Wiersze dla bezdomnych i wydrążonych

24.04.2017 Stanisław Dłuski
#
  • Wydawnictwo MINIATURA
    Kraków, grudzień 2016
    format 150 x 210
    176 stron
    okładka twarda
    ISBN: 978-83-8052-159-9

Najnowszy wybór wierszy Stanisława Dłuskiego (ur. 1962) Wiersze dla bezdomnych i wydrążonych wprowadza nas do bajkowego świata fantazji, który zawiera w sobie pewną naukę. Jako szczególna zdolność naszego umysłu do wyprzedzania faktów – fantazja sięga w przeszłość i antycypuje przyszłość zarazem. Wiersze Dłuskiego podobnie – realizujące się jako fantastyczna podróż, która obejmuje wszystkie aspekty życia człowieka, takie jak dom, rodzinne gniazdo, dojrzewanie, religia, ślub, starość i śmierć (Codziennie rano, Dom, Wiara już na poziomie tytułu zostaje wyznaczony paradygmat opisywanego świata) – sięgają zarówno do przeszłego, jak i tego, co ma nadejść (Traktat o słowach i inne). Lektura wierszy dotyka najbardziej intymnych stron naszego istnienia: pokazuje grzech, poczucie winy, samotność, a nawet depresyjny stan ducha i umysłu:

Ratowałaś mnie przed czarną
wodą, kt
óra zalewała oczy, usta (…)
Ratowałaś mnie przed samym

sob
ą i diabłem, który tańczył…
(Suplikacja)

Dłuski rozpoczyna od epifanii i arkadii (zieleń leczy serca drzewa kukają dzięciołami); od głośnego TAK, będącego akceptacją, afirmacją, zgodą na bycie, zaczyna dziko, jakby na głodzie, by stopniowo przechodzić do nihilo, do elegijnego czy ujętego w formę psalmu lub lamentu NIE, znaczącego u poety sprzeciw, negację, odmowę istnienia.

Uniwersalizm i dojrzałość wierszy Dłuskiego zawiera się w tym, co Natalia Tołstoj określiła expressis verbis: My nie możemy uśmiechać się cały czas i być głupkami w różowych okularach. W życiu każdego człowieka (szczególnie poety, artysty) następuje bowiem moment, kiedy pyta: A gdzież moja dusza? Czy to, co robię teraz i to, gdzie się znajduję, i to, kim jestem – czy to wszystko czyni mnie szczęśliwym?

Te – zdawałoby się – proste pytania dotyczące imponderabiliów naszej rzeczywistości, tajników istnienia: gdzie jest mój prawdziwy dom?; czy moja dusza jest bezdomna?; czy każdy człowiek jest samotny od urodzenia aż do śmierci? – odnajdują w poezji Stanisława Dłuskiego swe odpowiedzi, jak w wierszu Samotność:

Przyjaciele mojej samotności:
pająku zaplątany w sieć pragnień,

myszko umykająca przed wyobraźnią kota,

krzesło wysiedziane do granic świtu,

cia
ło ocalone z dzikich miłości

Pragnienia poety jawią się jako lustrzane odbicia jednego: poszukiwania domu. Tysiące podejmowanych prób i popełnianych przez nas błędów każdego dnia, walka z pragnieniem posiadania wszystkiego; strach w postaci kota nie pozwalający nam żyć i być tym, kim jesteśmy. Krzesło wysiedziane – symbol naszych niezdecydowanych ruchów, naszych niepodjętych działań. Ciało poszukujące miłości (w porywach namiętności i grzechu), ale też niedające odpowiedzi na pytania, a tylko chwilowe uspokojenie. Leitmotivem uparcie powracającym jest figura domu, wokół której Dłuski buduje cały swój świat: na poły literacki, baśniowy, ukryty, na poły prawdziwy, raniący, odkryty.

Autor w swych poszukiwaniach sięga do fundamentalnych prawd ludzkości zawartych w mitologii czy Biblii, upatrując choćby w Eurydyce symbolu wiecznego poszukiwania:

Gdzie jesteś Eurydyko
W kt
órej róży
W kt
órym liściu mieszkasz
Jak odnaleźć tw
ój dotyk
Kiedy drzwi do ciała zamknięte

(Psalm poszukującego prawdy)

Mamy więc nagość, cielesność, próbę obrony własnej wolności i suwerenności w realiach, które unifikują, formatują, jak pisze w zamykającym tom eseju Grzegorz Kociuba. Mamy też personifikację duszy, skargę i lament, kolejne próby odnalezienia świata (Teodycea umierającego), zwątpienie, wiarę:

Czułość dla świata
jest tylko innym

imieniem naszej

rozpaczy

To wszystko i wiele więcej składa się w wyborze wierszy Stanisława Dłuskiego w rejestr etapów, przez które przechodził poeta i jego poezja. Być może pewne obszary doświadczeń i artykulacji są wyczerpane, zamknięte, z kolei inne się otwierają – by posłużyć się słowami Kociuby.

Tomasz Wicherek