Wyprawa Shackletona

13.07.2015 William Grill
#
  • Kultura Gniewu
    czerwiec 2015
    tłumaczenie: Agata Napiórska
    245 × 305
    72 strony
    ISBN 978-83-64858-11-6

Chciałbym zrobić coś naprawdę wielkiego. Coś, co wsławi moje imię – oświadczył swoim przyjaciołom marynarz i podróżnik, Ernest Shackleton, którego zawsze ciągnęło w stronę tajemniczego południa. Z początkiem XX w. zapragnął zdobyć biegun południowy.

Shackleton został członkiem słynnej ekspedycji kapitana Scotta, która na pokładzie statku Discovery w latach 1901-1904 usiłowała dotrzeć na południowy kraniec globu. Kolejną próbę podjął już na własną rękę, w latach 1907-1909, lecz znalazłszy się 180 km od bieguna musiał zawrócić, ponieważ zabrakło mu żywności. Ostatecznie to norweski badacz polarny Roald Amundsen wraz ze swoją ekipą zdobył biegun południowy jako pierwszy, zaś Shackleton zrozumiał, że pozostało mu już tylko jedno prawdziwe wyzwanie. Zanotował w swoim dzienniku: Pierwsze przekroczenie Antarktydy od morza do morza przez biegun, poza wartością historyczną, będzie podróżą wielce istotną dla nauki. 8 sierpnia 1914 r. wraz ze swoją załogą wyruszył w podróż, by przemierzyć rozległy południowy kontynent – Antarktydę. W setną rocznicę tych wydarzeń jego historię spisał na nowo i zilustrował młody brytyjski rysownik, William Grill. Zaś dziś mogą się z nią zapoznać także polscy czytelnicy, dzięki wydawnictwu Kultura Gniewu.

Od strony formalnej Wyprawa Shackletona nie jest kanonicznym komiksem. Brak dymków kwalifikuje tę pozycję raczej jako picture book, czyli gatunek pośredni, przywodzący na myśl ilustrowaną książkę dziecięcą. Jestem jednak przekonany, że polscy czytelnicy – którzy dzięki ambitnej ofercie rodzimych wydawców na bieżąco śledzą najnowsze trendy gatunku – przyjmą tę pozycję ciepło, pomimo jej mroźnej tematyki. Grill pracuje w minimalistycznej konwencji, przy użyciu analogowych narzędzi. Wszystkie ilustracje w książce wykonane są za pomocą kolorowych kredek, co nadaje im specyficzną gęstość, trudną do uzyskania w technice cyfrowej. Plansze pozbawione są tradycyjnego podziału na kadry, zaś ich kompozycja jest bardzo zróżnicowana – od dwustronicowych rozkładówek, po drobne szkice ułożone w długie ciągi narracyjne. Nie brak tu map, schematów, wykazów i innego typu infografik.

Obrazkowy spis ekwipunku, zapasów, uczestników wyprawy kojarzą mi się z pierwotnym zapisem ideograficznym, jaki znamy z reliktów najdawniejszych kultur. Odkryty na początku XX w. Dysk z Fajstos jest przecież najprawdopodobniej także spisem inwentarza. Podobnie bizantyńska płyta nagrobna, którą można oglądać dziś w muzeum archeologicznym w Stambule, na której wyryto ekwipunek greckiego wojownika, w którym został on złożony do grobu. Trudno powiedzieć, czy dla ułatwienia, czy na przestrogę przyszłym rabusiom. Z kolei szczegółowa prezentacja narzędzi ciesielskich wygląda jak żywcem wyjęta z popularnych w epoce leksykonów – Brockhausa czy Britanniki. Tej ostatniej zresztą, dla zabicia czasu, uczą się na pamięć uwięzieni na krze lodowej marynarze Shackletona. Konwencja graficzna przystaje więc doskonale do tematyki opowieści, zaś szkicowe notatki Grilla są być może jedynym sposobem na ujarzmienie natłoku faktografii.

Choć Grill skupia się przede wszystkim na stronie technicznej wyprawy, to stara się też nie zapominać o jej uczestnikach. Już na wstępie prezentuje czytelnikom sylwetki 27 marynarzy i 69 psów (wymieniając wszystkie z imienia). Ta skrupulatność powoduje jednak, że brak mu miejsca na  pogłębienie portretów psychologicznych bohaterów. Złe nastroje i napięcia pomiędzy członkami załogi są zaledwie zasygnalizowane. Trudno uwierzyć, że przez ponad dwa lata, w obliczu mrozu i kurczących się zasobów żywności, wszyscy jej uczestnicy żyli ze sobą w idealnej harmonii. A może jednak? Wszak Shackleton wyselekcjonował ich spośród ponad 5000 ochotników. Wybrałem życie dla siebie i dla swoich przyjaciół… Wierzę, że poszukiwanie i sięganie po nieznane leżą w naszej naturze. Jedyną prawdziwą porażką jest rezygnacja z poszukiwań. mówi Shackleton, a więc może w całej Wielkiej Brytanii znalazło się 26 mężczyzn myślących podobnie.

Wyprawa Shackletona to debiut albumowy Williama Grilla, pierwotnie pomyślany jako praca zaliczeniowa na trzecim roku uczelni artystycznej w Falmouth. Album już w trakcie prac zwrócił uwagę wydawnictwa Flying Eye Books podczas londyńskiej prezentacji D&DA. Gotowa publikacja została uznana przez „The New York Times” za najlepszą ilustrowaną powieść dla dzieci i młodzieży w 2014 r. Grill jest przedstawicielem najmłodszego pokolenia twórców brytyjskich, których charakteryzuje swobodne podejście do ram gatunku. Gdyby szukać polskiego odpowiednika Grilla, to byłaby nim najprawdopodobniej Agnieszka Piksa. Oboje pracują w podobnej konwencji plastycznej i używają zbliżonych zabiegów narracyjnych. Czekam więc na podobny do Wyprawy Shackletona album polskiej artystki, a tymczasem zachęcam do lektury pięknego komiksu Grilla.

- Artur Wabik