| Jestem komiwojażerem zbędności, moja praca polega na jeżdżeniu po Polsce i spotykaniu się z nieznajomymi ludźmi, z którymi nie mam ochoty się spotykać, spędzaniu z nimi czasu, który ma swoją wymierną cenę, choć żadnych korzyści nie przynosi, a potem wracaniu do Warszawy albo jechaniu gdzieś dalej lub bliżej. Jestem zawodowym pielgrzymem, (...) więcej >> |
| | O książce
Na początku kwietnia 1858 roku „Pan Flaubert, Gustave, literat udający się do Tunisu” otrzymał paszport wydany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych „w imieniu Cesarza Francuzów”. Była to jedna karta in folio; oprócz ozdobnej winiety, urzędowej pieczęci i podpisu Flauberta, zawierała rysopis swojego właściciela: „36 lat, 1 m 80 (...) więcej >> |
|
|
Hanna KrallSpokojne niedzielne popołudnie
O książce
Tematy do reportażu
Panie inżynierze, mówię (jak również - panie dysponencie, panie mistrzu itd.), potrzebuję czegoś ciekawego do reportażu. Zadania wykonujemy rytmicznie mimo urlopów -odpowiada Inżynier. To wiem, oglądam dziennik przecież. Macie też napojów chłodzących pod dostatkiem. Czy to jest właśnie to, o czym pan sam chciałby sobie poczytać? Inżynier: człowiek jako gatunek ludzki lubi poczytać o miłości. Czy to Joyce, czy Camus, czy nasz Zeromski choćby -zawsze trochę tego seksu musi być. Próbowano - ciągnie Inżynier - zerwać z tym i pisać o pracy, ale to już takie ciekawe nie było. Więc gdyby się pani udało połączyć razem i pracę, i ten seks, wyszedłby może reportaż.
Temat proponowany przez Inżyniera:
Ostatnie słowo w dziedzinie erotyki
On mógłby być magistrem, a ona wydawcą narzędzi, zaszeregowaną jako pracownik fizyczny. Oboje pracowaliby na jednym wydziale, z tym że on by miał żonę i dziecko, a my musimy stać na straży interesów rodziny. To prawda, że on powinien bezkonfliktowo wyprowadzić całe zagadnienie, ale żona to zaczajałaby się przy bramie za kioskiem, to znów szłaby na skargę do związku i w końcu cały wydział dowiedziałby się o tej miłości. Trzeba od razu powiedzieć, że załoga byłaby po stronie żony. Jak żona chodzi na skargę do czynnika społecznego, to jest w porządku; jak magister romansuje z wydawcą narzędzi, zasługuje na potępienie. Tę społeczną różnicę między magistrem a wydawcą narzędzi, zaszeregowaną jako pracownik fizyczny, trzeba by uwypuklić, bo nie jest wykluczone, że gdyby oboje byli magistrami albo oboje wydawcami narzędzi, to nie wzburzyliby opinii aż tak bardzo i opinia znacznie mniej gorliwie stałaby na straży rodziny. Może dlatego właśnie, gdy do kierownika przyszedł czynnik społeczny z żądaniem: „trzeba to w końcu przeciąć" - kierownik odpowiedział: „a czy to źle, że klasa robotnicza nabiera u nas znaczenia także i w życiu prywatnym? Czyż nie o to w naszym społeczeństwie nam chodzi?" W tej sytuacji czynnik musiałby sam poprosić magistra do pokoju związkowego na rozmowę i ta rozmowa wyglądałaby mniej więcej tak: „Czy nie robiłem w terminie wszystkich analiz?" - zapytałby magister, a czynnik musiałby przyznać, że analizy były robione na czas, i do tego bezbłędnie. „A czy może ona nie miała porządku w narzędziach?" I czynnik znów musiałby się z magistrem całkowicie zgodzić. „A reszta to już jest moja sprawa" - zakończyłby magister, więc czynnik nie mógłby zrobić nic więcej, niż ograniczyć się do ogólnej rady („przemyślcie to sobie spokojnie jeszcze raz"), rozumiał bowiem nie gorzej od kierownika, że znaleźć drugiego takiego fachowca jak magister byłoby w ich mieście trudno. Od tej chwili i kierownik, i aktyw społeczny mogliby już innym okiem popatrzeć na całą sprawę, a popatrzywszy - zauważyliby parę rzeczy, których jakoś nie dostrzegali dotąd. Ze na przykład ona jest bardzo wcięta w talii. Ze ma ładne nogi, zwłaszcza latem, jak je opali sobie, i tak jakoś prościutko się zawsze trzyma. I że dla mężczyzny po czterdziestce taka wydawczyni narzędzi to rzeczywiście może być spora pociecha. Kiedy więc magister przyjdzie do kierownika (a kierownik pierwszy zaczął uprzejmie jej się kłaniać, czy to żeby dać przykład załodze, czy może sam to jakoś podświadomie zaaprobował), kiedy więc magister zgłosi się w sprawie mieszkania - bo jeszcze i do tego dojdzie! - kierownik pomyśli sobie: „ho, ho, popatrzcie w jakiej jest formie teraz". I ograniczy się już tylko do pytania czy może rady raczej: „To już będzie pana ostatnie słowo w dziedzinie erotyki, panie magistrze?", co nie zabrzmi wcale zgryźliwie ani zawistnie, tylko po prostu rzeczowo, bo każdy wie, jak wygląda u nich sytuacja z mieszkaniami.
Temat dysponenta:
Życie rodzinne
Mógłby w takim reportażu wystąpić dysponent magazynu materiałów sypkich oraz jego żona, która robi doktorat. On dostarcza materiały niestopowe, a ona jest starszą asystentką w instytucie naukowym, z tym że materiały niestopowe są to: dolomit, fluoryt, wapno, kamień wapienny itd., zaś dostarczanie ich jest pracą fizyczną. On siedzi w obskurnym kantorze i patrzy przez brudne okienko na halę. O szóstej rano patrzy, czy są wagony, i z której strony, i czy załadowane. Jeśli nie są załadowane, to się wy daje dyspozycje, żeby załadować, a jak załadowane, to się dzwoni i oddział wsadu je odbiera. Kursują dwa zestawy - ze stalowni przychodzi zestaw pusty, a od nich odchodzi z ładunkiem, i tak na przemian. Można by następnie napisać, że jej koleżanki i koledzy, a także ich mężowie i żony, też są pracownikami naukowymi i wszyscy albo już zrobili doktoraty, albo je właśnie robią, kiedy się więc spotkają w towarzystwie, to o niczym innym się nie mówi. A on mógłby mówić, ile dziś wywieźli dolomitu, tylko kogo zainteresuje taki temat?
Powrót |
|
|
|
|
|

|
W Polsce zarejestrowanych jest ponad 31 000 wydawnictw. Jednocześnie koncentracja na rynku jest bardzo duża. Udział dwustu największych wydawnictw branży wynosi prawie 98 proc.więcej »
|
|

|
|
|