Jestem komiwojażerem zbędności, moja praca polega na jeżdżeniu po Polsce i spotykaniu się z nieznajomymi ludźmi, z którymi nie mam ochoty się spotykać, spędzaniu z nimi czasu, który ma swoją wymierną cenę, choć żadnych korzyści nie przynosi, a potem wracaniu do Warszawy albo jechaniu gdzieś dalej lub bliżej. Jestem zawodowym pielgrzymem, (...) więcej >>
Na początku kwietnia 1858 roku „Pan Flaubert, Gustave, literat udający się do Tunisu” otrzymał paszport wydany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych „w imieniu Cesarza Francuzów”. Była to jedna karta in folio; oprócz ozdobnej winiety, urzędowej pieczęci i podpisu Flauberta, zawierała rysopis swojego właściciela: „36 lat, 1 m 80 (...) więcej >>
To był ciężki dzień. Sierpniowy upał, w konsulacie wypełnianie rozmaitych formularzy, rozmowa z sekretarzem, rozmowa z konsulem. Sekretarz, tłusty aparatczyk przed emeryturą, z przekrwionymi białkami oczu, pewnie po jakiejś libacji. Konsul wysoki, młody, szczupły, łysiejący mocno blondyn w okularach w złotej oprawie. Grzeczny, dobrze radzący sobie z polskim, wysławiający się piękną ruszczyzną, gdy przeszli na rosyjski. Obydwaj według tego samego scenariusza przyjaznej rozmowy. Banalne pytania powtarzane wiele razy i wiele razy powtarzane żale względem polskich mediów. Co ją to obchodzi, że jakieś prowokacje, że w jakimś muzeum flagi z sierpem i młotem rzucone na podłogę. Depczą czy nie depczą? Czy miała mówić, że dla niej można by wszystkimi flagami świata myć podłogi? Polską też, ruską też. Sierp i młot mieli żołnierze radzieccy na hełmach, ginęli za Polskę. Przepraszam, kiedy? Nie kręci jej ta prehistoria, ale tu nie będzie się z tym wychylać. Dymitr. Dymitr. Dymitr. To jej mantra, a Dymitr miałby jakieś zdanie na ten temat. Przypomniała sobie niedawną rozmowę w kafejce na Bednarskiej. Pochodzili przedtem po Starym Mieście, widzieli handlarzy ruskich pamiątek. Uszatki z czerwonymi gwiazdami, matrioszki, odznaki. Potem pili mrożoną kawę. Dymitr mówił, że bolszewicy to był trąd Rosji. Ale smutno i tak, że sztandary, pod którymi ginęli biedni Rosjanie, leżą na ziemi razem z arbuzami i książkami o Kamasutrze. Tamte czerwone sztandary, z sierpem i młotem, wydawały się wiecznie zwycięskie. Teraz można je kupić w antykwariatach, nawet na bazarach z podrabianymi czapami jeźdźców Budionnego, z popiersiami Lenina i odznakami Bohatera ZSRR. Gdzie duma? Gdzie jest wielkość? Nowi ruscy to nie nowi ruscy, to nowa Złota Orda. Tak powiedział, ale nie wyjaśnił dlaczego i co to Złota Orda. Tak mówił, a ona czuła, że jest z nią szczery, że ani mu w głowie robić na niej takie czy siakie dobre wrażenie, czy wielkoruskie wrażenie. Tu robiono dobre i wielkoruskie wrażenie. Na zakończenie dłużącej się wizyty u konsula dowiedziała się, że za parę godzin czeka ją kolejna dyplomatyczna męka, zostało przygotowane jej spotkanie z Siergiejem Kowaliowem, byłym rzecznikiem praw człowieka, i tymi monarchistami, których nie udało się jej widzieć w Rosji. Ludka słuchała tego dość spokojnie, to już była kwestia treningu. - Pan pozwoli, że dla jasności sytuacji spytam: mam się z nimi spotkać jako kto? - Jako Ludmiła Pawłowna Godunow, córka przedstawiciela historycznego rodu, ofiary komunistycznych represji - odpowiedział konsul. - Przecież ja zgodziłem się przyjąć panią właśnie ze względu na to, że jest pani córką Pawła Andriejewicza. Rosja musi znać i szanować swoją historię. Konsul wyprowadził ją aż na wspaniałe schody, a tam nagle stanął przy niej tak blisko, że myślała: Chce mnie pocałować. - Wygląda na to, że los demokracji w Rosji jest przesądzony - powiedział konsul półszeptem. - To już kwestia paru miesięcy, tak twierdzą specjaliści. Zaraz potem na operatywce u pułkownika Zachariasza Ludka musiała szczegółowo opowiedzieć, co