Albert i Alina

17.03.2014 Guy Delisle
#
  • Kultura Gniewu
    marzec 2014
    ISBN-13: 978-83-60915-90-5
    158 stron
    165x245
    oprawa miękka

O tym czego pragną kobiety, oraz o czym myślą mężczyźni. A także o tym co dobrego, a najczęściej niedobrego, może z tego wyniknąć. Na wesoło, groteskowo i makabrycznie, lecz nie bez refleksji. O skomplikowanych relacjach pomiędzy kobietami i mężczyznami opowiada najnowszy komiks Guya Delisle pt. „Albert i Alina”.

Delisle, znany polskim czytelnikom dotychczas przede wszystkim z autobiograficznych reportaży, w których kreślił kulturowe krajobrazy państw takich, jak: Chiny („Shenzen”), Korea Północna („Pjongjang”) czy Birma („Kroniki birmańskie”), ukazuje się nam w zupełnie nowej odsłonie. Zbiór krótkich, często nawet jednoplanszowych, obyczajowych scenek, utrzymanych w onirycznej konwencji, zaskakuje absurdem i groteską. Próżno również szukać tu sążnistych komentarzy na marginesach, do których autor przyzwyczaił nas w swoich poprzednich albumach. „Albert i Alina” zbiera bowiem wyłącznie nieme – nie licząc onomatopei – szorty bazujące na mimice i ekspresji ciała bohaterów. W ten sam sposób Delisle skonstruował uprzednio album dla dzieci pt. „Louis na plaży”. Jednakże pozbawiony tekstu komiks, skierowany wyłącznie do dorosłego czytelnika, wydaje się dalece bardziej ryzykownym przedsięwzięciem. Przykład komiksów Nicolasa Mahlera pokazuje, że jest to możliwe, choć niekoniecznie łatwe.

„Albert i Alina” zawiera 26 historyjek „kobiecych” i tyleż samo „męskich”. Większość z nich zbudowana jest na podobnym schemacie: zaczynają się od ukazania zwyczajnych, codziennych czynności, aby w miarę rozwoju fabuły odrealniać się stopniowo, aż do całkowitej groteski. I tak na przykład: sprzedawca odkurzaczy Czesław, w obliczu niepowodzenia w handlu obwoźnym, ucieka się do wciągnięcia odkurzaczem swojej niedoszłej klientki (wraz z całym jej dobytkiem), zaś zawiedziona obojętnością męża Urszula wchodzi do jego snu. Siłą tych historyjek jest kontrast między ich umownością a dosłownością, a także coś, co określiłbym „organicznym” charakterem. Psychiatra Ernest kolekcjonuje fragmenty opowieści swoich pacjentów tak dosłownie, że jest w stanie złożyć z nich żywą kobietę. Iluzjonista Dawid przecina swoją uśmiechnięta asystentkę na pół, zaś kowboj Henryk zszywa fragmenty kobiety przejechanej przez lokomotywę. Wszystkie opisane powyżej panie mają się po tych zabiegach zupełnie dobrze. Jest to naturalnie jedna z głównych cech konwencji slapstickowej, do której Delisle świadomie się odwołuje.

Wychodzenie z ciała, jego fragmentaryzacja – to jedne z motywów przewodnich komiksu. Budzący zainteresowanie dwóch kobiet jednocześnie Grzegorz zostaje dosłownie rozerwany na pół. Irenie  podczas zajęć fitness odpadają obie ręce. Jednak mniej lub bardziej metaforyczne zmagania z cielesnością nie są jedynym tematem szortów. Autor poczynił tu także wiele interesujących obserwacji na temat emocji, uczuć. Historia Lucjana pokazuje jak nagromadzony w pracy stres znajduje swoje ujście po powrocie do domu. Uwiedziony podstępnie Robert odzyskuje swoje serce tylko po to, aby za moment znów, dobrowolnie oddać je swojej uwodzicielce. Bokser Fryderyk płacze dopiero w zaciszu swojej łazienki. Aby zasłużyć na współczucie najbliższych, sam musi się dotkliwie pobić. Te często makabryczne, mocno przerysowane opowiastki mają pokazywać wzorce zachowań, z którymi stykamy się w rzeczywistym świecie. Opowiadają o naszych słabostkach, pragnieniach i mrocznych sekretach.

Niektóre z historyjek mają mocno alegoryczny charakter. W pomiarach wyłowionej przez rybaka Ireneusza kobiety można się dopatrzeć przymiarek do małżeństwa. Rzeźbiarz Xawier tworzy dla siebie idealną partnerkę, która rozczarowana swoim stwórcą, sama stworzy dla siebie nowego, posągowego partnera. Podobnie należy traktować opowiastkę o zdradach Zdzisława w psim przebraniu. Ale już w historii Aliny i jej koleżanki z plaży, autor wyraźnie daje nam do zrozumienia, że kobiety potrzebują mężczyzn tylko ze względu na jeden fragment ich ciała. Który zaś, proszę zgadnąć samemu. Kobiety są tu w ogóle dosyć demoniczne. Partnerzy Barbary, Renaty, Sylwii, Mileny czy Niny zostają dosłownie wchłonięci lub zjedzeni. Nie lepszy los spotyka italskiego myśliwego, który w strumieniach wodospadu wypatrzył piękna Dianę. Pod jej groźnym spojrzeniem zmienia się – jakże wymownie – w jelenia. Przerażające jak rzeźniczka Katarzyna, dysfunkcjonalne jak Otylia, lub zdradzieckie jak Alina – takie są kobiety Guya Delisle. Warto je poznać. Mężczyzn także.


Artur Wabik