Trociny

Jestem komiwojażerem zbędności, moja praca polega na jeżdżeniu po Polsce i spotykaniu się z nieznajomymi ludźmi, z którymi nie mam ochoty się spotykać, spędzaniu z nimi czasu, który ma swoją wymierną cenę, choć żadnych korzyści nie przynosi, a potem wracaniu do Warszawy albo jechaniu gdzieś dalej lub bliżej. Jestem zawodowym pielgrzymem, (...)
więcej >>

Ręka Flauberta

O książce

Na początku kwietnia 1858 roku „Pan Flaubert, Gustave, literat udający się do Tunisu” otrzymał paszport wydany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych „w imieniu Cesarza Francuzów”. Była to jedna karta in folio; oprócz ozdobnej winiety, urzędowej pieczęci i podpisu Flauberta, zawierała rysopis swojego właściciela: „36 lat, 1 m 80 (...)
więcej >>

Tomasz Trojanowski

Julka i koty


O książce

Sobota miała być słoneczna, ciepła i bardzo, ale to bardzo przyjemna. Tak przynajmniej w piątek mówił pan, zapowiadający w telewizorze pogodę, z uśmiechem zachęcając wszystkich widzów do aktywnego wypoczynku na świeżym powietrzu.
– Co to jest aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu? – zapytała Julka.
– To jest forma spędzania wolnego czasu – udzieliłem wyczerpującej odpowiedzi.
– To znaczy? – Julka nie dawała za wygraną.
– To znaczy, że zamiast godzinami leżeć w otwartym oknie, jak niektórzy, można pójść na spacer albo na rower.
– Czy chcesz przez to powiedzieć, że niektórzy wypoczywają nieaktywnie? – zapytał, nie otwierając nawet jednego oka, wylegujący się na moich kolanach Gienio.
– Chcę przez to powiedzieć, że niektórzy wyłącznie wypoczywają.
– Na przykład kto? – nie otwierając nawet jednego oka, do dyskusji włączył się Herman, dla odmiany wylegujący się na kolanach Luli.
– Na przykład sąsiad – odpowiedziałem.
– Sąsiad godzinami leży w otwartym oknie? – Gienio leniwie otworzył jedno oko. – A na którym piętrze?
– Na dziesiątym – odpowiedziałem.
– Popatrz, Herman. Duży ma te... przewidzenia. Przecież dom sąsiada nie ma dziesięciu pięter. Tylko jedno – czujnie zauważył Gienio.
– Tato! A dlaczego dom sąsiada nie ma dziesięciu pięter, tylko jedno? – zapytała Julka i, jak zwykle w takich momentach, poczułem się zagrożony.
– Ja teraz oglądam wiadomości sportowe – powiedziałem.
– A dlaczego oglądasz wiadomości sportowe? – ciekawa świata Julka jak zwykle chciała wiedzieć wszystko, i to natychmiast.
– Bo mnie interesują – odpowiedziałem, pewny już, że za chwilę sytuacja kongo-bongo doprowadzi do małego spięcia.
– A dlaczego cię interesują? – żadnych tajemnic, Julka musiała poznać całą prawdę o mnie i wiadomościach sportowych.
– A dlaczego słoń ma trąbę? – zapytałem.
– Duży, ty to jakiś dziwny jesteś – powiedział Herman, nadstawiając Luli brzuch do głaskania i w dalszym ciągu nie otwierając nawet jednego oka.
– Nie wiesz, dlaczego słoń ma trąbę?
– A ty wiesz?
– No jasne. Słoń ma trąbę dlatego, żeby mógł nią sobie machać – wyjaśnił mi Herman, Znawca Słoni.
– I jeszcze dlatego, żeby mógł nią poklepać drugiego słonia – zabrał głos Gienio.
– A po co słoń klepie drugiego słonia? – zapytała Julka.
– Są różne teorie na ten temat – Herman, Znawca Słoni, tajemniczo zawiesił głos.
– Znasz chociaż jedną? – zamiast siedzieć cicho, brnąłem dalej. Na własne życzenie. Siła działania kongo-bongo jest niepojęta.
