Księga Pana Nadziei

26.05.2015 Tommi Musturi
#
  • Scenariusz: Tommi Musturi
    Rysunek: Tommi Musturi
    Tłumaczenie: Bożena Kojro

    Timof i cisi wspólnicy
    marzec 2015
    228 stron
    225x170
    Oprawa: twarda
    druk: kolor
    ISBN-13: 9788363963750

Czasami myślę, że zwariuję. Że świat jest mi obcy, a ja sam dla siebie jeszcze bardziej. Nie wiem, czego chcę i nie widzę tego, co jest mi dane – wyznaje z przejmującym smutkiem starzejący się Pan Nadzieja. To przewrotne imię nadał swojemu bohaterowi fiński artysta komiksowy, Tommi Musturi, autor przypowiastki filozoficznej o przemijaniu, zatytułowanej Księga Pana Nadziei.

Z komiksem fińskim po raz pierwszy zetknąłem się dokładnie dekadę temu, podczas mojej pierwszej wizyty na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu w Angoulême. Pamiętam, że uderzył mnie wtedy profesjonalizm, z jakim fińscy twórcy podchodzili do prezentacji swojego dorobku na arenie międzynarodowej. Do dziś mam na półce francuskojęzyczną broszurę, towarzyszącą zbiorowej prezentacji komiksu fińskiego, w której zawarto sylwetki czołowych twórców, a także informacje o najważniejszych wydawnictwach, czasopismach i festiwalach komiksowych w Finlandii. Skromną, lecz treściwą publikację, jakiej do dziś nie doczekał się polski komiks. Niewielkie fińskie środowisko komiksowe od początku było bardzo skonsolidowane. Przede wszystkim za sprawą silnych osobowości, takich jak Ville Ranta czy Tommi Musturi, łączących kompetencje artystyczne, edytorskie i menadżerskie. W naręczu katalogów i antologii, z którymi wróciłem do Polski, znalazł się m.in. piąty tom Glömp pod redakcją Musturiego, oraz przewiązany zieloną wstążeczką, złożony w harmonijkę komiks-plakat tego samego autora. W tamtym czasie tego typu eksperymenty były w Polsce co najmniej niespotykane.

Moje ówczesne zainteresowanie komiksem fińskim zaowocowało publikacją w Polsce albumu pt. Deszcz, autorstwa Villego Ranty, ale proszę mi wierzyć, że Tommi Musturi był następny na mojej liście. Po dziesięciu latach, za sprawą wydawnictwa Timof Comics, polscy czytelnicy mogą wreszcie poznać tego utalentowanego artystę, u którego wiele się w tym czasie wydarzyło. Pierwszy zeszyt pasków z Panem Nadzieją, wydany w 2005 r. przez autorskie wydawnictwo Musturiego – Boing Being, dał początek serii komiksów zakończonej dopiero w 2013 r. Rok później doczekały się one wydania zbiorczego w kształcie, jaki możemy oglądać dziś na polskim rynku. Musturi przyznaje, że wymyślając tę postać nie spodziewał się, że pozostanie przy niej na kolejnych osiem lat. Zafascynowany Ligne claire i estetyką stripów prasowych, na początku chciał rysować krótkie historyjki, które niespodziewanie ułożyły się w dłuższą opowieść.

Tommi Musturi lubi stałe, powtarzalne rytmy. Chętnie pracuje na jednym ujęciu, którym potrafi opowiedzieć nawet kilkunastu kadrową sekwencję. Podczas studiów starałem się to zgubić, ale po dyplomie wróciło to do mnie silniej, niż kiedykolwiek wcześniej – mówił kilka dni temu podczas  spotkania autorskiego na festiwalu Komiksowa Warszawa. Uczelnia plastyczna dała mu szerokie zaplecze warsztatowe, które umożliwia swobodne eksperymentowanie. Widać to nie tylko w plakatach i ilustracjach na jego blogu, ale także w samym albumie. Konsekwentny rytm ośmiu identycznych kadrów na planszy przełamują splashe i dwustronicowe rozkładówki, utrzymane w zaskakującej, odmiennej od reszty albumu estetyce. Pomiędzy rozdziałami pojawiają ilustracje stylizowane na drzeworyt. Księga Pana Nadziei to mocno konceptualny album – wszystkie jego elementy, od obwoluty po okładkę i wyklejki, są częścią narracji i wpisują się w szkatułkową konstrukcję opowieści.

W warstwie literackiej komiks Musturiego ma więcej wspólnego z poezją, niż z prozą. Nie tylko dlatego, że tekstu jest tu objętościowo niewiele. Autor skupia się na detalu, bezruchu, upływie czasu. Istotną częścią opowieści jest przyroda – piękna, lecz surowa i raczej nieprzyjazna. Musturi dorastał w malowniczej prowincji Juupajoki, położonej w zachodniej Finlandii, której krajobrazy odmalował na kartach Księgi Pana Nadziei. Bohater komiksu wykonuje wiele prostych, w zasadzie nudnych czynności – myje się, przegląda w lustrze, czyta gazetę lub przysypia w fotelu. Jednak zawsze towarzyszy im refleksja o przemijaniu. Choć jego życie toczy się spokojnym, właściwym dla emeryta rytmem, to przebija z niego beznadziejny smutek. Pan Nadzieja uważa, że niczego w życiu nie dokonał i nikomu nie jest potrzebny. Mimo to trwa i stara się nie tracić nadziei. Traci za to kontakt z rzeczywistością. Jego fantazje o życiu kowboja są przede wszystkim fantazjami o intensywnym odczuwaniu, o pełni życia. Jestem silny, tylko chwilowo osłabiony – powtarza sobie. Z czasem historyjki stają się coraz bardziej autotematyczne, rzeczywistości przenikają się ze sobą i mieszają, aż trudno zdecydować, co jest właściwą fabułą komiksu. Rozpoczyna się misterium śmierci.

Warto wspomnieć, że Księga Pana Nadziei jest przepięknie wydana. Ponad dwieście kolorowych stron, zakomponowanych przez Musturiego w układzie poziomym, zamknięto w twardej, płóciennej oprawie z tłoczeniem i złoceniem na froncie. Nie zabrakło kapitałki i tasiemki – starannie dopasowanych kolorem do tłoczenia w oprawie. Obwolutę wydrukowano na delikatnie prążkowanym papierze o wysokiej gramaturze. Za polskie liternictwo i skład albumu odpowiada sam Tommi Musturi, zaś za produkcję – hiszpańska drukarnia Liberdúplex. Komiks ukazał się przy wsparciu Finnish Literature Exchange.

- Artur Wabik