Przyjaciele

Jesteśmy grupą przyjaciół. Od pięciu lat spotykamy się raz w miesiącu „na klubie”, czyli kolacji połączonej z rozmową o książce. Czytamy głównie literaturę piękną. Tytuł wybiera osoba, która jest gospodarzem kolejnego spotkania. Musi być to książka, którą zna i o której chce porozmawiać. Rzadko zgadzamy się w ocenie przeczytanych lektur, zresztą gorące dyskusje są ciekawsze. Na razie podsumowaliśmy trzy rundy spotkań (każdy z nas już siedem razy był gospodarzem klubu), w których najlepszymi książkami okazały się „Mistrz” Toibina i „Wyjechali” Sebalda. Bardzo sobie cenię te spotkania. Dzięki nim poznałam nowych autorów, dostrzegłam ciekawe strony książek, które mnie nie zachwyciły i rolę tłumacza. W przypadku Faulknera czy Conrada okazało się bowiem, że przeczytaliśmy zupełnie różne powieści.

Wróć