– Znam nawet kilka – Herman otworzył wreszcie oczy i popatrzył na mnie z wyraźnym politowaniem. Chyba wszyscy Znawcy Słoni reagują tak samo na, według nich, dziecinne pytania.
– To możesz nam chociaż jedną zaprezentować?
– Proszę bardzo. Słonie przekazują sobie trąbą informacje.
– Ważne informacje – dodał drugi Znawca.
– Ważne? Na przykład, jakie? – zapytałem.
– Na przykład takie, że jak jeden słoń pokaże trąbą w lewo, to drugi słoń idzie w lewo.
– A jak pokaże trąbą do góry? – zapytała Julka.
– Jak jeden słoń pokaże trąbą do góry, to wtedy drugi słoń wchodzi na drzewo – odpowiedziałem w imieniu obu Znawców Słoni.
– Po co? – spytała Julka.
– To jest taka forma aktywnego wypoczynku słoni. Wchodzenie na drzewo – powiedziałem.
– Lula, widziałaś kiedyś słonia wchodzącego na drzewo? – zapytał Herman.
– Nie widziałam – odpowiedziała Lula i dostrzegając moją minę, za wszelką cenę starała się nie wybuchnąć śmiechem.
– A Duży widział. Niektórzy to mają szczęście – westchnął z udawaną zazdrością Gienio.
– Czy ja dobrze usłyszałam – powiedziała obudzona z drzemki Zofia – że chcecie kupić Julce słonia? I gdzie on będzie spał?
– Na oknie u sąsiada – powiedziałem, zdjąłem Gienia z kolan i żeby uwolnić się od towarzystwa, wyszedłem do kuchni. O wiadomościach sportowych mogłem już zapomnieć.
I o reszcie wieczoru też.
Zdążyłem usiąść przy stole i popatrzeć tęsknie za okno, kiedy za chwilę przybiegła do mnie rozentuzjazmowana Zofia.
– Duży, podobno widziałeś u sąsiada w ogródku wchodzące na drzewo słonie – czy to prawda?
Wziąłem Zofię na ręce i odniosłem ją do pokoju, w którym trwała ożywiona dyskusja. Doleciały do mnie takie wyrazy, jak trąba, wspinać się, ogrodnik i zrywać słonie. Na mój widok wszyscy nagle zamilkli.
– Słuchajcie – powiedziałem. – Jutro jest sobota. Pan od pogody mówił, że będzie bardzo ciepło. Może byście sobie gdzieś poszli całą grupą, a ja bym spędził parę chwil...
– Ze słoniami na drzewie – parsknął Gienio, ale pod wpływem mojego wzroku zaraz się uspokoił.
– ...A ja bym spędził parę chwil sam. Posłuchałbym muzyki, coś bym przeczytał i tak dalej. Dobry pomysł?
– Bardzo dobry – zgodziła się Lula. – Jutro proponuję wszystkim aktywną formę wypoczynku – zrobimy porządki w ogródku.
– Zrobimy? To znaczy, kto zrobi? – zapytałem podejrzliwie, bo zwykle takie deklaracje, jak zrobimy, posadzimy, wykopiemy, zagrabimy, kończyły się w ten sposób, że w rezultacie pewnych zbiegów okoliczności ja grabiłem, kopałem i tak dalej, a reszta towarzystwa, z Lulą na czele, w najlepsze ganiała się po ogrodzie.
– My. To znaczy ja, Julka i koty. A ty sobie posłuchasz muzyki – może być? – zapytała Lula.
– Jasne – zgodziłem się ochoczo.


                         




         



Powrót





autora
książki
na stronie
fragmentu
aktualności




Imię:
Email:
Pobierz regulamin
Oświadczam, iż zapoznałem się z regulaminem newslettera i akceptuję jego postanowienia. Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji drogą elektroniczną. (zgodnie z Ustawą z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną, Dz.U. nr 144, poz. 1204;)





W Polsce zarejestrowanych jest ponad 31 000 wydawnictw. Jednocześnie koncentracja na rynku jest bardzo duża. Udział dwustu największych wydawnictw branży wynosi prawie 98 proc.więcej »




© 2003-2012 Instytut Książki identyfikacja wizualna by