Ręka Flauberta

O książce

Na początku kwietnia 1858 roku „Pan Flaubert, Gustave, literat udający się do Tunisu” otrzymał paszport wydany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych „w imieniu Cesarza Francuzów”. Była to jedna karta in folio; oprócz ozdobnej winiety, urzędowej pieczęci i podpisu Flauberta, zawierała rysopis swojego właściciela: „36 lat, 1 m 80 (...)
więcej >>

Odpowiadania

Myślisz, że coś przeżywasz, i nawet rzeczywiście przeżywasz to, a potem nagle wiesz, że nic nie przeżyłeś, i nic ci to nie szkodzi. Nic ci nie szkodzi, że nic nie pamiętasz z tego, czego nie przeżyłeś i co przeżyłeś, choć wydawało ci się,  że możesz nie przeżyć. Przeżyłeś to i nawet (...)
więcej >>

Ewa Kuryluk

Weronika i jej chusta


Po ukazaniu się Weroniki i jej chusty, amerykański pisarz i historyk Charles Simic określił Ewę Kuryluk mianem "jednej z najlepszych historyków naszych czasów". W ubiegłym roku Julia Kristeva wypowiedziała się we francuskim magazynie Artpresso książce Kuryluk, że to "świetna praca", która "pokazuje znaczenie roli kobiety w powstaniu veraikonów". W rzeczy samej ta interdyscyplinarna książka jest pierwszym współczesnym studium "prawdziwego obrazu" Chrystusa, obrazu cudownego, nie będącego wytworem "rąk ludzkich", lecz uzyskanego bezpośrednio z twarzy Chrystusa dzięki Weronice, średniowiecznej świętej. Ten "prawdziwy obraz" - będący rodzajem "pra-fotografii" - stanowi centralny temat sztuki i wiary cywilizacji Zachodu, a jednocześnie przedmiot fascynacji naszego wieku "powierzchowności i imitacji". Ta ambitna i oryginalna autorka czerpie z bogactwa legend, kronik, materiałów ikonograficznych oraz współczesnych teorii i umiejętnie łączy siłę wyobraźni i poetyckiej wizji z głęboką wiedzą wyniesioną ze studiów historii sztuki i religii. Ewa Kuryluk posiada dar śmiałej wyobraźni, a lektura jej książki to czysta radość. Weronika i jej chusta, której wydania w języku angielskim, włoskim, portugalskim i polskim odniosły duży sukces, powinna zostać przetłumaczona na wiele innych języków. Weronika i jej chusta Jeśli wędrując po Europie trafimy w jakiejś wiosce do kościółka, prawdopodobnie ujrzymy na jego ścianach obrazy lub płaskorzeźby przedstawiające drogę krzyżowa. Stając przed stacją szóstą, spostrzeżemy mężczyznę z twarzą zwróconą ku kobiecie z kawałkiem białego materiału w rękach: czystego lub z portretem mężczyzny. Jeżeli odebraliśmy wychowanie katolickie i nieobca jest nam sztuka europejska, rozpoznamy w tej parze Jezusa i Weronikę, a w białym materiale jej chustę. Zapewne przypomnimy sobie też legendę o Weronice: gdy Chrystus mijał ją w drodze na Golgotę, wytarła mu spoconą i krwawiąca twarz chustą, która przyjęła jego odbicie - jedyny "prawdziwy" portret pozostawiony ludzkości przez Jezusa. Legenda Weroniki wywodzi się z epizodu opisanego w Nowym Testamencie, a następnie znacznie szerzej we wczesnochrześcijańskich apokryfach syryjskich i greckich, pochodzących z Azji Mniejszej i często mających związek z syryjskim miastem Edessa. W ewangeliach (Mt 9, 20-22; Mk 5, 25-34; Łk 8, 43-48) epizodem jest uzdrowienie Hemoroisy, anonimowej kobiety cierpiącej na krwotok (permanentną menstruację), który ustępuje, gdy dotyka ona rąbka szaty Jezusa. Scena uzdrowienia Hemoroisy rysuje się niezwykle wyraziście, gdyż swój kontakt z kobietą podkreśla sam Jezus. Oświadcza, że opuściła go "moc", i pyta, kto ją od niego przejął. Wstąpienie boskiej "mocy" w Hemoroisę przypomina mistyczne poczęcie Najświętszej Panny. Tak powstaje związek pomiędzy Hemoroisą a matką Jezusa, a uzdrowienie łączy się z wcieleniem. Analogie działały na wyobraźnię. W rezultacie wiele pokoleń chrześcijan snuło fantazje o tym, co może przydarzyć się ziemskiej kobiecie, gdy spotka na swej drodze Boga-Człowieka. Wyobraźnią kierował zdrowy rozsądek. Po symbolicznej ciąży nastąpiły narodziny symbolicznego syna: początkowo nie "prawdziwego" obrazu, lecz zwykłego posągu Jezusa. W mitologii, jak w życiu, najważniejsze jest to, że coś się pojawia, forma jest drugorzędna. Gdy raz ustalono, że portret Chrystusa powstał za sprawą Hemoroisy, mit się zarysował. Później zaczęto szukać rozwiązań bardziej syntetycznych, coraz prostszych, dualistycznych. W judaizmie - religii aikonicznej - związana z prokreacją menstruacja objęta jest tabu. Natomiast rozlana w czasie obrzezania krew uważana jest za święty atrament, którym podpisuje się przymierze z Bogiem - niewidzialnym, lecz utożsamionym z męskością i mową - i pisze Słowo. W chrześcijaństwie - w religii wcielenia czyli materialnej reprodukcji - menstruacja jest konieczna, zostaje więc zrehabilitowana w historii Hemoroisy. Oznacza to dodanie do spirytualności, pierwiastka męskiego, elementu materialnego: kobiecości. Tak do języka dołącza wizja. Wywodząc się z judaizmu i kształtując w wypełnionym przedstawieniami świecie późnego hellenizmu, chrześcijaństwo początkowo niechętnie odnosiło się do obrazów. Lecz istnienie Jezusa, boskiego veraikonu stworzonego w ciele Marii, domagało się przedstawień. Nowy Testament dodał więc do Ojca - Boga-Logosa o charakterze lingwistycznym, który wolał rozmawiać z mężczyznami - widzialnego Boga Syna, przyjaciela kobiet. Po zmartwychwstaniu Jezus najpierw ukazał się Marii Magdalenie, dając dowód swego zainteresowania kobiecością nawet zza grobu. Polish edition by Wydawnictwo Literackie English edition by Basil Blackwell: Oxford, England, Cambridge, MA 1991.

Powrót





autora
książki
na stronie
fragmentu
aktualności




Imię:
Email:
Pobierz regulamin
Oświadczam, iż zapoznałem się z regulaminem newslettera i akceptuję jego postanowienia. Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji drogą elektroniczną. (zgodnie z Ustawą z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną, Dz.U. nr 144, poz. 1204;)





W Polsce zarejestrowanych jest ponad 31 000 wydawnictw. Jednocześnie koncentracja na rynku jest bardzo duża. Udział dwustu największych wydawnictw branży wynosi prawie 98 proc.więcej »




© 2003-2012 Instytut Książki identyfikacja wizualna by