Zrozumieć komiks

17.03.2015 Scott McCloud
#
  • Scenariusz: Scott McCloud
    Rysunek: Scott McCloud

    Kultura Gniewu
    marzec 2015
    tłumaczenie: Michał Błażejczyk
    228 stron
    175x260
    ISBN-13: 9788364858062

„Nowoczesny komiks powstał w momencie, kiedy malarstwo i literatura szykowały się do zmiany kierunku. Być może ten wspólny, jednoczący trend zrodził się z jakiegoś przeczucia, że dotarliśmy do końca długiej podróży i że nadszedł czas, żeby wrócić do domu.” – pisze Scott McCloud w swojej wizjonerskiej pracy, która ponad 20 lat temu dała podwaliny pod trwającą do dziś debatę na temat miejsca komiksu w kulturze i sztuce współczesnej.

„Zrozumieć Komiks” często określane jest nieco powierzchownie jako „komiks o komiksie”. W rzeczywistości jednak jest to ikono-lingwistyczny wykład-rzeka z zakresu historii sztuki, psychologii i kultury wizualnej, dotyczący zagadnień tak zasadniczych, jak postrzeganie rzeczywistości. Na ponad dwustu stronach młody (wówczas) teoretyk i praktyk komiksu sformułował tezy, które nadal stanowią trzon dyskusji o komiksie, zarówno wśród jego autorów, krytyków, jak i w środowiskach akademickich. Pomimo, że „Zrozumieć Komiks” ukazało się pierwotnie w 1993 r., a więc w czasie, kiedy usystematyzowane badania nad komiksem były na zupełnie innym etapie niż dziś, trzeba jasno zaznaczyć, że rewolucją w podejściu do tematu była nie tyle treść, co forma rozprawy. McCloud bazował przede wszystkim na teoriach Willa Eisnera, zawartych we wcześniejszej książce tego autora pt. „Comics and Sequential Art”, a także na „Zrozumieć Media” Marshalla McLuhana, oraz czterech innych klasycznych pracach o podobnej tematyce. Swoim albumem udowodnił jednak, że żadne inne medium nie przysłuży się lepiej wyjaśnieniu natury komiksu, niż on sam. Przyświecały mu ponadto nieco inne, rozleglejsze cele niż Eisnerowi – o czym przypomina we wstępie do polskiego wydania prof. Jerzy Szyłak.

Choć „Zrozumieć Komiks” ukazuje się w naszym kraju ponad 20 lat po swojej premierze w USA, to od lat jest pozycją doskonale znaną badaczom komiksu w Polsce, o czym świadczą liczne przypisy w artykułach, książkach, a nawet w pracach magisterskich. Dzięki wydawnictwu „Kultura Gniewu” kolejni autorzy będą mogli odwoływać się bezpośrednio do polskiego wydania, w doskonałym tłumaczeniu Michała Błażejczyka. Mieszkający na stałe w Kanadzie Błażejczyk jest redaktorem naczelnym jedynego polskojęzycznego magazynu naukowego o komiksie – „Zeszytów  Komiksowych”, wydawanych m. in. przez Bibliotekę Uniwersytecką w Poznaniu. W przypisach chętnie wyjaśnia przyczyny doboru poszczególnych pojęć, powołując się m. in. na Romana Ingardena. Staranne opracowane polskich wydań książek takich, jak np. „Komiks kontra sztuka” Barta Beaty'ego, czy właśnie „Zrozumieć Komiks” Scotta McClouda, przyczynia się do popularyzowania rodzimych badań nad komiksem. Socjolodzy, kulturoznawcy czy filolodzy podchodzą dziś poważnie do wszystkich dziedzin kultury popularnej, również komiksu, i nie czują już konieczności tłumaczenia się z tego, że się nim zajmują.

Podtytuł oryginalnego wydania „Zrozumieć Komiks” brzmiał „Niewidzialna Sztuka” . Odnosił się on do koncepcji autora głoszącej, że najważniejszą częścią komiksu jest ta niewidzialna, która mieści się w wąskiej przestrzeni między kadrami (tzw. „dookreślenie”, wprowadzone przez Błażejczyka za Ingardenem). Można go jednak rozumieć także w inny sposób: komiks był przez lata niewidzialny dla krytyków, niedostrzegany przez wielu badaczy. Szymon Holcman, polski wydawca „Zrozumieć Komiks” mówi z przekąsem, że „o tamtych czasach zdążył już zapomnieć” – być może dlatego właśnie w polskim wydaniu podtytuł zarzucono. W treści publikacji znajdziemy jednak ślady batalii o uznanie dla komiksu, jaka toczyła się na początku lat 90. w USA. McCloud odwołuje się do bieżących w owym czasie wydarzeń i publikacji, jak wydany rok wcześniej „Maus” Arta Spiegelmana, nagrodzony krótko po premierze „Zrozumieć Komiks” nagrodą Pulitzera. Znamienne jest, że tytuł ten przytacza w kontekście rozważań o komiksie japońskim, w którym „wybór stylu graficznego ma konsekwencje daleko wykraczające poza samą tylko estetyczną stronę opowieści.” W tamtym czasie w USA taka konstatacja nie była jeszcze oczywista.

