All You Need is Kill

31.08.2015 Hiroshi Sakurazaka, Takeshi Obata
#
  • JPF
    tłumaczenie: Paweł Dybała
    145 x 205
    200 stron
    oprawa: miękka
    liczba tomów: 2
    ISBN: 978-83-7471-443-3,
    978-83-7471-444-0


Szeregowy Keiji Kiriya codziennie budzi się na swojej pryczy, niemrawo wstaje, wysłuchuje okrzyków sierżanta, ubiera się w biegu i rozpoczyna trzygodzinny trening siłowy. Problem polega na tym, że za każdym razem to jest ten sam dzień... W dodatku szczególnie nieprzyjemny dzień. Dzień decydującego starcia z kolonizującymi Ziemię siłami obcych.

Przygody młodego rekruta, który utknął w pętli czasowej, jako pierwszy opisał w swojej książce japoński pisarz science-fiction, Hiroshi Sakurazaka. W 2004 r. w Japonii ukazała się powieść All You Need is Kill, która została dobrze odebrana zarówno przez krytyków, jak i czytelników. Stosunkowo szybko książka została przetłumaczona na język angielski, zaś 10 lat po premierze doczekała się hollywoodzkiej ekranizacji w gwiazdorskiej obsadzie pt. Na skraju jutra (ang. Edge of Tomorrow, reż. Doug Liman). Równocześnie z filmem ukazały się aż dwie adaptacje komiksowe, w tym wydana właśnie w Polsce przez wydawnictwo JPF manga z rysunkami Takeshiego Obaty, znanego dotąd w naszym kraju  przede wszystkim dzięki serii Death Note. Manga All You Need is Kill, zrealizowana według autorskiego scenariusza Sakurazaki, podzielona jest na dwa dwustustronicowe tomy i w takiej też formie ukazała się w Polsce. Stosunkowa mała – jak na mangę – objętość serii jest jej niewątpliwą zaletą: czytelnik może zapoznać się z historią naraz, bez konieczności oczekiwania na kolejne tomy.

Podczas lektury trudno uniknąć porównań z filmem Limana, którego premiera o kilka miesięcy wyprzedziła mangę Obaty. Trzeba bowiem przyznać, że Na skraju jutra jest wyjątkowo udaną adaptacją, rozwijającą oryginalny koncept w interesujących kierunkach. Amerykańskie przeróbki azjatyckiej popkultury bywają kuriozalne, jednak w tym przypadku można mówić o samych sukcesach. Akcja filmu została przeniesiona do Zachodniej Europy, zaś sama bitwa ma miejsce w Normandii, co jest oczywistym odniesieniem do wydarzeń z czasów II wojny światowej. Obsadzeni w głównych rolach Tom Cruise i Emily Blunt stanowią świetny ekranowy duet, który wyprowadził relację bohaterów na zupełnie nowy poziom. Mam też wrażenie, że postać narcystycznego cwaniaka i kombinatora Cage'a (Tom Cruise) znacznie lepiej sprawdza się w tej opowieści niż nieśmiały, gapowaty rekrut Keiji. Zgodnie z kanonem japońskiej popkultury (np. Neon Genesis Evangelion), bohaterowie w oryginale są nastolatkami – tymczasem ich filmowe odpowiedniki mogłyby być ich rodzicami.

W porównaniu do filmu manga jest zdecydowanie wierniejsza literackiemu pierwowzorowi. Jest także dużo brutalniejsza od filmu, co jest charakterystyczne dla mangi w ogóle. Polski wydawca umieścił więc na okładce informację, że publikacja ta polecana jest dla czytelników od lat 16. W parze z tą dosłownością idzie jednak szerokie zaplecze ideologiczne. Pojawiają się odniesienia do tradycyjnej kultury japońskiej – strategicznej gry planszowej Shogi (japoński odpowiednik szachów), oraz samurajskich doktryn, m.in. „wprawiania się w zabijaniu”. Keiji przeżywając ciągle ten sam dzień na nowo, musi nauczyć się przewidywać ruchy przeciwnika i ciągle ulepszać swoje umiejętności. W tym aspekcie jest to klasyczna opowieść o triumfie woli nad materią (w tym wypadku – czasem). Kolejne próby ucieczki z pętli przypominają grę wideo. Sakurazaka w wywiadach przyznaje, że pisząc All You Need is Kill, inspirował się komentarzami na forum internetowym dla graczy, gdzie opisywano kolejne próby pokonania mechanizmu gry.

Także Liman przyznaje, że powtarzająca się sekwencja scen w jego filmie ma celowo nawiązywać do respawningu, czyli „odradzania się” i konieczności powtarzania przez gracza tego samego levelu, kiedy jego postać w grze ginie. Podczas promocji filmu użyto nawet hasła: „Żyj, giń, powtórz”. Obraz przez niektórych krytyków był określany jako metakomentarz do całego gatunku gier wideo. Japoński rząd postanowił przyznać Limanowi nagrodę za popularyzację japońskiej kultury poza granicami tego kraju. Niestety poetycki tytuł filmu wyparł ze świadomości widzów oryginalny tytuł powieści, który jest parafrazą popularnej piosenki Beatlesów All You Need is Love. Podmiana „love” na „kill” ma swoje uzasadnienie w finale powieści i mangi na niej opartej, zaś niekoniecznie znajduje potwierdzenie w finale filmu Limana. W mandze jest też więcej postaci kobiecych i choć grają one sztampowe role, to Keiji ma zdecydowanie więcej okazji do romansu niż jego filmowy odpowiednik.

Co ciekawe, w USA ukazał się równocześnie z filmem jeszcze jeden komiks o tym samym tytule All You Need is Kill. Za jego scenariusz odpowiada Nick Mamatas (Bullettime), zaś ilustracje wykonał Lee Ferguson (Green Arrow) – jest to jednak zupełnie nowa odsłona opowieści, w większym stopniu oparta na filmie Limana niż powieści Sakurazaki. W tym zestawieniu wygrywa manga, po którą warto sięgnąć nie tylko ze względu na zakończenie – zupełnie inne niż filmie – ale  także ze względu na świetnie opracowane wydanie. Polskie tłumaczenie mangi zostało ujednolicone w zakresie terminologii z wydaną w ubiegłym roku książką Sakurazaki w przekładzie Anny Horikoshi. Dwutomowa seria jest zgrabnie podzielona – na ostatniej stronie pierwszego tomu następuje kluczowy zwrot fabularny. Warto też zwrócić uwagę na piękne obwoluty projektu Mitsuru Kobayashiego, przedstawiające odpowiednio Keijiego i Ritę, w kolorach ich kostiumów bojowych. Dzięki nim na pierwszy rzut oka widać, że to, co znajdziecie w środku, nie będzie Dniem Świstaka.

- Artur Wabik