Jestem komiwojażerem zbędności, moja praca polega na jeżdżeniu po Polsce i spotykaniu się z nieznajomymi ludźmi, z którymi nie mam ochoty się spotykać, spędzaniu z nimi czasu, który ma swoją wymierną cenę, choć żadnych korzyści nie przynosi, a potem wracaniu do Warszawy albo jechaniu gdzieś dalej lub bliżej. Jestem zawodowym pielgrzymem, (...) więcej >>
Na początku kwietnia 1858 roku „Pan Flaubert, Gustave, literat udający się do Tunisu” otrzymał paszport wydany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych „w imieniu Cesarza Francuzów”. Była to jedna karta in folio; oprócz ozdobnej winiety, urzędowej pieczęci i podpisu Flauberta, zawierała rysopis swojego właściciela: „36 lat, 1 m 80 (...) więcej >>
[PROTOKÓŁ] ENGEL: Oszczędzę panom przewlekłego wstępu i od razu powiem, że chcę rozmawiać o bibliotece. A że to sprawa poufna, więc niczego, co tutaj zostanie powiedziane, proszę nie rozpowiadać. Dziękuję tylko za przybycie i liczę na waszą pomoc. O bibliotekach wiem tyle co nic. Nie chodzi oczywiście o regały, katalogi i cały ten martwy porządek woluminów. To mogę sobie wyobrazić sam. Chciałbym jednak usłyszeć coś o sekretach nie wydostających się poza biblioteczne progi; o głębszej filozofii tych książkowych sezamów, zastrzeżonej dla wtajemniczonych. A skoro hrabia otworzył oczy, spytam go najpierw. O sławie jego księgozbioru nie trzeba mi mówić. Wiedzą to wszyscy, bo znajdował się tam największy na świecie zbiór hymnów. Dlaczego właśnie hymny? HRABIA: Przepraszam, że mówię przez zęby. To przez ten chłód coś dzieje się z moją szczęką. Popatrzcie tylko, jak drga. Nawet nie wiem, jak zacząć. Te sprawy są dziś tak odległe i zagmatwane. Tym bardziej że stały za nimi ogromne koszty, wysiłki i obawy. Biblioteka to wielka odpowiedzialność. Po nocach śniłem koszmarne pożary; kołatki, czyli monstrualne korniki, znane jako Anobium punctatum, wżerające się w stronice ksiąg; zuchwałe kradzieże cennych okazów; bezczelne fałszerstwa. Niechętnie wracam do tego, ale dla pana radcy zrobię przecież wyjątek. Oprócz innych książek, o czym powiem później, zbieranie śpiewników to idea mojego dziada, która stała się rodową tradycją. Dziś każdy myśli, że hymn to tylko śpiewka dla pospólstwa. Zapomniano o tych błogosławionych czasach, gdy w salonach i świątyniach, na placach manewrowych i polach bitew śpiewało się z jasnym zamiarem odmienienia serca ludzkiego i całego świata na lepsze. No bo już w czasach mojego ojca z hymnami zaczęło się źle dziać. Wzbierał zalew tandety, będącej dziełem fałszerzy, psujących pierwotną czystość hymnu. Przedtem nikt by się nie odważył. Hymn to była świętość! Wojownik rzymski wolał zginąć, niż zmienić choć słowo w pieśni swego legionu. Śpiew decydował o wyniku bitwy — zwycięstwo lub przegrana. Są o tym liczne wzmianki u Tukidydesa, a na pewno u Swetoniusza. Czy tyle klasztorów popadłoby w ruinę, gdyby nie poczynali tam sobie frywolnie z hymnami? Podobnie jak w haniebnie upadłych państwach. Im bliżej naszych czasów, tym gorzej. Korumpowano hymny dla potrzeb byle tancbudy. Pierwszy lepszy cyrk musiał mieć swój hymn. A już w czasach oświecenia skandal sięgnął apogeum. Do tradycyjnych melodii dopisywano modne, racjonalistyczne teksty. Gdzieś w Czechach powstała tajna wytwórnia hymnów. Przemytnicy rozprowadzali je za pół ceny. Oczywiście, były pozbawione wartości. Ludzie zdzierali sobie gardła i nic to nie dało. Żadnego bohaterstwa, żadnej łaski Bożej ani nawet zwyczajnej otuchy. W tych okolicznościach moja biblioteka miała być rodzajem arki Noego, twierdzą powstrzymującą napierające barbarzyństwo. ENGEL: O pańską bibliotekę miał się roztrzaskać wszelki fałsz! HRABIA: Ratowanie hymnu było dla mnie od dzieciństwa najważniejszą sprawą. Do szkoły poszedłem w wieku dziesięciu lat i w tym przedmiocie miałem już sporą wiedzę. Z przerażeniem odkryłem, iż wszyscy koledzy i większość nauczycieli posługują się śpiewnikami o tak wątpliwej wartości, że cała nauka była do luftu. Gdy to powiedziałem ojcu, zabrał mnie stamtąd i dalszą edukację powierzył naszemu kapelanowi Mayerowi. Miał on ten wielki talent, że w sekundzie odróżniał pozór od prawdy. Tego mnie właśnie uczył, aż osiągnąłem odpowiedni wiek. Wtedy otworzył przede mną szafę, dotąd zawsze zamkniętą. Nie wystarczał klucz, potrzeba było jeszcze zaklęcia — makbenak. Wyrzekł je, skrzypnęły zawiasy i czego tam nie było! A wszystko w nienagannym stanie! Najlepsze, co powstało od stworzenia świata. Same klejnoty hymnologii. Krok po kroku wtajemniczał mnie w ich sekrety. Jeden za drugim odsłaniały się przede mną arkana boskiego dźwięku. ENGEL: Słyszałem, że śpiewającemu może objawić się przepastna moc hymnu, wprowadzająca ducha w stan oświecenia i otwierająca dostęp do tajemnicy bytu. Słyszałem też, że w hymnie zawarta jest siła, która gdy jej użyć właściwie, kruszy mury obleganego miasta albo wznieca pożar serca. Wspomniał pan o stworzeniu świata, zapytam więc o tę legendę, według której Stwórca nie robił nic, jak tylko odśpiewał po kolei siedem hymnów. Czy to pańskim zdaniem możliwe, że, jak twierdzą hymnolodzy, wszechświat powstał z samego śpiewu? HRABIA: Nazywając ten pradawny przekaz legendą, pomniejsza pan wielką prawdę, choć równocześnie dotyka sedna rzeczy. W naszej bibliotece były aż cztery z tych siedmiu hymnów. Ojciec nabył je od kupca z krajów Lewantu. Wykupił je tam z klasztoru, gdzie zostały złożone przez samego Salomona. Kupiec obiecywał nawet, że dostarczy trzy pozostałe, ale się więcej nie pokazał. Niemniej, mając tylko cztery, byliśmy już w stanie rozdzielić światłość od ciemności lub tworzyć całkiem nowe konstelacje gwiazd. Ma pan rację, radco. Hymn jest instrumentem najgłębszej tajemnicy. ENGEL: To właśnie chciałem usłyszeć. Tego się spodziewałem.
Pobierz regulamin
Oświadczam, iż zapoznałem się z regulaminem newslettera i akceptuję jego postanowienia.
Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji drogą elektroniczną.
(zgodnie z Ustawą z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną, Dz.U. nr 144, poz. 1204;)
W Polsce zarejestrowanych jest ponad 31 000 wydawnictw. Jednocześnie koncentracja na rynku jest bardzo duża. Udział dwustu największych wydawnictw branży wynosi prawie 98 proc.więcej »