| Jestem komiwojażerem zbędności, moja praca polega na jeżdżeniu po Polsce i spotykaniu się z nieznajomymi ludźmi, z którymi nie mam ochoty się spotykać, spędzaniu z nimi czasu, który ma swoją wymierną cenę, choć żadnych korzyści nie przynosi, a potem wracaniu do Warszawy albo jechaniu gdzieś dalej lub bliżej. Jestem zawodowym pielgrzymem, (...) więcej >> |
| | O książce
Na początku kwietnia 1858 roku „Pan Flaubert, Gustave, literat udający się do Tunisu” otrzymał paszport wydany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych „w imieniu Cesarza Francuzów”. Była to jedna karta in folio; oprócz ozdobnej winiety, urzędowej pieczęci i podpisu Flauberta, zawierała rysopis swojego właściciela: „36 lat, 1 m 80 (...) więcej >> |
|
|
Maria KuncewiczowaKlucze Gdy w roku 1939 wybuchła II wojna światowa, Maria Kuncewiczowa była uznaną pisarką, rozpieszczaną żoną wziętego adwokata i polityka, dumną matką syna, który wkrótce miał zaciągnąć się do angielskiej marynarki wojennej, przyjaciółką wielu sławnych polskich przedstawicieli cyganerii i nie mniej znanych intelektualistów europejskich. Przyszła na świat w Samarze, studiowała w Nicei; teraz zaczęła się jej droga na emigracji: Rumunia, Francja, Wielka Brytania i wreszcie USA, prawie pół wieku na obczyźnie, zanim jako obywatelka Stanów Zjednoczonych wróciła do Polski. Ta książka to "klucze" do jej mieszkań, krajów, które ją przyjęły, wydarzeń politycznych i reakcji przyjaciół, osobowości syna i własnego "ja". Polacy zawsze kochali swoich emigrantów, właśnie dlatego, że miłości tej nie podzielała władza. I ponieważ tak było, ten prywatny pamiętnik wojenny Europejki Marii Kuncewiczowej (wiceprezeski Międzynarodowego PEN Clubu, inicjatorki apelu o przyznanie uchodźcom obywatelstwa światowego, który poparli m.in. Tomasz Mann, Bertrand Russel, Romain Rolland) mógł ukazać się w Polsce dopiero na początku lat osiemdziesiątych. Autorka podzieliła więc los wielu pisarzy emigracyjnych. Ale jej osobista elegancja, elegancja stylu, umiejętność obserwacji, również stanów ducha, subtelne, dowcipne zrozumienie, lekka ironia wobec samej siebie i swoich rodaków powodują, że te notatki są tak aktualne jak wtedy, gdy zostały spisane. Klucze to książka wnikliwa, mądra, napisana przez inteligentną, bardzo kobiecą autorkę. Książka dla wszystkich, którzy twierdzą, że przeczytali już wszystko o wojnie, emigracji, podbitych krajach i zniewolonych ludziach.