„Zrozumieć Komiks” daje początek modzie na poszukiwanie „brakujących ogniw”. Satyryczne opowiastki obrazkowe Rodolphe'a Töpffera, drzeworyty Lynda Warda czy cykl kolaży Maxa Ernsta to dzieła, do których chętnie odwołują się zwolennicy odnajdywania komiksu w poprzedzających go chronologicznie praktykach artystycznych. Jednym z nich jest Jakub Woynarowski, który w oparciu o  te same przykłady skonstruował w 2009 r. swoją kontrowersyjną teorię „story artu”. Dowodzi to, że zawarte w „Zrozumieć Komiks” koncepcje McClouda są nadal żywe i wywołują ciągłe spory. Trzeba przy tym przyznać, że McCloud stara się być obiektywny – przyznaje w pewnym momencie otwarcie, że „nie ma pojęcia gdzie i kiedy powstał komiks”. Zwraca jedynie uwagę na istotne jego zdaniem w tym kontekście zjawiska w historii sztuki, jak egipskie hieroglify, prekolumbijskie manuskrypty czy tkanina z Bayeux. Niestety, łatwo to nadinterpretować. Takiemu ujęciu stanowczo sprzeciwia się krytyk komiksu, Sebastian Frąckiewicz, który uważa to wręcz za błąd merytoryczny. „Nie powielajmy go. Jest tyle innych sposobów, aby bronić komiksu, niż odwoływanie się do fresków” – komentował na antenie radiowej Dwójki.

W „Zrozumieć Komiks” szczególnie interesującą jest dla mnie scena, w której McCloud stoi na osi czasu i spogląda w przyszłość. Po roku 1993 rozciąga się czerń, zaś narrator spoglądając w nią mówi: „Jeśli niesamowicie zróżnicowana historia komiksu ma być jakaś wskazówką, to jego przyszłość jest praktycznie nie do przewidzenia przy użyciu dzisiejszych standardów”. Następnie wymienia pojęcia, których jego definicja komiksu nie obejmuje i kontynuuje – „druk w ogóle nie jest wspomniany”. W żadnym momencie tego wywodu nie pada słowo „internet” – jest na to nieco za wcześnie – ale w wyczuwalny sposób unosi się nad nim jego duch. Autor „Zrozumieć Komiks” przewiduje za to interaktywność pisząc, że „sposób w jaki komiks odniesie się – albo nie – do kwestii uczestnictwa odbiorcy, może mieć istotne znaczenie w określeniu roli, jaką będzie odgrywał w XXI wieku”. 15 lat po rozpoczęciu się nowego millennium ta myśl jest nadal aktualna. W innym miejscu wspomina telewizję jako medium, które „na dobre i na złe, będzie zmieniać koleje ludzkiej egzystencji od dziś, do końca świata” – wydaje się, że i tu ma rację, choć w związku z dynamicznym rozwojem internetu, przez jakiś czas telewizja była w odwrocie, a dziś jest czymś zupełnie innym niż 20 lat temu.

Kultura staje się coraz bardziej wizualna. McCloud wie, że jeśli wystarczająca ilość rysowników użyje danego symbolu, to wejdzie on na dobre do języka. Nie wie jednak, że za niecałą dekadę powstaną komunikatory internetowe, operujące wywodzącymi się z komiksu narzędziami do uniwersalnej komunikacji wizualnej – Emotikonami. Wspomina o alfabetyzmie wizualnym, ale chyba nie podejrzewa jeszcze tempa zmian. Siedem lat później będzie musiał zmierzyć z tematem wpływu nowych mediów na komiks – napisze więc kolejną książkę, zatytułowaną „Reinventing Comics”. Póki co jednak porusza się po znanym sobie gruncie. Jest narratorem komiksu, prawdziwym mistrzem ceremonii, showmanem rodem ze stand-up comedy, który pomiędzy naukowe wywody wplata starannie obmyślone gagi (np. tłumacząc pojęcie ikony mimetycznej ściąga okulary, pod którymi nie ma oczu). Książka McClouda „jest tańcem w skończonej budowli sztuki” – mówi pisarz i scenarzysta komiksowy Maciej Parowski – „do której będą oczywiście dobudowywane nieustannie pewne struktury, ale jednak skończonej”. Ma przede wszystkim zachęcać do zabawy z analizowaniem tej sztuki – do czego i ja namawiam.

Artur Wabik