Czerwony Skorpion

19.01.2015 Stan Sakai
#
  • Scenariusz: Stan Sakai
    Rysunki: Stan Sakai
    Przekład: Jarosław Grzędowicz

    Egmont
    Warszawa, grudzień 2014
    Oprawa: miękka
    Liczba stron: 184
    Format: 145 x 250
    ISBN: 978-83-281-0238-5

Jeśli ktoś jeszcze nie zetknął się dotąd z „Usagim Yojimbo”, opowieścią o króliku-samuraju,  której akcja rozgrywa się w feudalnej Japonii, zaś jej bohaterami są zwierzęta obdarzone nie tylko ludzkim głosem, ale i cechami charakteru – to najwyższy czas to nadrobić. Nakładem wydawnictwa Egmont Polska ukazał się właśnie 22. tom (w oryginale 28. tom, zbierający zeszyty nr 132-138) przygód walecznego królika, pt. „Czerwony Skorpion”.

Słowo Usagi w języku japońskim oznacza po prostu królika, o czym doskonale wiedzą fani popularnej w latach 90. w Polsce serii anime pt. „Czarodziejka z Księżyca”. Yojimbo jest zaś określeniem stosowanym dla opisu osobistego ochroniarza, odpowiedzialnego za bezpieczeństwo VIP-ów takich, jak np. politycy, celebryci czy szoguni. Usagi Yojimbo jest więc królikiem-bodyguardem, a jednocześnie samurajem, czyli doskonale wyszkolonym, przestrzegającym zasad kodeksu bushidō wojownikiem. Samuraje stanowili pierwotnie wojskową świtę najwyższych japońskich dostojników, jednak z czasem stali się odrębną klasą społeczną zbliżoną do europejskiego rycerstwa. Aby skomplikować sprawę Usagi jest także roninem, a więc samurajem pozbawionym suwerena. Zmiana pana, wykonywanego zawodu, lub zawarcie związku małżeńskiego z kobietą należącą do innej klasy społecznej, były w epoce Edo surowo zakazane. Wielu samurajów uciekało więc ze swoich domen feudalnych, aby stać się wolnymi, lecz skazanymi na wieczną tułaczkę, najemnymi roninami.

Postać Usagiego zainspirowana jest życiorysem autentycznego słynnego wojownika – Miyamoto Musashiego – który żył w Japonii na przełomie XVII i XVIII stulecia. Autor serii, rysownik japońskiego pochodzenia Stan Sakai wspomina, że Musashi zawsze był dla niego uosobieniem cech prawdziwego samuraja: honorowego, lojalnego mistrza miecza. Musashi stoczył ponad 60 udokumentowanych pojedynków, nigdy nie dając się pokonać innemu szermierzowi. Na pamiątkę pierwowzoru Usagi nosi imię legendarnego wojownika – Miyamoto – choć jest ono rzadko używane w samym komiksie. Tytuł serii można łączyć ponadto z filmem „Yojimbo” Akiry Kurosawy z 1961 r., który również opowiada historię ronina. Sakai w wywiadach przyznaje, że Kurosawa, obok Hitchcocka, należy do grona jego ulubionych reżyserów. Na kartach sagi pojawia się więcej postaci inspirowanych popkulturą. Bohaterowie mangi Kozure Ōkami pt. „Samotny Wilk i Szczenię” zostali sportretowani jako Samotny Cap i Koźlę, zaś niewidomy szermierz Zato Ino to oczywiście słynny Zato Ichi, bohater niezliczonej liczby filmów i seriali telewizyjnych.

