Syn swojego ojca

17.02.2014 Nicolas Presl
#
  • Wydawnictwo Lokator
    Kraków 2014
    ISBN: 978-83-63056-06-3
    228 stron
    170x240
    oprawa miękka

Czy człowiek przynależy do natury, czy do kultury? Czy zrodzona z ludzkiej matki i zwierzęcego ojca chimera zdoła pomieścić w sobie podwójną tożsamość i zakorzenić się w świecie ludzi? – na te, oraz szereg innych pytań stara się odpowiedzieć francuski twórca komiksów Nicolas Presl, na kartach opublikowanej właśnie w Polsce alegorycznej opowieści pt. „Syn swojego ojca”.

Autor opowiada o zmaganiach głównego bohatera ze swoją zwierzęcą naturą, a także ludźmi, którzy często okazują w większym stopniu zwierzętami, niż on sam. Komiks pozbawiony jest tekstu, a więc historię tę poznajemy oglądając misterne, ekspresyjne rysunki Presla. Całość jest niezwykle wysmakowana graficznie, zaś sekwencja siedmiu plansz, w której pierwiastek ludzki bohatera mierzy się ze zwierzęcym w zoo, zasługuję na osobną nagrodę w kategorii krótkich form komiksowych. Bezimienny bohater, człowiek-niedźwiedź początkowo zwraca się ku nauce, lecz zwiedzony porzuca ją na rzecz sztuki, w której znajduje ujście dla swoich zwierzęcych instynktów. Jednak i tu nie znajduje ukojenia dla dręczących go niepokojów, a raczej przeciwnie – popada w graniczące z obłędem artystyczne obsesje, z których wyrwie go dopiero miłość. Miłość zwycięży – to zresztą teza, która odróżnia „Syna swojego ojca” od pozostałych dwóch, wydanych w Polsce albumów tego autora.

Komiksy Presla w gruncie rzeczy nie są przyjemne. Naturalistyczne i brutalne, zarówno w warstwie graficznej, jak i fabularnej, opowiadają o odwiecznej walce dobra ze złem, przy czym często eksponują triumf zła. Są w pewnym sensie studium nad złem – jego przyczynami, procesami rozkwitu i skutkami. Swoich bohaterów, z początku naiwnych, pobożnych, pełnych dobrych chęci,  Presl poddaje rozlicznym niesprawiedliwościom i upokorzeniom, aby ukazać, jak zło popycha ich do zła. Ich zmagania, zakończone zazwyczaj upadkiem, to lektura dla osób o obniżonym poziomie empatii. W przeciwnym wypadku można odnieść wrażenie, że dla świata nie ma już żadnej nadziei i zupełnie popsuć sobie niedzielę. Na szczęście „Syn swojego ojca” do pewnego stopnia przełamuje ten schemat i przynosi nam przynajmniej częściowo szczęśliwe zakończenie.

Nie zgadzam się z opinią niektórych recenzentów, jakoby „Syn swojego ojca” był najsłabszym spośród trzech wydanych dotychczas w Polsce albumów Nicolasa Presla. Komiks ten jest wprawdzie chronologicznie pełnometrażowym debiutem autora, więc być może nie pokazuje pełni jego możliwości, ale nie traktowałbym go wyłącznie jako ciekawostki dla fanów. W przygodach człowieka-niedźwiedzia można dopatrzyć się punktu wyjścia dla późniejszych zainteresowań Presla mniejszościami etnicznymi, również w szerszym, historycznym ujęciu. Choć brak tu znanych z „Boskiej kolonii” i „Fabryki” tematów cywilizacyjnych: totalitaryzmu, kolonializmu czy fanatyzmu religijnego, to na poziomie jednostki daje się wyczuć tę samą problematykę: wykluczenie społeczne, poszukiwanie tożsamości i ogólna kondycja ludzka.

Również estetycznie „Syn swojego ojca” jest zbliżony do znanych nam już albumów tego autora. Presl nie kryje swoich inspiracji Picassem, którego uważa za najwybitniejszego artystę wszech czasów, oraz Kirchnerem i pozostałymi ekspresjonistami z kręgu Die Brücke. Postaci mają groteskową, zaburzoną anatomię, zaś ich twarze oglądamy najczęściej z profilu. Trzeba jednak przyznać, że ujęć en face jest zdecydowanie więcej niż na przykład w „Fabryce”, gdzie można je policzyć dosłownie na palcach. Jak zwykle, najistotniejszym elementem fizjonomii są oczy, których kształt i rozmiar mówi nam najwięcej o stanach emocjonalnych bohaterów. Poczucie odrealnienia potęgują ujęcia z żabiej perspektywy i z lotu ptaka, którymi Presl chętnie i umiejętnie żongluje. Komiks jest czarno-biały, prowadzony płaską plamą, zaś wszelkie efekty światłocienia uzyskano za pomocą szrafowania, co przywołuje skojarzenia z linorytem.

Nie jest przypadkiem, że w Polsce komiksy Presla wydaje krakowska oficyna „Lokator”. Wszak jej redaktor naczelny, Piotr Kaliński, jest znanym frankofilem, a także artystą grafikiem, którego prace utrzymane są w estetyce zbliżonej do dorobku Presla. Oryginalne plansze z komiksu „Syn swojego ojca” można było obejrzeć w październiku ubiegłego roku w Artetece Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie, na wystawie zorganizowanej przy okazji festiwalu literackiego Conrad Festival. Sam autor był gościem festiwalu i Małopolskiego Studia Komiksu, dzięki czemu polscy czytelnicy mogli poznać go bliżej. W zapowiedziach „Lokatora” na rok 2014 widnieje kolejny, czwarty już album Presla, pt. „Priam”, co pozwala przypuszczać, że nie była to ostatnia wizyta tego autora w Polsce.

Artur Wabik