Oczy Kota

12.10.2015 Alejandro Jodorowsky, Moebius
#
  • Bum Projekt
    październik 2015
    52 strony
    oprawa: twarda
    ISBN: 978-83-942294-1-2

Wydane po raz pierwszy w 1978 r. Oczy Kota to jeden z najważniejszych eksperymentów narracyjnych w komiksie europejskim drugiej połowy XX w., a także początek wieloletniej współpracy pomiędzy charyzmatycznym chilijskim reżyserem, Alexandro Jodorowskym, a nie mniej wyrazistym francuskim rysownikiem, Jeanem Giraudem Moebiusem. Polskie wydanie komiksu poprzedza współczesny (2011) wstęp Jodorowsky'ego, w którym scenarzysta opisuje początki swojej współpracy z rysownikiem. Po sukcesie Kreta (1970) i Świętej Góry (1973) Jodorowsky przyjął propozycję wyreżyserowania Diuny, według powieści Franka Herberta. Do tego właśnie projektu, obok sław takich jak Salvador Dali, Orson Wells czy grupa Pink Floyd, zaprosił także rysowników – H.R. Gigera i Moebiusa. Ostatecznie żadne studio w Hollywood nie podjęło się realizacji 14-godzinnego filmu na podstawie scenariusza Jodorowsky'ego i projekt upadł.

Porażka to tylko konieczność pójścia inną drogą. – skwitował sprawę Jodorowsky i zaproponował Moebiusowi komiksową adaptację Diuny. I ten pomysł nigdy nie został zrealizowany, ale wkrótce obaj artyści rozpoczęli prace nad swoim największym wspólnym dziełem – Incalem. Mniej więcej w tym samym czasie francuskie wydawnictwo Les Humanoïdes Associés zamówiło u Moebiusa  krótki komiks, który miał stanowić prezent dla stałych czytelników, prenumeratorów magazynu komiksowego „Métal hurlant”oryginalnej, francuskiej wersji słynnego „Heavy Metalu”. Na prośbę Moebiusa Jodorowsky rozpisał krótką fabułę, pełną charakterystycznych dla jego twórczości filmowej surrealistycznych, brutalnych, przesyconych mistycyzmem scen. Moebius był zachwycony, uważał jednak, że historię tę jest w stanie rozciągnąć najwyżej na pięć plansz. Tymczasem wydawca oczekiwał 25-planszowej opowieści, co stawiało twórców przed nie lada problemem.

Co ciekawe, wiele komiksów Moebiusa z tamtego okresu powstało w podobny sposób. Słynny Garaż Hermetyczny narodził się jako żart rysunkowy, mistyfikacja, której kontynuacji nikt się nie spodziewał, z autorem na czele. Przez dwa dni pracowałem jak szalony, jednakże nie posiadałem fotokopii pierwszych stron, więc narysowałem dwie następne, nie wiedząc, czy będą spójne z poprzednimi wspominał po latach Moebius. Cała opowieść o majorze Grubercie to strumień świadomości o absurdalnym zabarwieniu. Na szczęście dla Oczu Kota, nad scenariuszem czuwał Jodorowsky, który utrzymuje dziś, że od początku chciał uwolnić opowieść od tradycyjnej formy komiksu. Sobie przypisuje pomysł ukazania historii jako serii osobnych ilustracji, pozbawionych podziału na kadry, a także powracający motyw – sylwetkę dziecka wyglądającego przez okno. Jeśli tak właśnie było, to Moebius przystał na to bez dodatkowych uwag.

Oczy Kota bliższe są tzw. picture books niż klasycznemu komiksowi. Szczególnie interesujący jest tu zabieg formalny polegający na prowadzeniu narracji równolegle z dwóch różnych perspektyw. Umieszczone na parzystych stronach identyczne, wąskie ilustracje wykonane płaską plamą czerni są jak rytm wybijany werblem, który wybrzmiewa równocześnie z główną linią melodyczną. Tę zaś znajdziemy na stronach nieparzystych, gdzie rozgrywa się właściwa akcja opowieści, rozrysowana szczegółowo z charakterystycznym dla Mobiusa szrafowaniem i rastrami. Osiemnaście razy czytelnik spojrzy na sylwetkę zastygłą we framudze pociągłego okna, zanim lewa strona ożyje i zaczynie dopowiadać swoją część opowieści. W pewnym momencie widzimy dokładnie tę samą scenę z dwóch stron – to jak przejście przez lustro, które obnaża prawdziwy obraz rzeczy. Misterium okazuje się okrutną zabawą.

Oczy Kota należy traktować alegorycznie, na co wskazuje m.in. zawieszenie tej opowieści poza czasem i konkretnym miejscem. Niemniej jednak to właśnie wykreowane przez Moebiousa tajemnicze miasto, w którym dzieje się akcja komiksu, jest w moim odczuciu jego najmocniejszą stroną. Architektura Moebiusa zdradza silne wpływy secesji i orientu, lecz jest jednocześnie wyraźnie futurystyczna, nowoczesna. Nawet sposób w jaki artysta rysuje wątki kamienne w murach bezimiennego miasta przypomina układy scalone. Nie ma wątpliwości, że areną nierównego pojedynku orła i kota są ruiny miasta przyszłości, które runęło w wyniku apokalipsy, końca cywilizacji. W tych, którzy ją przetrwali, nie pozostało już nic ze starego porządku, o czym czytelnik przekona się na ostatniej stronie. Warto w tym miejscu dodać, że komiks zdecydowanie skierowany jest do czytelników dorosłych.

Polskie wydanie Oczu Kota oparte jest na amerykańskim wznowieniu, które ukazało się rok po śmierci Moebiusa, w czerwcu 2013 r. Komiks jest bardzo starannie wyprodukowany, za co należy pochwalić (ciągle młode przecież) wydawnictwo Bum Projekt. Nietypowy format i twarda oprawa z lakierem miejscowym UV robią świetne wrażenie. Wielu czytelników może mieć wątpliwości, czy czarno-biały album wymaga dużej staranności edytorskiej, ale to właśnie po zadruku czerni można poznać klasę drukarni. O jakości druku w tym komiksie możemy się przekonać już na pierwszej jego stronie, gdzie Moebius bawi się subtelnymi różnicami w natężeniu czerni; czarne linie konturowe budynków na pierwszym planie, umieszcza na tle ciemnej sylwety drugiego planu. Polskie wydanie Oczu Kota bez wątpienia wyglądają tak dobrze dlatego, że wydawnictwo Bum Projekt tworzą kolekcjonerzy, którym – jak nikomu innemu – na sercu leży wysoka jakość edytorska komiksów.

- Artur Wabik