Pięć tysięcy kilometrów na sekundę

18.08.2014 Manuele Fior
#
  • Rysunek: Manuele Fior
    Tłumaczenie: Katarzyna Koła

    Kultura Gniewu
    Warszawa, sierpień 2014
    ISBN-13: 978-83-64858-00-0
    144 strony
    170x240
    oprawa: miękka

„Pięć tysięcy kilometrów na sekundę” to przejmująca, niebywale smutna opowieść o miłości i przemijaniu. O błędnych wyborach, niewykorzystanych okazjach, oraz tlących się w nas namiętnościach, które w każdej chwili mogą rozgorzeć na nowo.

Piero, Nico i Lucia dorastają wspólnie w małym włoskim miasteczku. Z tego trójkąta wkrótce wyłoni się para, zaś za moment każde z nich podąży w swoją stronę. Decyzja o podjęciu studiów zdeterminuje dalsze losy przyszłych – archeologa, sklepikarza i lingwistki. Włoski rysownik i scenarzysta, Manuele Fior, z wdziękiem przenosi akcję z wypełnionych soczystą zielenią Włoch do mroźnej, nieco ponurej Norwegii, aby po chwili zabrać czytelnika do rozpalanego słońcem Egiptu. Dekadę później Piera i Lucię łączy już tylko to, że oboje mieszkają daleko od domu. Porzucenie miejsca zamieszkania nie jest dobrym wyborem – mówi mentor Piera, gdy obaj palą sziszę z beduinami w sercu Afryki. Tubylcy nie rozumieją ani słowa, ale potakują, z samego tonu głosu wnioskując, że dotyka się tu istotnych spraw. Nigdy nie będziemy naprawdę stąd, a wyjeżdżając przestajemy należeć do miejsca, które opuściliśmy – konstatuje dalej. Piero także potakuje, choć przecież już podjął decyzję. 5.000 kilometrów na północ od Kairu, w Oslo Lucia oczekuje dziecka, ale ani Norwegia, ani Sven już jej nie zachwycają. Oboje mają przed oczami czas, do którego nie ma już powrotu.

Jeśli miałbym w skrócie scharakteryzować komiks Fiora, to powiedziałbym, że przypomina ostatnie filmy braci Cohen – jest bezlitosny i pozostawia człowieka bez nadziei. Autor zapełnił jego karty nieszczęśliwymi postaciami, które przez całe życie czegoś poszukują lub przed czymś uciekają. Trzeba jednak przyznać, że są w tym szalenie przekonujące. Nawet te drugoplanowe, jak samotna matka Svena, która w pewnym momencie mówi do Lucii: Interesujemy się roślinami, kiedy już nie ufamy ludziom. Oprócz zgrabnych dialogów nie brak tu także poruszających obrazów. Scena pożegnania Lucii z Pierem przechodzi płynnie w początek romansu ze Svenem, zaś swoisty refren stanowią kadry zaczerpnięte z disnejowskiego „Miecza w kamieniu”. Ten postmodernistyczny zabieg jest jednym z ciekawszych, a z pewnością najbardziej ujmujących rozwiązań fabularnych, jakie widziałem dotychczas w komiksie. Narracja w całym albumie jest świetnie zbudowana, choć trzeba przyznać, że Fior nie prowadzi czytelnika za rękę i wielu spraw musimy się domyślać. Przeniesienie akcji z Oslo do Kairu jest tak sugestywne, że czytając komiks niemal fizycznie odczuwałem jak temperatura w pomieszczeniu ulega zmianie. Zaś sekwencja dwudziestogodzinnej, onirycznej podróży pociągiem zajmuje dokładnie dwadzieścia stron.

„Pięć tysięcy kilometrów na sekundę” to propozycja dla dojrzałych czytelników, którzy nad sceny akcji przedkładają wiarygodnych bohaterów i dobrze skonstruowane dialogi. Dodatkową rekomendacją niech będzie fakt, że komiks ten w 2011 r. otrzymał główną nagrodę na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu w Angoulême. Nie wiem tylko, czy na lekturę należy wybrać słoneczny letni dzień, czy ponury zimowy wieczór.

Artur Wabik