Polina

31.03.2015 Bastien Vivès
#
  • Timof Comics
    scenariusz i rysunki: Bastien Vivès
    marzec 2015
    190 x 270
    200 stron
    oprawa: twarda
    ISBN: 9788363963484


Jeśli nie pokażesz im wdzięku i lekkości, zobaczą tylko wysiłek i trud – to zdanie wypowiada nauczyciel tańca, ale dotyczy ono przecież każdej dyscypliny sztuki. Polina Bastiena Vivèsa to kameralna, urzekająca opowieść o dorastaniu i dochodzeniu do perfekcji w wybranej przez siebie dziedzinie. O wyrzeczeniach, które trzeba na tej drodze ponieść, oraz o tym, czy uprawiana zawodowo sztuka może nadal sprawiać przyjemność.

Tytułowa Polinę Ulinową poznajemy jako sześciolatkę, aby śledzić jej losy aż do dorosłości. Jednak przez większą część opowieści przyglądamy się trochę nieśmiałej, tajemniczej nastolatce, która w całości poświęca się swojej edukacji baletowej. Polina chętniej słucha, niż mówi; chłonie świat z szeroko otwartymi oczami i zamyśloną twarzą. Rzadko okazuje emocje, więc przez długi czas nie wiemy, o czym myśli, czego pragnie, a co więcej – ona sama jeszcze tego nie wie. Rozdarta pomiędzy tym, czego nauczono ją w akademii Bożyńskiego, a tym, czego wymaga się od niej w teatrze, stara się odnaleźć własną drogę w tańcu. Czytając ten komiks, pomyślałem, że równie dobrze mógłby opowiadać o muzyce czy malarstwie. W procesie edukacji artystycznej spotykamy co jakiś czas osoby, które burzą nasz dotychczasowy światopogląd. W całości lub częściowo negują nasze dotychczasowe osiągnięcia i umiejętności. Tylko od nas samych zależy, czy wyjdziemy z tych spotkań zwycięsko – odmienieni lub utwierdzeni w obranych przekonaniach.

Najmocniejszą stroną tej obyczajowej historii jest jej nastrój. Kreska Vivèsa doskonale współgra z fabułą opowieści. Choć komiks rysowany jest w całości w środowisku cyfrowym, przy użyciu tabletu graficznego, ilustracje w niczym nie ustępują rysunkom wykonanym węglem czy tuszem. Miejscami przywodzą na myśl secesyjne szkice Toulouse-Lautreca czy Degasa, który przecież też upodobał sobie szczególnie baletnice. Wychodzi tutaj doskonały warsztat Vivèsa, który od dziesiątego roku życia uczęszczał na zajęcia z rysunku z natury. Własną drogę twórczą rozpoczął więc, nawiasem mówiąc, niewiele później od swojej bohaterki. Na dalszych planach oraz w scenach tańca chętnie rysuje postaci zupełnie pozbawione oczu. To nieczęsta maniera, gdyż jak wiadomo oczy przekazują w komiksie zasadniczą część emocji, stanowiąc podstawę ekspresji twarzy. Do tancerek i tancerzy jednak ten zabieg świetnie pasuje – w końcu to nie ich twarze są najważniejsze podczas spektaklu. Widać wyraźnie, że Vivès uwielbia szkicować, jego rysunki mają bardzo otwartą formę, przez co są odrobinę niedopowiedziane, ale i niebywale sugestywne.

Historię Poliny i jej nauki baletu można by zakwalifikować jako klasyczne high school story, gdyby nie rosyjskie realia, w których została osadzona. Pewna surowość wpisana w tę kulturę powoduje, że nie ma tu miejsca na wygłupy. W życiorysie Poliny pojawiają się mężczyźni – oczywiście także tańczący – ale jakby na drugim planie. Najważniejszy jest zawsze sam taniec i jego nauczyciele, a w szczególności Bożyński, co sugeruje już okładka albumu. Nad opowieścią unosi się też delikatne, ledwo wyczuwalne erotyczne napięcie. A może to zmysłowość samego tańca promieniuje na relacje bohaterów? Bożyński od początku jest zafascynowany swoją uczennicą, choć nieskory do okazywania emocji pedagog nie daje tego po sobie poznać. Polina zaś patrzy na niego z podziwem i przestrachem – jest dla niej przede wszystkim figurą ojcowską. Polina opowiada jednocześnie o dorastaniu i przemijaniu. Główni bohaterowie rozmijają się – ona wchodzi w życie i w taniec, a on opuszcza powoli jedno i drugie. Fantastycznie napisana i rozrysowana jest scena finałowa, w której w pewnym momencie Bożyński zdejmuje okulary. Nagle widzimy go jakby wyraźniej, widzimy go naprawdę – także Polina widzi wreszcie żywą osobę, a nie swoje dziecięce wyobrażenie o niej. 

Polina jest szóstym zrealizowanym indywidualnie, a zarazem dziesiątym w ogóle albumem Bastiena Vivèsa, który rozpoczął swoją karierę w 2007 r., w wydawnictwie Casterman. Dwa lata później za komiks o pływakach pt. Le Goût du chlore (Smak Chloru) otrzymał nagrodę Międzynarodowego Festiwalu Komiksu w Angoulême w kategorii najlepszy debiut (choć nie był to w rzeczywistości debiut, to zgłoszenie było zgodne z regulaminem). Od tego czasu publikuje równolegle w wydawnictwie Dargaud, gdzie ukazują się kolejne tomy serii „Pour l'empire” („Za Imperium”) wg scenariusza Merwana Chabane'a. Wydana we Francji w 2011 r. Polina otrzymała kilka prestiżowych nagród, w tym główną nagrodę Francuskiego Stowarzyszenia Krytyków i Dziennikarzy Komiksowych. Album młodego, nieznanego dotąd w Polsce autora trafia na nasz rynek stosunkowo szybko, raptem w cztery lata po wydaniu oryginału, w doskonałym tłumaczeniu Wojtka Birka. Wydany został na ładnym, lekko barwionym, objętościowym papierze, w eleganckiej, twardej oprawie, z świetnie prezentującym się na półce półokrągłym grzbietem, na którym widnieje niewielki wizerunek Poliny. Brawa dla wydawnictwa Timof Comics za ciągłe podnoszenie jakości wydań i wyszukiwanie interesujących autorów. Z chęcią przeczytam po polsku kolejne komiksy Bastiena Vivèsa.

– Artur Wabik