| Jestem komiwojażerem zbędności, moja praca polega na jeżdżeniu po Polsce i spotykaniu się z nieznajomymi ludźmi, z którymi nie mam ochoty się spotykać, spędzaniu z nimi czasu, który ma swoją wymierną cenę, choć żadnych korzyści nie przynosi, a potem wracaniu do Warszawy albo jechaniu gdzieś dalej lub bliżej. Jestem zawodowym pielgrzymem, (...) więcej >> |
| | O książce
Na początku kwietnia 1858 roku „Pan Flaubert, Gustave, literat udający się do Tunisu” otrzymał paszport wydany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych „w imieniu Cesarza Francuzów”. Była to jedna karta in folio; oprócz ozdobnej winiety, urzędowej pieczęci i podpisu Flauberta, zawierała rysopis swojego właściciela: „36 lat, 1 m 80 (...) więcej >> |
|
|
Andrzej SapkowskiRękopis znaleziony w smoczej jaskini BESTIARIUSZ SAPKOWSKIEGO
Bestiariusz, a właściwie "Bestjaryusz", to pierwszy popularny podręcznik zoologii stosowanej. Pierwszy z bestiariuszy, zawierający alegoryczne opisy najdziwaczniejszych zwierząt, pochodził z Aleksandrii, z wieku IV, był autorstwa anonimowego Greka i nosił tytuł 'Physiologus', czyli "Przyrodnik". Tenże 'Physiologus', powielany w niezliczonych kopiach łacińskich, włoskich, niemieckich i francuskich, był podstawowym źródłem wszystkich następnych bestiariuszy, wychodzących od tamtej pory przez całe średniowiecze. Bestiariusze i fizjologusy wychodziły oddzielnie lub jako części psałterzy, pisane były wierszem lub prozą, pięknie iluminowane i ozdobione symbolicznymi raczej niż wiernymi ilustracjami, a nosiły tytuły takie jak: 'De bestiis', 'Liber' 'bestiarium' czy 'Liber monstrorum de diversis generibus'. Oprócz bestiariuszy wychodziły również lapidaria (jak 'Liber Lapidum' autorstwa Marboda) i herbaria (jak słynny 'De vegetalibus' Alberta Magnusa). (...)
Pozwalam sobie zaprezentować 'Bestiariusz' Sapkowskiego, podany klasycznym stylem i klasyczną modłą (...) Uważny, a obeznany z materią czytelnik niechybnie dostrzeże, iż od innych klasycznych fizjologusów ten mój różnią pewne szczegóły opisów zwierząt i ich obyczajów, odmienne - niekiedy kontrowersyjnie odmienne - są też sposoby egzegezy i wywodzenia nazw. Ale cóż to byłby za bestiariusz, który nie byłby wzbogacony przez własne obserwacje, badania i przemyślenia autora. I jego własny światopogląd. I temperament.
ASSIDA ma nogi wielbłądzie i skrzydła ptasie. Jaja składa obyczajem ptasim, a wie, gdy czas iść i składać, gwiazdę sobie tylko wiadomą obserwując. Jest tedy Assida metaforą człeka, który natchniony jest i za natchnieniem podąża.
FENIX jest to ptak w Arabijej żyjący, który nazwę swą od tego wiedzie, że pierze ma barwy fenickiej purpury, takiej, jaką w grodzie Tyr Fenicjanie z muszli wyrabiają. Jeden tylko Fenix na świecie żyje, a żyje on lat pięćset, po czym, gdy już sędziwość żyć mu dalej nie pozwala, z mirry, kadzidła i cynamonu stos sobie zbudowawszy, siada na nim i skrzydłami tak mocno pleszcze, że się stos od słońca zapala. Fenix jeszcze mu skrzydeł machaniem żaru dodawa i tym sposobem w ogniu ginie. Ale do dni dziewięciu z popiołów powstaje - albowiem z jego spalonego truchła lęgnie się czerw, a z czerwia, jako motyl z gąsiennicy, odnowiony i młody Fenix się rodzi..