było w ambasadzie. A później, jakby ilustrując powiedzenie o losie demokracji, puścił jej Zachariasz przegląd serwisów telewizyjnych o Rosji. Niby miały to być same najnowsze niusy, ale Ludce zdawało się, że niektóre z nich widziała dawniej i jeszcze dawniej, a teraz drugi albo trzeci raz. CNN: Po obławie na spekulantów na bazarach - dziesiątki trupów. Czołgi rozwalają barykady wzniesione przez demonstracje głodujących. Było. EuroNews: Do Dumy wkracza bojówka paradnie wystrojonych Kozaków z Krasnodaru, papachy, ordery, szable u boku, nahajkami atakują liberalnych deputowanych. Też widziane, chyba przed miesiącem. BBC: Na wiecu przed cerkwią przemawiają przedstawiciele partii monarchistycznych – Wszechrosyjskiej Partii Monarchistyczno-Nacjonalistycznej i Rosyjskiej Konstytucyjno-Monarchistycznej Partii Demokratów. Przepychanka między zwolennikami dwu partii. Walą się kołkami od transparentów. Ktoś biega po placu z portretem Stalina na patyku. Deutsche Welle: Przez wypełnione złomem gigantycznych ciężarówek jary tłumnie śpieszą Kozacy w tradycyjnych strojach, pieszo i konno. Atamani z obnażonymi szablami poganiają. Patrole kozackie zatrzymują autokary i mercedesy na szosach. Rekwizycje, przepychanki, jakiś samochód zepchnięty na żywopłot płonie. A potem reportaż o losach flotylli podwodnych łodzi atomowych, o bazie w Andriejewce za Murmańskiem, o silosach z odpadami atomowymi, o oficerze, który umożliwił francuskiej ekipie nakręcenie reportażu, wywiady z kierowcami ciężarówek z atomowego złomowiska, komentarz uzupełniał, że ten oficer zginął, wypadek. Trochę się spóźnili do ministerialnego pałacyku na ulicy Foksal, ale to nawet nieźle wypadło. Czekali w większym salonie, za drzwiami widać było ten błękitny, cateringowe przyjęcie na stołach. Ludmiła w stalowoszarym żakiecie, w czarnej spódnicy, wyglądała bardzo oficjalnie, tylko fryzurę i dekolt miała bardziej młodzieżowe. Weszła wyprostowana, poważna, jakby nie słyszała drobnych brawek, jakie się od strony monarchistów posypały. Po prezentacjach pewnym krokiem podeszła do stołu z mikrofonami, tu dopiero pozwoliła sobie na powitalny uśmiech. Postukała w mikrofon. - Słychać, działa? Dobrze. Zaraz odpowiem na pytania państwa, oczywiście w kwestiach, w których nie obowiązuje mnie dyskrecja. Ale na początek to ja chciałabym zadać pytanie. Od wysoko postawionego przedstawiciela władz Federacji - nie mogę pomóc państwu w jego identyfikacji... - a więc od osoby dobrze poinformowanej dowiedziałam się, że los demokracji w Rosji jest przesądzony, co więcej, w tej materii opinia ekspertów jest zgodna. Kwestia miesięcy - powiedziano mi. Czy ktoś może mi wyjaśnić, jak to należy rozumieć? Los demokracji w Rosji będzie teraz lepszy czy gorszy? Demokracja musi zniknąć czy musi rozkwitać? Kto z państwa? Proszę, profesor Jegorow. A po panu zabierze głos ataman Ismaiłow-Bucharski. Malik i porucznik, który dbał o angielszczyznę Ludki, stali w drzwiach w mundurach straży marszałkowskiej. - Pomyślałbyś, Mirek? Fantastycznie nawija... Malik pokiwał głową. - Dobra jest ta nasza Ludka. Rok z kawałkiem szkolenia, dęba stawała, ale jest efekt. Pomyślał jednak nie „nasza Ludka", ale „moja Ludka". Wiedział, że ma prawo. Napracował się, namartwił. Żadne nadgodziny i premie specjalne nie mogą być taką nagrodą - jak to teraz.
Pobierz regulamin
Oświadczam, iż zapoznałem się z regulaminem newslettera i akceptuję jego postanowienia.
Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji drogą elektroniczną.
(zgodnie z Ustawą z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną, Dz.U. nr 144, poz. 1204;)
W Polsce zarejestrowanych jest ponad 31 000 wydawnictw. Jednocześnie koncentracja na rynku jest bardzo duża. Udział dwustu największych wydawnictw branży wynosi prawie 98 proc.więcej »