Prawo autorskie i siedem podstawowych problemów wydawniczych
Ustawowa regulacja rynku książki napotyka na trudności związane z koniecznością pogodzenia interesów autorów, wydawców, dystrybutorów i czytelników. Trudności te wzrosły znacząco wraz z rozpowszechnieniem się Internetu, który zmienia dotychczasową pozycję wydawców.
W niniejszym tekście ograniczamy się do analizy problematyki prawa autorskiego. Pomijamy zatem kwestie objęte zakresem działania ustawy o zwalczeniu nieuczciwej konkurencji, ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom handlowym. Pomijamy także w całości zagadnienia ochrony dóbr osobistych oraz danych osobowych, choć i w tym obszarze, np. ze względu na ograniczenia w rozpowszechnianiu wizerunków czy informacji z sfery życia prywatnego, pojawiają się problemy wydawnicze, zwłaszcza w przypadku publikowania pamiętników, biografii oraz innych materiałów o charakterze informacyjnym.
Wyliczenie wspomnianych trudności i problemów oraz poszukiwanie ich rozwiązań należy rozpocząć od kwestii swobody kopiowania dzieł dla użytku osobistego. W powszechnym odczuciu wydawców szkody tym powodowane, zwłaszcza masowym kopiowaniem podręczników w całości, są bardzo znaczne. Nie można jednak ignorować słusznych racji i potrzeb użytkowników (uczni, studentów, pracowników naukowych) wskazujących na bardzo wysokie ceny książek. Kompromisu poszukiwać można ewentualnie we wprowadzeniu restrykcji co do objętości dozwolonego kopiowania (np. rozdział książki, nie więcej niż dwa artykuły z jednego numeru czasopisma, do 50 stron tekstu), które to restrykcje miałyby jednak dotyczyć tylko działalności reprograficznej prowadzonej w bibliotekach i płatnych punktach kserograficznych. Co najwyżej tam można liczyć na częściową choćby kontrolę przestrzegania wspomnianych ograniczeń.
Po drugie, należy rozważyć zniesienie instytucji droit domain payant. (art. 40 pr. aut.). Wprowadza ona swoisty podatek, przeznaczony na cele wspomagania twórczości i kultury, a polega na pobieraniu opłat od producentów lub wydawców opublikowanych w Polsce egzemplarzy różnych rodzajów utworów (literackich, muzycznych, plastycznych, fotograficznych i kartograficznych) które nie są objęte ochroną majątkowych praw autorskich. A zatem opłaty wnosić trzeba publikując np. Antygonę, Potop, Pana Tadeusza, stare mapy, stare kolędy i in. Obecnie instytucji ta uległa „degeneracji”. Z założenia bowiem przy krótkim okresie ochrony autorskiej miała ona - za pośrednictwem odpowiednich organizacji - „zaliczkowo zabezpieczać” interesy żyjących twórców. Tymczasem obecnie dochody z tego quasi podatku są w głównej mierze rozdysponowywane przez Ministerstwo Kultury na cele wydawnicze. Jeżeli przy tym uwzględnimy, ż brak jest podobnej regulacji w innych krajach, w tym w krajach UE, to racjonalne wydaje się usunięcie tej instytucji z polskiego porządku prawnego.
Po trzecie, wydaje się, że regulacja dotycząca dozwolonego użytku w zakresie antologii i wypisów dla celów naukowych ujęta została zbyt szeroko i w sposób niedostatecznie jasny. Pomijając kwestię sensu rozróżniania antologii i wypisów należy zastanowić się nad ustanowieniem w tym zakresie dodatkowych restrykcji (m.in. co do objętości wykorzystanych tekstów jednego autora).