Usagi pojawił się po raz pierwszy w 1984 r. na łamach antologii „ Albedo Anthropomorphics #2”, po czym historia z jego udziałem została w krótkim czasie przedrukowana w podobnym zbiorze wydawnictwa Fantagraphics, zatytułowanym „Critters”. Dwa lata później ten sam wydawca opublikował pierwszy album poświęcony wyłącznie przygodom uszatego samuraja. Wraz z ósmym tomem, w 1996 r. Stan Sakai przeniósł się do wydawnictwa Dark Horse Comics, w którym publikuje do dziś. Łącznie ukazało się dotychczas ponad 200 zeszytów, zebranych w 29 tomów. Autor podkreśla, że szczególnie istotne jest dla niego posiadanie pełnych praw do postaci, którą stworzył ponad trzydzieści lat temu. Na zdominowanym przez superbohaterów z portfolio Marvela i DC rynku amerykańskim jest to sytuacja szczególna. Równocześnie z Usagim startowały serie takie, jak „Groo the Wanderer” Sergio Aragonésa, do której Sakai wykonuje liternictwo, czy „Teenage Mutant Ninja Turtles”, w której Usagi pojawiał się parokrotnie gościnnie. Tylko prawa do Usagiego  do dziś pozostały przy autorze.

Tradycyjnie, w kulturze japońskiej, ronin był dyskryminowany przez innych samurajów, którzy brali mu za złe jego osobistą wolność i związany z nią tryb życia. Jeśli w latach 80. któryś z rysowników pracujących dla dużych amerykańskich wydawnictw myślał podobnie o Stanie Sakai, to dziś zapewne nie chciałby się do tego przyznać. „Japonia ma najbogatszą na świecie historię i folklor, z której mogę do woli czerpać. Mogę też wymyślać własne wątki. Jestem właścicielem swojej postaci.” – mówi z satysfakcją Sakai, który za serię o króliku-samuraju otrzymał cztery nagrody Eisnera, oraz ponad dwadzieścia nominacji do kolejnych. W ubiegłym roku ukazał się album „The Sakai Project”, w którym na 30. rocznicę istnienia postaci kilkudziesięciu artystów zaprezentowało swoje wersje Usagiego, oddając tym hołd autorowi. Cały zysk ze sprzedaży okolicznościowego albumu został przeznaczony na wydatki związane z leczeniem żony Stana, która od kilku lat cierpiała na raka mózgu. Niestety, pomimo wsparcia środowiska i wydawcy Sharon Sakai zmarła 25 listopada 2014 r.

W Japonii antropomorfizacja zwierząt ma swoje korzenie w ludowej odmianie tradycyjnej religii shintō, która z kolei oparta jest na mitologii japońskiej. W anglojęzycznym kręgu kulturowym zabieg ten jest znany przede wszystkim z „Folwarku Zwierzęcego” Orwella, który wywarł silny wpływ na cały współczesny komiks. Zwierzęta o ludzkich cechach są bohaterami komiksów m.in. Walta Disneya, Arta Spiegelmana, Lewisa Trondheima (który wkrótce po raz pierwszy odwiedzi Polskę), Joanna Sfara, Davida Petersena (wydana niedawno w Polsce „Mysia Straż”), Tomasza Samojlika i setek innych twórców. W 2013 r. Stan Sakai zdecydował się na przerwę od Usagiego i świata zwierząt, podejmując się na jakiś czas rysowania komiksu „47 Roninów”. „Kiedy rysowałem ludzi, musiałem ciągle powtarzać sobie: pięć palców, pięć palców.” – wspomina artysta. Po powrocie do autorskiej serii miał ponoć problem z przestawieniem się z powrotem na cztery. Rok później namalował Wiedźmina, okładkę do limitowanej edycji pierwszego zeszytu komiksu na podstawie polskiej gry komputerowej, opartej na prozie Andrzeja Sapkowskiego. Jednak najchętniej rysuje swojego czteropalczastego królika.

„Czerwony Skorpion” rozwija wątki z poprzednich części sagi, ale stanowi także samodzielną opowieść, po którą może sięgnąć także ktoś, kto chciałby dopiero poznać królika-samuraja. Moment, w którym krzyżuje katanę z demonicznym Czerwonym Skorpionem, jest dobry jak każdy inny.

Artur Wabik