Czasem

30.03.2012 Grzegorz Janusz, Marcin Podolec
#
  • scenariusz: Grzegorz Janusz, rysunki: Marcin Podolec
    72 strony
    16,5x23,5 cm
    ISBN 978-83-60915-57-8
    Kultura Gniewu, Warszawa 2011

Grzegorz Janusz to jeden z najbardziej interesujących polskich scenarzystów komiksowych. Dysponujący znakomitym warsztatem, czujący rytm obrazkowej narracji, z rozpoznawalnym stylem. Pokazał, że komiksowe opowieści o polskiej historii, zarówno tej ostatniej ("PW 44"), jak i dawniejszej ("Tragedyja Płocka"), można pisać bez nadęcia, czołobitności i z podręcznikiem na kolanach. W swoich pracach zapraszając do dialogu narodowe mity i literackie tradycje ("Esencja"), zderza to co wysokie, z tym co pulpowe, nie popadając przy tym w nieznośną kiczowatość. Marcin Podolec natomiast ochrzczony mianem jednego z najbardziej utalentowanych polskich rysowników i z każdym swoim kolejnym komiksem potwierdza słuszność tej opinii. Rysownik pochodzący z Jarosławia już w wieku 15 lat wygrał ogólnopolski konkurs poświęcony Józefowi Piłsudskiemu, później dla wydawnictwa Medycyna Praktyczna przygotował album "Ser-ce". Jego pełnoprawnym debiutem był "Kapitan Sheer", stworzony wespół z Robertem Wyrzykowskim, który ukazał się nakładem Kultury Gniewu. Otrzaskany w bojach weteran i młodzik, przebojem wdzierający się do komiksowej pierwszej ligi - owocem ich współpracy stał się album "Czasem".

Kiedy byłem nieco młodszy marzyłem, aby móc zatrzymywać czas. Sprawiać, żeby cały świat przestawał się kręcić z wyjątkiem mnie. Wtedy miałbym czas aby nadrobić wszystkie zaległości, przeczytać odłożone na później książki, odbębnić zadane prace domowe, odespać zarwane przed komputerem noce, porządnie wypocząć. Zrobić wszystko to, na co w ciągu dnia nie starczało mi czasu. Nie wiem, czy w młodości Janusz również o tym rozmyślał, ale bohaterowi jego komiksu, Adamowi Ostatko, udało się spełnić moje życzenie. Tuż po przeprowadzce ten 35-latek przypadkiem odkrywa, że w niewielkiej, przydomowej kanciapie czas płynie inaczej niż poza nią. A raczej stoi w miejscu - kiedy w komórce mijają dni, tygodnie i miesiące, poza nią upływa zaledwie ułamek sekundy. Cóż to za wspaniała okazja! "Pomyślałem, że wezmę więcej zleceń, żeby spłacić kredyt, że przeczytam wszystkie zaległe książki, że wreszcie skończę moją powieść" - myśli Adam, kiedy zamyka kłódkę w drzwiach do swojego azylu. I rzeczywiście na samym początku próbuje jak najlepiej spożytkować podarowany mu dziwnym zrządzeniem losu czas. Ale szybko kanciapa stanie się miejscem nie odpoczynku, ale ucieczki. Ucieczki od rzeczywistości, problemów w pracy, codziennych obowiązków, ciągłych kłótni z żoną. Adam będzie spędzał coraz więcej czasu w kanciapie (o ile można tak powiedzieć), która przekształci się w jego nałóg. Im bardziej rozsmakuje w słodkim lenistwie, tym mocniej się zmieni. Przestanie się golić, myć, przytyje. Zapomni o wszystkim co, poza nią. Dar nieskończonej ilości czasu bardzo szybko stanie się jego przekleństwem.

"Czasem" dobitnie pokazuje, że człowiek to ze swojej natury istota tchórzliwa, małostkowa i zwyczajnie zła. Jeśli dać mu możliwość ucieczki od zmagań z rzeczywistości, wykorzysta ją, nie myśląc o konsekwencjach swojej decyzji. Jeśli zostawi się mu absolutną wolność - skorzysta z niej w najgorszy możliwy sposób. W komiksie Janusza i Podolca nie pojawia się nic, co łagodziłoby tak pesymistyczny wydźwięk treści. Nie pojawia się żadna nadzieja - ani dla Adama, ani dla czytelnika. Choć jakimś tropem może wydawać się tryb narracjai- to główny bohater z perspektywy czasu opowiada swoją historię. Ale gdzie się znajduje, co się z nim stało po tym, co zostało pokazane w komiksie - tego z treści utworu wyczytać nie sposób. Janusz wydaje się mówić, że w ludzką kondycje wpisane jest przemijanie. Jeśli utracimy tą perspektywę, stracimy również nasze człowieczeństwo. Wraz z kolejnymi wizytami w kanciapie Adam coraz bardziej przypomina jakiegoś dzikusa, człowieka pierwotnego. Staje się zwierzęciem. Brutalnym, bezwzględnym, pozbawionym ludzkich odruchów, broniącym dostępu do swojego sanktuarium.

Scenariusz Grzegorza Janusza został brawurowo zilustrowany przez Marcina Podolca. Do tej pory tego młodego rysownika kojarzyłem z sympatycznymi, filozofującymi szczurami, ale w "Czasem" musiał zmierzyć się z zupełnie innym typem historii, z kompletnie odmienną estetyką. Z otwartego morza przygody, leniwych rozterek o naturze sera i wszechrzeczy wylądował w dusznym starym domu, który stał się miejscem historii upadku człowieka. Z "Kapitana Sheera" bił optymizm, zabarwiony często ironią, z niewielkim dodatkiem goryczy, ale jednak optymizm - z "Czasem" wieje tą egzystencjalną, budzącą dreszcze grozą. Z tych dość prostych przecież, rozedrganych, jakby nerwowych ilustracji przedziera się coś strasznego, cos odpychającego. Na potrzeby albumu cartoonowy kolcowy styl nabrał ciężkości, stał się bardziej sugestywny i wydaje mi się, że artysta zapatrzył się w dokonania amerykańskich undegroundowców, ale jednocześnie starał zachować się swój styl. I udało mu się to. Cieszy mnie przede wszystkim sposób, w jaki Podolec poradził sobie z materią komiksowej narracji pełnometrażowej fabuły, choć nie umiem powiedzieć na ile może być to zasługą Janusza. Tak czy siak współpraca z takim wygą w temacie, jakim jest scenarzysta "Esencji" z pewnością zaprocentuje w przyszłości.

Z głównym wątkiem rozpadu człowieczeństwa Janusz skontrastował treść snów swojego bohatera i fragmenty książki "Śnię baśnie", nad którą Ostatko pracuje w kanciapie. Podolec nasycił swoje ilustracje drobnymi, acz bardzo znaczącymi szczegółami, czyniąc lekturę niezwykle gęstą. Wydaje mi się jednak, że to wszystko jest za mało zniuansowane, zbyt oczywiste. Pozbawione tej wieloznaczności, specyficznej ironii i pewnej przekory, a więc wszystkich cech, które tak cenię w twórczości Janusza. Lektura "Czasem" była dla mnie zbyt terapeutyczna. Zamiast rozjątrzyć - uspokoiła. Nie miałem problemów, aby kolejną lekturę odłożyć, na okazję, kiedy będę miał więcej czasu... Nie zrozumcie mnie jednak źle -  ten kameralny dramat utrzymany w konwencji realizmu magicznego, mający coś z przypowieści, coś z bajki, jest jedną z najciekawszych pozycji wydanych w 2011 roku.

 

Jakub Oleksak