Po czwarte, ze wspomnianą problematyką ustawowych licencji wiąże się oczywisty postulat, o charakterze bardziej generalnym, aby systemem zatwierdzanych tabel wynagrodzeń autorskich objąć obligatoryjnie też stawki z tytułu dozwolonego użytku publicznego o charakterze odpłatnym. Aktualnie twórca niezadowolony z „łaskawie” przyznanego mu przez wydawcę wynagrodzenia może jedynie wystąpić do sądu o zasądzenie słusznego wynagrodzenia. Dalej idącym uprawnieniem twórcy byłoby zapewnienie mu ochrony według zasad określonych dla przypadków naruszeń autorskich praw majątkowych w tych wszystkich sytuacjach, gdy wydawca nie płaci stawek przewidzianych w tabelach wynagrodzeń dla danej sytuacji. Po piąte, powinno się poszukiwać rozwiązania problematyki tzw. „dzieł sierocych”. Pojęcie to oznacza utwory, co do których osoba zamierzająca z nich korzystać nie może ustalić podmiotu autorskich praw majątkowych. Potencjalny użytkownik ma wówczas przed sobą alternatywę: albo zrezygnować z zamiaru wykorzystania takiego dzieła, albo świadome naruszyć prawo autorskie. Problematyka ta jest obecnie przedmiotem żywej dyskusji na forum WIPO i UE, gdzie zgłaszane są tej mierze różne propozycje legislacyjne. Zauważmy, znalezienie racjonalnego rozwiązania jest szczególnie w Polsce zadaniem pilnym, a to ze względu na w istocie „karny” system ochrony autorskich praw majątkowych. Chodzi tu zarówno o potencjalną odpowiedzialność karną (sensu stricto) przewidzianą w tego rodzaju sytuacjach, jak i o odpowiedzialność cywilną pozwalającą na zasądzenie wielokrotności stosowanego wynagrodzenia. Sądzimy, że jeśli chodzi o eksploatację utworów sierocych na uwagę zasługuje system oparty na udzielaniu odpłatnej licencji przez Komisję Prawa Autorskiego, po uprzednim wykazaniu przez zainteresowanego odpowiednio udokumentowanych starań w celu „odnalezienia” podmiotu prawa do danego utworu (lub dobra chronionego w ramach praw pokrewnych).
Po szóste, należało by złagodzić niektóre restrykcje wynikające z przepisów rozdziału dotyczącego umów autorskich. Mamy tu na myśli np. umożliwienie zawierania na okresy dłuższe niż 5-letnie niewypowiadalnych umów licencyjnych (pojawia się tu problem skuteczności licencji Creative Commons), a także zezwolenie na zawieranie na krótki okres (np. 3 lat) umów dotyczących wszystkich utworów określonego rodzaju mających powstać w przyszłości. Być może byłoby racjonalne także uregulowanie w ustawie standardowej („wzorcowej”) umowy wydawniczej.
Po siódme, konieczne jest dostosowanie polskiego prawa autorskiego do wymogów wynikających z odpowiednich dyrektyw UE. Ze względu na tematykę tu omawianą chodzi przede wszystkim o ograniczenie dotychczasowej licencji z art. 28 pr. aut., umożliwiającą generalne udostępnianie książek przez biblioteki bez jakiegokolwiek wynagrodzenia dla podmiotów prawa autorskiego. Tymczasem z prawa UE wynika, iż takie wyłączenie prawa do wynagrodzenia jest dopuszczalne jedynie wówczas, gdy ma ono charakter ograniczony, tzn. gdy odnosi się tylko do określonych kategorii instytucji (np. bibliotek szkolnych i uniwersyteckich), a nie do wszystkich bibliotek, które nieodpłatnie użyczają egzemplarze książek. Wśród innych usterek polskiego prawa autorskiego, związanych z niewdrożeniem prawa UE, wymienić trzeba: a/ brak należytej ochrony przed usuwaniem zabezpieczeń technicznych chroniących przed dostępem do utworu lub jego zwielokrotnianiem, b/ zbyt szerokie ujęcie cytatu w części pozwalającej na przytaczanie dzieł w granicach wyznaczonych „prawami gatunku twórczości”, c/ objęcie dozwolonym użytkiem osobistym także reprografii mającej za przedmiot zapisy nutowe.
Prof. dr hab. Janusz Barta Prof. dr hab. Ryszard Markiewicz
Przygotowano w ramach programu badawczego Instytutu Prawa Własności Intelektualnej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie i Instytutu Książki w Krakowie.
« Powrót |