Klucze Pan X. z Pragi
Pośród nielicznych papierów na dnie tułaczej walizy jest parę kartek dziennika. Nosi daty marca 1939 roku. Kilkanaście dni. Dlaczego wydały mi się tak znamienne, wołające o uwagę, jak żadne inne w życiu? Przypominam sobie dokładnie chwilę, kiedy siedząc sama w zmierzchającym pokoju, patrząc, jak zapalają się okna mieszkań w oficynie z przeciwka, słuchając dudnienia ulicy, punktowanego krzykami gazeciarza, odczuwałam wreszcie kruchość świata, który mnie otaczał. Sprzęty znane od dzieciństwa, Warszawa tak oczywista i znana jak własne ciało, sąsiedzi, adresy przyjaciół, portret matki, przeszłość i przyszłość - wszystko wydało mi się snem za późnym w godzinie, kiedy wszyscy wokoło - dawno przebudzeni - odeszli od bardzo nowych i okrutnych spraw. Patrzyłam na pudełeczko z laki, które, urodziwszy się, zastałam niegdyś w domy rodziców jako rzecz odwieczną... Patrzyłam, czy ono teraz nie zniknie. Potem wzięłam pióro i zaczęłam notować: "Na obiedzie był pan X., docent polonistyki uniwersytetu praskiego. Rozstałam się z nim na dworcu w Pradze, w zeszłym czerwcu, po wspaniałym kongresie pen-cubowym, połączonym ze zlotem sokołów. Praga była wtenczas świetna, czerwono-biała, tryskająca świeżością jak jabłko. Miasto zdyscyplinowanych bachantek i muskularnych blondynów. Miasto jednomyślnych patriotów, najpiękniejszych dachówek, murów tapetowanych różami, miasto gołębi, Jasia i Małgosi, międzynarodowego braterstwa, demokratycznych łez Jules Romainsa, rendez-vous intekektualistów brytyjskich, niewinnych jak Peter Pan. X. pływa w tym wszystkim, dumny i szczęśliwy. Dzisiaj zatelefonował do mnie na plac Trzech Krzyży z jakiegoś warszawskiego już mieszkania czy knajpy. Przyszedł na obiad ubogi żaczek-nieboraczek, odarty z wszelkiej świetności, skazany na przeczekanie. "Może długo trzeba będzie czekać, ale kiedyś się doczekamy" - mówi. Opowiada o przemocy Niemców rzeczy upokarzające. Gdzież jest wolna Praga? na Boga, gdzie jest Praga, miasto sokołów i międzynarodowego braterstwa? Gdzie są sympozjony Pragi, przyjaciele Pragi, gdzie są demokratyczne łzy i duch Peter Pana? Gdzie katedra polonistyki uniwersytetu praskiego? Dlaczego to wszystko znikło? Za czyje winy? Dla czyjego szczęścia?" Tak się zaczyna dziennik. Ale zaraz po tym wstępie opuszczam pana X. i tragedię Czechosłowacji. Przechodzę do tragedii pewnego eks-komunisty, z którego policja demokratycznego państwa na gwałt chce zrobić prowokatora. A później do amerykańskiej sztuki Thorntona Wildera "Nasze miasto", gdzie nieboszczycy pod parasolami przeczekują wieczność. Nie wiem, czy upadek Czechosłowacji uświadomił mnie politycznie. Pan X., którego poznałam jako przedstawiciela narodu, zdającego cum eximia laude egzamin sprawności i kultury, a którego po kilku miesiącach ujrzałam jako upiora ze śp. republiki - wstrząsnął moim poczuciem rzeczywistości. Jak Alicja w krainie czarów, zamiast na ławce ogrodu, gdzie drzemałam nad książką, ocknęłam się w świecie za małych drzwi, za dużych kluczy, pomylonych proporc ji, wielopostaciowych zjawisk, cofającego się czasu i bezwolnych istot. Nie tylko trwałość pudełeczka z laki wydała mi się podejrzana. Wszystkie zdarzenia obecne i przeszłe nabrały podwójnego sensu. Niepewna, czy rozumiem sens właściwy, zaczęłam notować w nadziei, że ktoś może wytłumaczy mi, czego byłam świadkiem. Jednocześnie sprawy dawno sklasyfikowane wracały po nowy osąd.
Maria KUNCEWICZOWA (1897 - 1989) - pisarka i eseistka. Po 1940 mieszkała w Wielkiej Brytanii, po 1956 w Stanach Zjednoczonych; odwiedzała często Polskę i następnie powróciła do kraju. Autorka powieści Cudzoziemka, 1936, Tristan 1946, 1967, opowiadań Dwa Księżyce, 1933, W domu i w Polsce, 1939, szkiców wspomnieniowych: Fantomy, 1971; szkiców literackich Fantasia alla Polacca, 1979.
Polish edition by Wydawnictwo Lubelskie
Powrót |
|
|
|
|
|

|
W Polsce zarejestrowanych jest ponad 31 000 wydawnictw. Jednocześnie koncentracja na rynku jest bardzo duża. Udział dwustu największych wydawnictw branży wynosi prawie 98 proc.więcej »
|
|

|
|
|