GARGULEC (Rzygacz) - jest to gad ogromny, smok wodny, z szyją wielce długaśną, pyskiem smukłym i ślepiami, co jak karbunkuły świecą. Jeden tylko taki - Opatrzności dzięki - dał się poznać, a to w Normandii, w roku Pańskim 520, podle grodu Rouen. Z morza widno rzeką Sekwaną aż do miasta przypłynął, wynurzył się i jął wodą okrutnie plwać i rzygać - stąd i nazwa jego, od słowa 'garguiller' się biorąca. Rzygał Gargulec i rzygał, całe miasto Rouen wodą zalał i okoliczny kraj tak podtopił, że i największa powódź szkód takich by nie uczyniła. Zguba zajrzała do oczu Normandczykom i mokro by się ich sprawy miały, gdyby nie Św. Roman, 'in illo tempore' biskup Rouen, który egzorcyzmami Gargulca przegonił. Od tamtych pór już go nie widziano. Gargulca, znaczy.
HIPPOGRYF - o onym powiadają, że go klacz zrodziła, którą gryf pokrył. Z konia ma cielska część zadnią, gryfi zaś łeb orłowy, łapy ze szponami i skrzydła, na których, ma się rozumieć, chyżo latać potrafi. W naturze się wszelako klacze z gryfami nie parzą, dzieje się tak jeno za czarów sprawą, zamarzyło się albowiem magikom posiadanie takiego wierzchowca. Czarownik o imieniu Atlantes takowego Hippogryfa wyhodował, ale mu go Bradamanta, dzielna niewiasta-paladyn, odebrała, a samego ubiła. Sama potem na Hippogryfie latała, o czym u Ariosta niech czyta, kto po italsku umie.
KROKODYL ('Cocodrillus'), bierze swą nazwę od szafranu ('Croceus'); szafranową ma bowiem barwę. Bytuje w rzece Nilu, długością nawet dwudziestu łokci sięga, a zbrojny jest w groźne szpony i zębiszcza. Nocą we wodzie pływa, dzionki zaś w nadbrzeżnych szuwarach przesypia. Mówią, że jeśli kogo zeżre, to obłudnie łzy roni, niby to że mu żal - przeto się hypokrytów wszelkiej maści, a zwłaszcza xięży, do Krokodylów porównywać zwykło.
MYSZY są to zwierzęta nikczemne, tak posturą, jak i obyczajem. Po łacinie zwą się 'mures', a bierze się to od 'ex humore', z wilgotnej ziemi, bo z takowej to ziemi myszy się lęgną, same z siebie, nie masz bowiem myszów i myszowych, i nie gżą się one ze sobą gwoli potomstwa. Myszy grubieją, gdy na pełnię idzie, a chudną, gdy księżyc maleje.
SKORPION do robaków, nie do gadów się liczy. Ogonem rani, wbija żądło i jad po całem rozpuszcza ciele, czym zabija jako dwa a dwa cztery. Wiedzieć wszelako nie zaszkodzi, że nigdy-przenigdy skorpion w spód dłoni nie ukłuje, czym szarlatanowie różni się posługują. Na dłoń skorpiona kładą i motłoch mamią, że to niby taka ich moc wielka, że robak ich nie gryzie.
WĘŻE są dwojakie. Jedne zwiemy Kolubrami ('colubras'), albowiem żyją pośród cienia ('colat' 'umbras'), drugi rodzaj wężów to Serpensy ('serpentes'), które pełzają ('serpunt', gr. 'herpein'). Wszystkie jadem zabijają, a rozmaitą to czynią modą. Dissa, przykładowo, gdy ukąsi, ginie ukąszony od pragnienia ('sitis'). Jad Hypnalisa w sen wieczny cicho pogrąża, jak tego doświadczyła Kleopatra królowa, która właśnie Hypnalisem się posłużyła, by umrzeć bez cierpień. Hemorrosis tym zabija, że człeku ukąszonemu żyły pękają i krew (gr. 'hema') cała z niego uchodzi. Kerastis ma na głowie rogi (gr. 'ceraste') jak baran, w piasku się po owe rogi zagrzebuje i przechodzących znienacka w jajca kąsa.
Insze Węże w inszych miejscach są omówione.
Powrót |
|
|
|
|
|

|
W Polsce zarejestrowanych jest ponad 31 000 wydawnictw. Jednocześnie koncentracja na rynku jest bardzo duża. Udział dwustu największych wydawnictw branży wynosi prawie 98 proc.więcej »
|
|

|
|
|