Adventure Time

07.01.2015 Ryan North
#
  • Autor: Ryan North
    Rysunek: Shelli Paroline, Braden Lamb, Mike Holmes

    Studio JG
    Warszawa, grudzień 2014
    Format: B5+
    Oprawa: klejona
    Okładka: kolor

Chłopiec imieniem Finn oraz jego adoptowany brat i najlepszy przyjaciel – pies Jake, wspólnie chronią mieszkańców krainy Ooo przed złoczyńcami różnych rozmiarów i kształtów. Tak w największym skrócie przedstawia się fabuła niezwykle popularnego serialu animowanego Adventure Time, który od 2010 r. emituje stacja telewizyjna Cartoon Network. Być może niektórzy z Was znaleźli pod choinką komiks o tym samym tytule.

Adventure Time with Finn and Jake, emitowany w Polsce pod tytułem „Pora na przygodę!” kontynuuje najlepsze tradycje amerykańskiej stacji, która w drugiej połowie lat 90. wyprodukowała takie hity, jak „Johnny Bravo”, „Krowa i Kurczak”, „Atomówki”, czy nieco dziś zapomniany, lecz bez wątpienia najciekawszy od strony plastycznej „Samuraj Jack”. Adventure Time był jedną z 14 nowych, ambitnych serii, które w 2011 r. miały odświeżyć wizerunek stacji, jednak tylko przygody Jacka i Finna odniosły tak ogromny sukces komercyjny. W ostatnią niedzielę w USA wyświetlono już 178. epizod serii (końcówka szóstego sezonu), który zebrał przed telewizorami niemal dwa miliony widzów. Wiosną tego roku możemy spodziewać się emisji kolejnego sezonu, który jest obecnie w postprodukcji. Od premiery serialu systematycznie przybywa fanów Adventure Time, równomiernie wśród dzieci, nastolatków i dorosłych. Szczególnie rzuca się to w oczy podczas festiwali takich, jak doroczny Comic-Con w San Diego, gdzie zjeżdżają się cosplayerzy, których przebrania są najlepszym wskaźnikiem trendów. Brytyjski, niezależny magazyn filmowy Indiewire określił serial „jednym z największych telewizyjnych fenomenów dekady”.

Realizacja komiksu na podstawie serialu jest naturalną konsekwencją sukcesu pierwowzoru. Jadnak w przypadku Adventure Time mamy do czynienia z ambitnym przedsięwzięciem – komiks nie jest adaptacją żadnego z dotychczasowych epizodów, tylko autonomicznym, rozwijającym uniwersum dziełem, czerpiącym z najlepszych wzorców fabularnych i plastycznych serialu. Scenariusz powierzono młodemu kanadyjskiemu scenarzyście Ryanowi Northowi, znanemu dotychczas głównie z komiksów internetowych, zaś rysunki duetowi Paroline i Lamb, którzy pracowali wcześniej przy Ice Age. Trzeba przyznać, że ten złożony z mało znanych artystów zespół wywiązał się ze swojego zadania doskonale. W 2013 r. seria komiksów o przygodach Finna i Jacka zdobyła nagrodę Eisnera za najlepszą publikację dla dzieci oraz nagrodę Harveya za najlepszą publikację dla młodych czytelników, a więc dwie najbardziej prestiżowe nagrody komiksowe w USA. „Pomimo, że obrazy są nieruchome, nadal czuć gumowatość postaci, która jest charakterystyczna dla serialu.” – pisze na tylnej okładce polskiego wydania znany komik internetowy, także twórca komiksów, Jakub Dem Dębski.

Bohaterowie Adventure Time na zmianę ratują krainę Ooo i przybijają sobie żółwiki, obu czynnościom poświęcając mniej więcej tyle samo uwagi. Wyrywają się przy tym z konwencji medium komiksu, zwracając się od czasu do czasu bezpośrednio do czytelnika, lub buntując przeciw zamysłom autora. Nieco głupkowate dialogi przeplatane są filozoficznymi komentarzami na marginesach. Cartoonowa kreska utrzymuje wszystko w nawiasie umowności, dzięki któremu fabuła toczy się w niespodziewanych, absurdalnych kierunkach. Postaci dosyć swobodnie zmieniają rozmiary i kształty, w czym przoduje zmiennokształtny Jack. W tle wyłania się kontrastowe, dosyć interesujące uniwersum – akcja dzieje się w post-apokaliptycznej przyszłości, mniej więcej tysiąc lat po nuklearnym holokauście. Jak mówią sami twórcy – „po tym jak bomby spadły, a magia powróciła do tego świata”. Równie dobrze jednak wszystko to może dziać się jedynie w wyobraźni Finna. Świat Adventure Time wypełniają postaci, których nie da się nie lubić, a niejeden chłopiec ma zapewne ten sam problem co Finn – czy zadurzyć się w Królewnie Balonowej czy może w Marcelinie, księżniczce wampirów?

Album wydany w klasycznym formacie amerykańskim zawiera jedną historię (zeszyty 1-4 pierwodruku), zaś zamyka go kilkunastostronicowa galeria alternatywnych okładek, oraz sekcja making of z komentarzem scenarzysty. Komiks jest świetnie przetłumaczony, a tam gdzie trzeba, z wyczuciem dostosowany językowo do polskich realiów. Zachowano przy tym oryginalny tytuł, co w dzisiejszych czasach nie razi, a raczej zachęca. Teksty złożono zgrabną, czytelną czcionką. Pierwszy tom Adventure Time polski czytelnik dostaje dosyć szybko, bo niemal dokładnie dwa lata po jego premierze w USA. Polski wydawca komiksu – „Studio JG” – znany dotąd przede wszystkim z mang, od maja ubiegłego roku wydaje także magazyn o komiksie i popkulturze pt. „Smash!”. Pomimo to publikując komiks spoza japońskiego kręgu kulturowego (choć w Japonii niezwykle popularny) wykazał się dużą odwagą. W Polsce zwyczajowo wydawcy mang nie wychodzą poza swoją specjalizację – podobnie zresztą w drugą stronę, poza nielicznymi wyjątkami. Sądzę, że wybór tego tytułu był strzałem w dziesiątkę, zaś rzetelne opracowanie, produkcja i niebywale wprost przystępna cena zapewnią mu szybką sprzedaż i wkrótce doczekamy się kolejnej porcji przygód Finna i jego zwariowanych przyjaciół.

Artur Wabik