| Jestem komiwojażerem zbędności, moja praca polega na jeżdżeniu po Polsce i spotykaniu się z nieznajomymi ludźmi, z którymi nie mam ochoty się spotykać, spędzaniu z nimi czasu, który ma swoją wymierną cenę, choć żadnych korzyści nie przynosi, a potem wracaniu do Warszawy albo jechaniu gdzieś dalej lub bliżej. Jestem zawodowym pielgrzymem, (...) więcej >> |
| | O książce
Na początku kwietnia 1858 roku „Pan Flaubert, Gustave, literat udający się do Tunisu” otrzymał paszport wydany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych „w imieniu Cesarza Francuzów”. Była to jedna karta in folio; oprócz ozdobnej winiety, urzędowej pieczęci i podpisu Flauberta, zawierała rysopis swojego właściciela: „36 lat, 1 m 80 (...) więcej >> |
|
|
Janusz MargańskiGombrowicz - wieczny debiutant O książce
Dziewictwo jest w istocie parodią utworu osiemnastowiecznego pisarza francuskiego, którą autor Pamiętnika inicjuje, wdając się w dziwną polemikę - cóż za anachrinizm! - otwierającą monolog narracyjny Dziewictwa. Nic sztuczniejszego nad opisy młodych dziewcząt i wyszukane porównania, jakie tworzy się przy tej okazji. Usta jak wiśnie, piersi - różyczki, o, gdybyż wystarczyło kupić w sklepie trochęowoców i kwiatów! I gdyby usta rzeczywiście miały smak dojrzałej wiśni, któż miałby odwagęsiękochać? Kogóż skusiłby karmelek - dosłownie słodki pocałunek? - Ale cyt, dosyć, tajemnica, tabu, nie mówmy za dużo o ustach (Bakakaj s. 82) Czy naprawdę chodzi tylko o smak i o styl opisu? Na pewno nie, a w każdym razie nie tylko, skoro dla francuskich preromantyków przywoływanych prze polskiego pisarza styl miał być manifestacją ducha i/lub ekspresją wnętrza, według Gombrowicza zaź styl rozstrzyga o jakości bycia w świecie. "Styl to człowiek" - będzie powtarzał autor Pamiętnika, transponując myśl Buffona w modnych egzystencjalistycznych kontekstach, nie zapominając jednak przy tym o smaku, który - obok potencji nudy-zaciekawienia - ma decydujący wpływ na sądy estetyczne człowieka, także na jego zachowania w codzienności. Gombrowicz, ironicznie polemizując ze stylem opisu dziewczęcej urody, od razu odsyła do utworu Bernardina de Saint-Pierre'a, którego fabułę następnie w całości spożytkuje. Ale w jakim celu? Przecież nic bardziej obcego Gombrowiczowi niż opisowość i sentymentalizm, co Dziewictwo może łączyć z francuskim pisarzem i jego Études de la nature? Francuski sentymentalista chętnie, jak wiadomo, sięgał do figur, czy może lepiej: obrazów roślinnych. Realizując założenia nowej poetyki, buntującej się zarówno przeciwko stylowi encyklopedystów, jak i wykwintom rokoka, głosił - za Jeanem Jacques'em Rousseau, ale o ileż bardziej stanowczo - ideę powrotu do natury, widząc w tym remedium na upadek moralny ówczesnego świata. Metafora roślinna nie jest u Saint-Pierre'a wyłącznie figurą. Kwiaty, owoce, drzewa, krajobrazy są, owszem, emblematami najwyższych cnót, dziewiczości, ale też same układają się w osobliwy ogród, który autor-ogrodnik pielęgnuje z myślą o udowodnieniu istnienia Boga - natura jest metaforą dziewictwa, ale tylko dlatego, że sama jest dziewicza. Taką też interpretację wpisał w Pawła i Wirginię - przeprowadzić ów dowód, czerpiąc "argument z przyrody". Realizuje ją zaś de Saint-Pierre, odwołując się, najczęściej w trybie parafrazy, m.in. do tekstu, który miał ongi w rozważaniach Ojców Kościoła wesprzeć dogmat dziewictwa i teologię Oblubieńca i Oblubienicy - do Pieśni nad Pieśniami. Paweł i Wirginia nie jest jednak utworem wyłącznie apologetycznym - jako obrona, a zarazem gloryfikacja wiary odczytywany był właściwie wyłącznie w swoim historycznym kontekście, w latach poprzedzających rewolucję francuską i w dobie porewolucyjnego kryzysu. W czasach późniejszych był natomiast w powszechnym odbiorze znany jako pouczająca historia dla dojrzewającej młodzieży. Opowiada dzieje chłopaka i dziewczyny - owoce mezaliansów - pary, która wychowywana od dzieciństwa jako rodzeństwo, nie może w wieku dojrzewania, mimo pożądań, spełnić się erotycznie: ze względu na kazirodczy podtekst ich związku (rodzeństwo duchowe) i ze względu na matkę, która odwołując się do własnych, smutnych doświadczeń, przestrzega dziewczynę przed wyjawianiem uczuć mężczyźnie - czytelne z perspektywy dwudziestowiecznej psychologii odniesienia zostają u Saint-Pierre'a stłumione i wyrażają się w apoteozie cnoty, cały zaś utwór przeobraża się - co zrozumiałe w kontekście toczonych w XVIII wieku dyskusji - w dyskurs o naturze i instytucjach kultury. Układ motywów i osobliwa strategia autora nie mogły nie zwrócić uwagi Gombrowicza. Ale też to, co mogło wywołać zachwyt, czy wręcz religijną ekstazę Ruskina i budziło melancholijną zadumę Prousta nad naiwnym finalizmem, w Gombrowiczu zrodziło zgoła inne nastawienie. Z olbrzymiego "materiału dowodowego" w sprawie przewidującej i dobroczynnej Opatrzności, wiele argumentów, użytych w najlepszej wierze, wygląda na parodię - pisał Boy o poczynaniach francuskiego pisarza. To samo bodaj zauważył Gombrowicz. Myśl, by w sercu - mimo ewidentnych osiągnięć osiemnastowiecznej nauki, czy też wręcz na przekór im - szukać nie tylko źródeł komunii ogólnoludzkiej i boskiej, ale i zasad geologii, fizyki, astronomii etc., objawiła, po przeniesieniu się do innego kontekstu, potencjał - volens nolens wyzwolony za sprawą Boya - parodii. Gombrowicz realizuje go w całości, dyskontując zarówno "teologię" i dydaktyzm literackiego pierwowzoru, jak i osobliwe następstwa, jakie - wraz z całą klasą podobnych utworów - dzieło Sain-Pierre'a zrodziło w historycznoliterackiej diachronii: nielegalnym bowiem potomstwem okazała się w jakiejś mierze sentymentalna literatura romansowa. A do romansu przecież także odsyła początek Dziewictwa - w sferze poetyki "kwietnych" (dziewiczych) metafor i opisów odkrytych (ledwie) części ciała.
Powrót |
|
|
|
|
|

|
W Polsce zarejestrowanych jest ponad 31 000 wydawnictw. Jednocześnie koncentracja na rynku jest bardzo duża. Udział dwustu największych wydawnictw branży wynosi prawie 98 proc.więcej »
|
|

|
|
|