czasie, nie gubiąc w tym istoty rzeczy. Uderzyć w punkt i dać małolatowi możliwość zapamiętania. Plus rozbudzić coś, co jest kluczowe: łaknienie wiedzy. Dla Franciszki obraz nie był dopełnieniem czy zwyczajnym zilustrowaniem słowa, lecz jego partnerem, a czasem elementem narrację prowokującym. W książkach Themersonów rozmaity krój liter i niekonwencjonalne łamanie tworzą oszczędną całość. Artyści minimalistycznymi środkami, używając zaledwie kilku kolorów, dążą do syntezy –  królowej każdej sztuki.

Artystycznie bezkompromisowi, bo bezinteresowni. Wyprzedzający swoje czasy o co najmniej dwa kroki. I to, co Stefan Themerson powiedział o sobie, można potraktować jako credo artystyczne także Franciszki: Wydałem jakieś 20 książek dla dzieci, ale nie jestem prawdziwym autorem książek dla dzieci. Pisałem o sztuce, ale nie jestem historykiem sztuki. Skomponowałem operę, ale nie jestem muzykiem. Wymyślałem szereg powieści, ale powieści te są niezupełnie normalne i nie wiem, czy jest to wobec nich jakiś zarzut. Gramatycznie wydaje mi się, że w ogóle nie jestem rzeczownikiem. Jestem czasownikiem. Teraz właśnie się dzieję i w końcu przestanę się dziać.

Ich sztuka „dziać się” nie przestała. Dekoracje kolejnych epok zmieniają się, gadżetów przybywa, skrzynki pocztowe mają inny kolor niż przed rokiem 1939, telefonów komórkowych na placu zabaw używają już dzieciaki, słowem, za światem nie nadąża sam świat – a książki Themersonów przykuwają uwagę lekką formą przekazu podkreślającą potęgę umysłu. Zachwycają się postępem. Themersonowie świat przedstawiony opierają na elementarnych wartościach – pięknie i uczciwości.

– Katarzyna Kubisiowska