Lampa i Iskra Boża
Warszawa 2006
160 x 170
96 pages
hardcover
ISBN: 83-89603-41-1
Translation rights: Dorota Masłowska

Dorota Masłowska

Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku


O autorce
Fragment


Sytuacja wyjściowa dramatu jest prosta, a zarazem absurdalna. Dwoje młodych dorosłych – ona i on – próbuje dostać się do Warszawy. Stracili orientację w terenie, bo są na ostrym zjeździe po ciężkiej, zaprawianej narkotykami imprezie. Impreza była w konwencji „nędza, szczury i choroby”, co znaczy, że lepsze towarzystwo przebrało się za biedaków i zgarnęło tanie laski z ulicy. On należy do lepszych (aktor), ona do tańszych (matka nieślubnego dziecka, pracownica smażalni frytek). Rano po imprezie nadal odgrywają lumpów, ale tym razem przed obcymi ludźmi: udają „dwoje biednych Rumunów”, prosząc o podwiezienie do stolicy. Historię tej przeprawy poznajemy na bieżąco – obserwując spotkania z kolejnymi ludźmi – oraz „z offu”, z którego docierają do nas zeznania przygodnie napotkanych rodaków. W miarę upływu kolejnych godzin jemu coraz bardziej zaczyna się spieszyć, jej - nieszczególnie. On powinien rano stawić się na planie jakiejś telenoweli, w której gra księdza, ona uświadamia sobie, że zapomniała odebrać dziecko z przedszkola i że w czasie imprezy przepuściła miesięczne alimenty. Razem z przytomnością narasta groza: on coraz szybciej wycofuje się z gry w biednego Rumuna, ona coraz pełniej uświadamia sobie, że wraca do życia, w którym jest „Rumunką”. Podczas imprezy byli po jednej stronie, ale była to strona narkotyków. Po imprezie stron okazuje się więcej: męska i żeńska, bogata i biedna, swojska i obca. A ponieważ on panicznie boi się wypaść ze świata lepszych, więc aplikuje towarzyszce podróży potężną dawkę upokorzenia, które ma pomóc mu w ustaleniu swojej tożsamości. Im bardziej czuje się zagrożony wypadnięciem z gry, tym więcej brudu przenosi na nią. Dlatego na końcu jest już tylko jeden Rumun – płci żeńskiej, nieżywy. Dramat Masłowskiej to komedia z tragicznym finałem, fajerwerk stylistycznych pomysłów, seria przerażających portretów. Przejażdżka po kraju pokazuje, że zmiany – świadomościowej, międzyludzkiej, etycznej – żaden język nie jest stanie wprowadzić. Zostaje bezsilny opis wyrażony stylem, który nie może już przekroczyć granic tej rzeczywistości.

- Przemysław Czapliński

Powrót





autora
książki
na stronie
fragmentu
aktualności




Imię:
Email:
Pobierz regulamin
Oświadczam, iż zapoznałem się z regulaminem newslettera i akceptuję jego postanowienia. Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji drogą elektroniczną. (zgodnie z Ustawą z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną, Dz.U. nr 144, poz. 1204;)





W Polsce zarejestrowanych jest ponad 31 000 wydawnictw. Jednocześnie koncentracja na rynku jest bardzo duża. Udział dwustu największych wydawnictw branży wynosi prawie 98 proc.więcej »




© 2003-2012 Instytut Książki identyfikacja wizualna by