88/89

26.05.2014 Michał Rzecznik, Przemek Surma
#
  • Widnokrąg
    Piaseczno, maj 2014
    ISBN-13: 9788393865215
    80 stron
    240x170
    oprawa twarda

Po 25 latach od upadku Muru Berlińskiego, wspomnienia tamtych czasów – kolejek po mięso na kartki, strajków, obrad Okrągłego Stołu i wyborów do sejmu kontraktowego – wyblakły jak wykonywane podówczas odbitki z filmów „Orwo”. W dzisiejszej rzeczywistości gospodarczej i politycznej, opowieści z czasów PRL muszą brzmieć dla dzieci i nastolatków co najmniej tak abstrakcyjnie, jak dla nas brzmiały wspomnienia naszych dziadków z okresu II Wojny Światowej. Jeśli nie bardziej – skoro świat tak gwałtownie przyspieszył na przełomie tysiącleci.

Okres burzliwej transformacji ustrojowej w Polsce szczególnie dobrze zapamiętały osoby urodzone w pierwszej połowie lat 80. XX wieku. Na matrycę dorastania wgrały się im bowiem nie tylko osobiste przeżycia, ale i wydarzenia, którymi żyło wtedy całe społeczeństwo. Wyrywkowym zapisem tych spłowiałych, często pozlepianych wspomnień jest komiks pt. „88/89” autorstwa Michała Rzecznika i Przemka Surmy.

Album wpisuje się w niezwykle popularny w ostatnich latach nurt komiksów wspomnieniowych, spośród których warto wymienić przede wszystkim cykle: „Marzi” autorstwa Marzeny Sowy i Sylvaina Savoi, oraz „Na szybko spisane” Michała „Śledzia” Śledzińskiego. Wszystkie trzy tytuły osadzone są w tych samych realiach i opowiadają z grubsza podobne historie. O ile jednak „Marzi” z założenia ma charakter edukacyjny, zaś „Na szybko spisane” przede wszystkim impresyjny, to „88/89” jest komiksem środka, w którym nie zabrakło jednego, ani drugiego. Autobiograficzny scenariusz Sowy powstawał od początku z myślą o rynku frankofońskim, więc narracja „Marzi” prowadzona jest tak, aby maksymalnie ułatwić lekturę dzieciom i młodzieży w wieku szkolnym, nieznającym polskiej historii i kultury. Sentymentalna, humorystyczna seria Śledzia celuje w dzisiejszych trzydziestolatków, którzy w dużym stopniu pamiętają atmosferę minionej epoki, więc jest tu więcej miejsca na niedopowiedzenia i konfabulacje. Rzecznik i Surma robiąc komiks dla dzieci w wieku 10-12 lat zdołali uniknąć dydaktyzmu, lecz nie poprzestali wyłącznie na barwnych  anegdotach. Wydarzenia lat 1988-1989 opowiedzieli jak tło dużo ważniejszej, uniwersalnej opowieści o dorastaniu.

Bohater komiksu, dziesięcioletni Adaś z ciekawością przygląda się światu dorosłych, a ci starają się trzymać go z dala od przykrych i niezrozumiałych spraw tak długo, jak tylko to możliwe. W świecie dziecka, oglądane na ekranie telewizora wydarzenia polityczne są równie istotne, jak znaczki ze wszystkich stron świata w klaserze dziadka, zaś najważniejsze jest to, czy rodzice się nie kłócą. Rytm opowieści wyznaczają szkolne semestry i plany zajęć, a narracja historyczna nie zaburza porządku codzienności. Przełomowe wydarzenia docierają do dziecka w formie szumu, mozaiki obrazów z gazet i telewizji, fragmentów wypowiedzi dorosłych, które następnie nieudolnie skopiowane powracają w zabawach z rówieśnikami. Wątek ten pojawia się w literaturze współczesnej coraz częściej, m.in. w wydanej niedawno książce pt. „Znaki Szczególne” Pauliny Wilk, co potwierdza moje przypuszczenia, że zabawa w Okrągły Stół była formatywnym doświadczeniem pokoleniowym – a więc nie tylko dla mnie, ale i dla większości moich rówieśników. Złączaliśmy szkolne ławki w okrąg, siadaliśmy i przybieraliśmy poważne miny. Tylko nikt nigdy nie chciał być Jaruzelskim.

Za fabułę komiksu odpowiada Michał Rzecznik – wywodzący się ze środowiska zinowego scenarzysta i rysownik, nagrodzony w ten weekend, podczas festiwalu „Komiksowa Warszawa”,  nagrodą Polskiego Stowarzyszenia Komiksowego dla najlepszego scenarzysty roku 2013. Komiks „88/89” formalnie podzielony jest na 12 krótkich (3-5 plansz), luźno powiązanych ze sobą, lecz ustawionych chronologicznie historyjek. Dialogi są swobodne, a język przekonujący, dzięki czemu na pewno przypadnie do gustu dzieciom. Od czasu do czasu  Rzecznik puszcza oko do starszego czytelnika stosując rozbicie narracji (i ogólnie ram gatunku) w stylu Tadeusza Baranowskiego – pomiędzy rozdziałami ujawnia fragmenty scenopisu, zaś w scenie w kolejce przed sklepem pozwala bohaterom na wyrwanie się z konwencji i przemyca refleksję na temat samego medium. Również krótki wstęp do albumu w humorystyczny sposób odnosi się do aktualnych dziś rozważań o naturze komiksu. Całość spina klamrą scena na łodzi, której druga, oniryczna odsłona przynosi mój ulubiony dialog: „Naprawdę tu jesteś?” – pyta Adam dziadka. „Nie. A ty?” – odpowiada pytaniem dziadek. „Ja też nie”.

Przemek Surma, autor szaty graficznej komiksu, z właściwą sobie czułością odmalował relikty epoki – szkolne mundurki, daszki na gumce, okulary w rogowych oprawkach, walkmany oraz coś, o czym bez wątpienia marzył w tamtym czasie każdy z nas: zestaw „Lego” nr 6380, czyli dwupiętrowy szpital z karetką i czteroosobowym personelem medycznym. Do klocków „Lego” Surma ma zresztą stosunek szczególny, czemu daje wyraz na prowadzonym wspólnie z bratem blogu Surmalegobros, który skądinąd warto odwiedzić. Cartoonowy styl rysunków Przemka Surmy doskonale sprawdza się w komiksie dziecięcym, a jednocześnie dostarcza nie lada przyjemności dorosłym. Lajtmotiwem otwierającym część rozdziałów są charakterystyczne dla epoki materiały ikonograficzne – ryciny z atlasu ryb, wykroje krawieckie, schematy wiązania krawatu, instrukcje dołączane do zestawów „Lego”, oraz monety odbite ołówkiem lub kredkami na kartce papieru. Całość nawiązuje subtelnie do mistrzów ilustracji dziecięcej okresu PRL, przede wszystkim Jerzego Flisaka, Henryka Jerzego Chmielewskiego i Bohdana Butenki.

Artur Wabik