Monster

14.04.2014 Naoki Urasawa
#
  • Hanami
    Warszawa, marzec 2014
    150 x 210
    428 stron
    ISBN 978-83-60740-83-5
    Data publikacji: marzec 2014

Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX w., w ogarniętych chaosem transformacji ustrojowej Niemczech, w niewyjaśnionych okolicznościach giną bezdzietne pary w średnim wieku. Co łączy studentkę prawa z Heidelbergu i ordynatora chirurgii z Düsseldorfu, z tytułowym Potworem i tajemniczymi morderstwami? Odpowiedzi na to pytanie nie znajdziecie w pierwszym tomie wydanej właśnie w Polsce mangi pt. „Monster”, ale bez wątpienia będziecie chcieli sięgnąć po kolejny.

Spośród dziesiątek innych japońskich komiksów dostępnych w Polsce, mangę autorstwa Naoki Urasawy wyróżnia przed wszystkim skrajny realizm z jakim odwzorowano postaci, świat i czas, w którym rozgrywa się opowieść. Rysownik przykłada dużą wagę do topografii i architektury ówczesnej RFN, którą odtwarza z fotograficzną precyzją. Autentyczne lokacje takie, jak uniwersytet czy zamek w Heidelbergu, cieszą oko bogactwem szczegółów. Nie brak też doskonale odwzorowanych rekwizytów z epoki – zachodnioniemieckich samochodów, pociągów, niezgrabnych komputerów domowych na dyskietki 3,5 calowe, wyposażonych w półokrągłe, wiecznie pokryte kurzem kineskopy, oraz stacjonarnych telefonów ze słuchawkami na kablu. Rozdział szósty otwiera ujęcie Kolonii zalanej wodą wskutek największej powodzi, jaka dotknęła to miasto w XX w., będącej nawisem mówiąc preludium do tzw. „Powodzi tysiąclecia”, która dwa lata później nawiedziła także Polskę i Czechy. Przy tym w fabule brak sugestii o interwencjach jakichkolwiek nadnaturalnych sił, co samo w sobie stanowi ewenement na tle innych mang i może stanowić czynnik decydujący o lekturze dla czytelników dorosłych.

„Monster” jest z jednej strony sentymentalną wycieczką w epokę raczkującego internetu, kiedy ustalenie przebiegu wydarzeń sprzed dekady wymagało od dziennikarza śledczego przeglądania  godzinami mikrofilmów w archiwum redakcji. Z drugiej zaś – wnikliwym studium nad moralnością, etyką lekarską i granicami ingerencji w życie innych. Główny bohater, utalentowany chirurg japońskiego pochodzenia, dr Tenma odmawia wykonania polecenia służbowego, przedkładając tym samym operację dziesięciolatka z NRD nad zabieg, który mógł uratować życie lokalnemu burmistrzowi. Ryzykuje utratę uprzywilejowanej pozycji w szpitalu, lecz pozostaje wierny swoim przekonaniom. Przy okazji wypuszcza z butelki spełniającego życzenia dżina – Potwora, który potraktuje wątpliwości Tenmy w nieco zbyt dosłowny sposób. W efekcie szpital w Düsseldorfie zapełni się ciałami, a doktor Tenma już zawsze będzie uważał na nieopatrznie wypowiedziane życzenia. Z czasem zaś za punkt honoru przyjmie sobie odesłanie Potwora do miejsca, skąd go przyprowadził. Wszystko to oczywiście metafory, gdyż jak pisałem – opowieść jest skrajnie realistyczna  i można ją sklasyfikować gatunkowo jako dramat.

Wydawca albumu, gdańska oficyna Hanami niewiele ryzykuje rozpoczynając tę długo oczekiwaną przez czytelników serię. „Monster” jest bowiem znany polskim fanom mangi i anime już od dekady, kiedy to ukazało się w Japonii anime pod tym samym tytułem, będące wierną adaptacją komiksu. Ściągane z internetu przy użyciu systemów peer-to-peer epizody z anglojęzycznymi, fanowskimi napisami były przebojem w latach 2004-2005. Urasawa jest ponadto znany w Polsce z doskonałej serii pt. „Pluto”, opartej na wątkach pobocznych z „Atoma Żelaznorękiego” (Astro Boy) Osamu Tezuki, której wydawcą jest także Hanami. „Monster” nie jest więc skierowany w próżnię, a na dobrze przygotowany grunt, co pozwala przypuszczać, że w krótkim czasie otrzymamy od wydawcy komplet wszystkich dziewięciu tomów, których okładki ułożone obok siebie utworzą jedną wielkoformatową ilustrację. Polskie wydanie bazuje na drugim japońskim wydaniu zbiorczym i zawiera po dwa oryginalne tomy w każdym. W samej Japonii sprzedało się ponad 20 milionów egzemplarzy mangi. W ubiegłym roku internet obiegła informacja o produkcji przez HBO pilotażowego odcinka serialu aktorskiego na podstawie „Monstera”, w reżyserii samego Guillermo del Toro, co – jeśli okaże się prawdą – bez wątpienia przyczyni się do dalszego wzrostu popularności tej serii.

Artur Wabik