Rag & Bones

07.07.2014 Dominik Szcześniak
#
  • Timof i cisi wspólnicy
    Warszawa, czerwiec 2014
    Rysunek: Katarzyna Babis
    28 stron

Rag i Bones to komiczna para obwoźnych sprzedawców staroci, przemierzających postapokaliptyczny, pustynny świat, w którym czajnik może być wart więcej niż życie – tak w największym skrócie przedstawia się fabuła komiksu Katarzyny Babis i Dominika Szczęśniaka, który właśnie ukazał się nakładem wydawnictwa „Timof Comics”.

Tak zwane „postapo” to jeden z najpopularniejszych w ostatniej dekadzie gatunków SF, będący kanwą dla niezliczonej ilości książek, komiksów, filmów, seriali i gier wideo. Królują wśród nich historie o zombie, lecz nie brak i takich, w których przyczyny wyludnienia ziemi wyłaniają się z fabuły powoli, lub nie ukazują się czytelnikom wcale. Z pierwszego odcinka planowanej serii pt. „Rag & Bones” można wywnioskować, że mamy do czynienia z tym drugim scenariuszem. Świat komiksu zaludnia cofnięta w rozwoju cywilizacja, której przedstawiciele żyją w prymitywnych strukturach klanowych i wyznają coś na kształt kultu cargo. Przedmioty codziennego użytku urosły tutaj bowiem do rangi sakralnych i stanowią obiekt powszechnego, obsesyjnego wręcz pożądania. „Ludzie przestali rozumieć znaczenie przedmiotów” – mówi napotkany przez bohaterów starzec, tajemniczy „świadek zdarzeń”. Takie założenie fabularne daje pole do popisu zarówno scenarzyście, jak i rysowniczce. Przykładowo: herszt bandy dzikusów o germańskich imionach nosi bikini, co w jego zamyśle ma mu zapewne dodawać powagi i mistycyzmu, zaś z punktu widzenia czytelników dodaje jedynie komizmu. Od początku albumu nie jest jasne w jakim uniwersum rozgrywa się historia, co autorzy podkreślają w scenach takich, jak ta z latarką (Rag trzyma ją jak miecz świetlny), aby pod koniec uchylić rąbka tajemnicy pokazując, że akcja ma miejsce dużo bliżej, niż mogliśmy przypuszczać.

Humor sytuacyjny, oraz pewne zabiegi narracyjne wskazują na powinowactwo „Rag & Bones” z mangą, co rysowniczka podkreśla dodatkowo brakiem koloru i użyciem rastrów. Idąc tym tropem, komiks przypomina serię anime pt. „Sunabōzu” („Desert Punk”) z lat 2004-2005, na podstawie mangi autorstwa Usune Masatoshi. „Sunabōzu” to w moim odczuciu najwyższa półka w swojej klasie (science-fiction / action / comedy), więc mam nadzieję, że autorzy „Rag & Bones” jeszcze nie jednym nas zaskoczą w kolejnych zeszytach serii. Pierwszy album jest sprawnie skonstruowany fabularnie, ale narracja nie zawsze jest prowadzona czytelnie. Przypuszczam, że wynika to z konieczności dotarcia się wytrawnego scenarzysty i młodej, temperamentnej rysowniczki. Podobnie jak milcząca Bones i cwany Rag, póki co autorzy komiksu nie dali się nam dobrze poznać, ale wygląda na to, że to duet, który można polubić. Dominika Szczęśniaka – rysownika i scenarzysty, współzałożyciela i wieloletniego redaktora naczelny magazynu „Ziniol”, krytyka i felietonisty – nie trzeba dodatkowo reklamować. Katarzyna Babis jest świetną rysowniczką, znaną dotychczas głównie z komiksów internetowych, oraz autorskiego komiksowego bloga „Kącik Kiciputka”. Jej publikowana w odcinkach seria pt. „Barwy Biedy”, do scenariusza Kobiety-Ślimaka (innej autorki komiksów internetowych) to prawdziwy hit (około 3.000 wejść dziennie). Babis doskonale czuje się w kolorze, co widać po okładce „Rag & Bones”, pozostaje więc tylko ubolewać, że komiks ten ukazał się w czerni i bieli.

Ciekawostką jest, że „Rag & Bones” ukazał się równocześnie w dwóch wersjach językowych: polskiej i angielskiej. Światowa premiera albumu odbędzie się za dwa tygodnie, podczas 21. edycji Międzynarodowego Festiwalu Komiksowego w Luksemburgu. Autorom życzę powodzenia w podboju zachodnich rynków i trzymam kciuki za drugi zeszyt przygód Raga i Bones.

Artur Wabik