Lincoln 4

04.08.2014 Olivier Jouvray, Jérôme Jouvray, Anne-Claire Jouvray
#
  • Scenariusz: Olivier Jouvray
    Rysunki: Jérôme Jouvray Kolor: Anne-Claire Jouvray

    Timof i Cisi
    Warszawa, sierpień 2014
    Tłumaczenie: Katarzyna Sajdakowska
    ISBN: 978-83-63963-42-2
    170X240
    104 strony
    Oprawa: twarda

Spartaczyłeś robotę i wyprodukowałeś głupie małpy, które spędzają czas na zatruwaniu sobie nawzajem życia – mówi oskarżycielsko Szatan do Boga. I nie byłoby w tej dyskusji zapewne nic nowego, gdyby obaj nie stali w tym czasie w okopie, pod ostrzałem moździerzowym, ubrani we francuskie mundury z czasów I Wojny Światowej.

W czwartym tomie „Lincolna” autorstwa rodziny Jouvray zastajemy głównego bohatera w stanie Montana, żyjącego samotnie na wzgórzu poza granicami miasta. Obdarzony nieśmiertelnością, nękany przez Boga i Diabła, zawiedziony ludźmi uciekł do leśnej chatki, w której spędza dni na oprawianiu upolowanych zwierząt i upijaniu się do nieprzytomności. Nie stracił przy tym nic ze swojej dotychczasowej arogancji, o czym upewnić ma nas scena walki gołymi rękami z niedźwiedziem. Jednak od czasu do czasu Lincoln musi zjechać ze swojego wzgórza do miasteczka, aby uzupełnić zapasy alkoholu. Obojętnie spogląda wtedy na świat śmiertelników, wyjątek robiąc jedynie dla miasteczkowych kloszardów, z którymi chętnie, acz bez nadmiernego spoufalania, dzieli się swoim alkoholem. Problemy zaczną się, kiedy na Dziki Zachód dotrze ze wschodniego wybrzeża znienawidzona prohibicja.

Autorzy komiksu – scenarzysta Olivier, rysownik Jérôme, oraz kolorystka Anna-Claire, o wspólnym nazwisku Jouvray – podejmują w najnowszym albumie tylko zasadnicze wątki z poprzednich części, tak więc czwartego „Lincolna” można z powodzeniem czytać również bez znajomości całej serii. Polskie wydanie tradycyjnie składa się z dwóch albumów francuskich, dzięki czemu po trzech latach obecności tytułu na polskim rynku, cykle wydawnicze w obu krajach zrównały się. W drugiej części albumu, zatytułowanej „Demon z okopów”, akcja przenosi się na stary kontynent, gdzie toczy się wówczas I Wojna Światowa. Być może autorów znudził westernowy sztafaż, w którym rozgrywały się poprzednie przygody Lincolna. Być może nie oparli się pokusie zilustrowania na kartach komiksu swojego rodzinnego kraju w roku 1917. Niezależnie od przyczyny uważam, że bardzo dobrze się stało, ponieważ dopiero w cieniu bitwy pod Verdun, konflikt dobra i zła, będący osią fabularną komiksu, wybrzmiewa z pełną mocą.

Rozważania filozoficzne zagłuszane hukiem armat, to jednak coś zupełnie innego, niż te same debaty do wtóru wystrzałów z coltów. Groza Wielkiej Wojny, choć przytłumiona komicznymi wyczynami Lincolna, jest doskonałą oprawą dla zarzutów, jakie Szatan stawia Bogu. „Uznałeś, że najlepsze, co możesz zrobić, to obdarować ich wolną wolą?” – pyta złośliwie, po czym kwituje natychmiast - „Niedorzeczne!”. Bóg odpowiada w zadziwiająco ludzkim tonie: „Może myślisz, że to takie łatwe? No proszę, stwórz coś sam i się przekonaj, jak taki jesteś mądry.” Przełamywanie dekorum jest zresztą cechą charakterystyczną całej serii, a występujące w komiksie personifikacje dobra i zła mają przypisane przede wszystkim funkcje komiczne. Nie znaczy to jednak, że autorzy unikają poważnych tematów, aktualnych również dziś problemów tamtej epoki, jakimi były: alkoholizm, bezkarna przemoc wobec kobiet czy dyskryminacja rasowa. Przy tym świetnie odtworzono realia historyczne: umundurowanie, uzbrojenie, a także relacje społeczne pomiędzy aliantami, którzy często wdawali się w przepychanki na tle nierówności żołdu, lub zwyczajnych nieporozumień językowych. Wszystko to znajdziemy w „Lincolnie”, choć podane w cartoonowej, sympatycznej kresce, to jednak na serio – tak potrafią tylko Francuzi!

Artur Wabik