Wąż Wodny

28.04.2014 Tony Sandoval
#
  • Timof i cisi wspólnicy
    Warszawa, kwiecień 2014
    ISBN 978-83-63963-35-4
    144 stron
    195 x 270
    oprawa twarda

„Przybywają z dalekiej przeszłości. Już nie żyją. Możemy jedynie wyczuwać ochronę ich energii. Niczym światło umarłych gwiazd, ta energia przemierza limbo, docierając do wnętrza naszej świadomości, aby eksplodować jakimś znaczeniem. My, ludzie, nazywamy to magią.” Tak zaczyna się „Wąż Wodny” Tonego Sandovala – uwodzicielska opowieść o trwającej wokół nas walce pomiędzy istotami potężniejszymi niż czas, w której szczególną rolę odegra kałamarnica, rodzina lisów oraz uzębienie pewnej dziewczynki.

Komiks jest rewelacyjny! Nie ma sensu zaczynać tej recenzji inaczej. „Wąż Wodny” to ponad 140 stron najczystszej przyjemności – uczta nie tylko dla fanów komiksu i opowieści fantastycznych, ale także tych, którzy na co dzień nie gustują w tych gatunkach. Historia rozgrywa się na przedmieściach Queens, pośród sennych miasteczek, lasów i łąk, po których snują się niedzielni piknikowicze. Natura – a więc zarówno zwierzęta, jak również: lasy, rzeki, ocean, a także sama pogoda – stanowią istotne elementy scenografii. W takich okolicznościach, już na samym początku opowieści, pochodząca z miasta Mila spotyka ekscentryczną Agnieszkę. Odtąd losy tej pary splotą się w warkocz przyjaźni i pożądania. Pomyli się jednak ten, kto pomyśli, że któraś z dziewcząt kieruje się wyłącznie własną wolą. Obie bohaterki noszą w sobie tajemnice, które w odpowiednim momencie doprowadzą je w sekretne miejsce, gdzie zetrą się pradawne siły.

Zdradzanie jakichkolwiek szczegółów fabuły komiksu, który miałem przyjemność przeczytać jako jedna z pierwszych osób w Polsce, byłoby przestępstwem. Mogę jednak (a wręcz czuję się w obowiązku) napisać kilka słów o warstwie graficznej albumu, ponieważ w „Wężu Wodnym” Tony Sandoval znów daje z siebie wszystko. Każdy kadr komiksu jest małym arcydziełem; w zasadzie osobną ilustracją, o własnej wewnętrznej kompozycji i harmonii.  Na marginesach plansz, lub w przestrzeniach między kadrami znajdziemy urocze detale: gałązki, muszelki, czy owady, które sprawiają wrażenie, jakbyśmy czytali pamiętnik dziewczynki. Jednak gdzieś pod spodem kryje się charakterystyczny dla Sandovala mrok. Nie trzeba nawet znać poprzednich komiksów tego autora, aby wyczuć, że się zbliża. Sandoval zgrabnie balansuje pomiędzy tym, co urocze i niewinne, a tym, co przerażające i perwersyjne. Rośnie też napięcie. Na pierwszą szokującą estetycznie scenę przyjdzie nam poczekać do końca pierwszego rozdziału, ale pod koniec albumu wspomnimy ją co najwyżej z rozbawieniem.

Tony Sandoval jest jednym z najciekawszych twórców współczesnego komiksu europejskiego. Mieszkający w Berlinie, pochodzący z Meksyku rysownik i scenarzysta już od pięciu lat podbija serca polskich czytelników. Poprzednie cztery albumy jego autorstwa – „Doomboy” (2013), „Wybryki Xinophixeroxa” (2011), „Nokturno” (2010) oraz „Trup i Sofa” (2009) cieszyły się w naszym kraju tak dużą popularnością, że dwóch z nich nie można już nigdzie dostać. Do wzrostu zainteresowania twórczością Sandovala przyczyniły się bez wątpienia jego liczne wizyty w Polsce, podczas których niestrudzenie rysował dedykacje dla czytelników. „Wąż Wodny” ukazuje się obecnie jednocześnie w czterech językach: hiszpańskim, portugalskim, włoskim i polskim, dzięki czemu w maju znów będziemy mieć okazję do spotkania się z artystą, podczas tegorocznej edycji festiwalu „Komiksowa Warszawa”. Imprezę reklamuje nawet plakat ze specjalną ilustracją autorstwa Sandovala. W oczekiwaniu na przyjazd artysty zachęcam wszystkich do zapoznania się z „Wężem Wodnym”, gdzie znajdziecie prawdziwe perełki, jak surrealistyczna scena wejścia do ust lub interludium z umierającym latem. Dobrej zabawy!

Artur Wabik