| O książce
Na początku kwietnia 1858 roku „Pan Flaubert, Gustave, literat udający się do Tunisu” otrzymał paszport wydany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych „w imieniu Cesarza Francuzów”. Była to jedna karta in folio; oprócz ozdobnej winiety, urzędowej pieczęci i podpisu Flauberta, zawierała rysopis swojego właściciela: „36 lat, 1 m 80 (...) więcej >> |
| | Myślisz, że coś przeżywasz, i nawet rzeczywiście przeżywasz to, a potem nagle wiesz, że nic nie przeżyłeś, i nic ci to nie szkodzi. Nic ci nie szkodzi, że nic nie pamiętasz z tego, czego nie przeżyłeś i co przeżyłeś, choć wydawało ci się, że możesz nie przeżyć. Przeżyłeś to i nawet (...) więcej >> |
|
|
Zygmunt HauptPierścień z papieru Opowiadania Zygmunta Haupta zajmują w literaturze polskiej miejsce szczególne, a równocześnie wymykają się wszelkim próbom klasyfikacji. Są stosunkowo krótkie, najdłuższe z nich liczy 20 stron, zrąb dzieła tworzą obserwacje i impresje. Haupt opisuje krajobrazy, miasta i nastroje, melancholijne na pierwszy rzut oka obrazy światów, których już nie ma (Podole przed pierwszą wojną światową, galicyjskie cmentarze, senne życie w domach mieszczańskich Lwowa i Tarnopola lat dwudziestych XX wieku), osobliwości, podróże, młodzieńcze miłości. Ale nie chodzi w tych opowieściach o to, by przywrócić np. dawne polskie granice, życie Żydów czy przedsocjalistyczne formy społeczne, a więc to, co zabrały, zniszczyły czy uczyniły niedostępnym historia i przemoc, lecz o rodzaj proustowskiego "poszukiwania straconego czasu". O próbę przeniesienia do języka i zapisania w nim wycinków czasu, miejsc, fragmentów istnienia - bez roszczenia sobie pretensji do obiektywizmu. Styl Haupta jest bardzo gęsty, pisarz jest świadomym użytkownikiem języka, twórcą dokumentującym proces wspominania i poszukiwania relacji między rzeczami i słowami. W stosunku Haupta do przeszłości i wspomnień widać być może pewne podobieństwo z metodą Prousta, jednak układ językowy jest zupełnie inny. Powtórzenia, wyliczenia, które z pozoru powodują utratę wątku, są typowymi cechami jego opowiadań; poetycka intensywność, operowanie niuansami występują obok celowych niezręczności, które obrazują proces uświadamiania przez nazywanie. Takie "załamania" na równi z uchwyconymi i wplecionymi fragmentami indywidualnych wypowiedzi charakteryzujących postaci w ich przynależności etnicznej dodają historiom dynamiki, która równoważy ubogą akcję. Zygmunt Haupt jest pisarzem ważnym i godnym uwagi również w kontekście europejskim. Wyróżnia się nie tylko wyjątkową siłą wyrazu i sztuką opisu. Jego opowiadania są także wyrazem istotnej, tak charakterystycznej dla modernizmu dyskusji o procesie tworzenia, o relacji łączącej język z rzeczywistością.
Pierścień z papieru
Stypa
A rano, zanim obudzono mnie i zanim ubrałem się, to wszystko zbliżało się ku końcowi. Nawet czarna trumna stała już na zewnątrz domu, na ławie, przed czarnymi świerkami, oddzielającymi dom od drogi i przed nią stał pop, w wielkiej czarnej kapie narzuconej na komżę, opinającą się na futrze, czytał z modlitewnika o złoconych brzegach i sięgał kropidłem do miedzianego naczynia trzymanego przez diaka. Na schodach domu, w przejściu, w bramie i na drodze czernił się tłum, chłopi w kożuchach i baby w chustkach otulających im głowy. W samej bramie stał dziadyga oburącz trzymający drzewce wysokiej chorągwi, czarnej i oszytej, obrzeżonej srebrną frędzlą i na czarnym jej tle naszyty był znak trupiej głowy i skrzyżowane piszczele, jakie znałem z książek o piratach i co tam nazywało się "Jolly Roger" i tam przywodziło na myśl awanturę i przygodę, a tutaj chorągwisko przyniesione z kąta zakrystii cerkiewnej łopotało się na wietrze kiedy odnoszono trumny na cmentarz. Cmentarz był prawie o płot, pogarbiony chłopskimi mogiłami pod śniegiem. Chłopi stali tam także tłumkiem, mali chłopcy ześlizgiwali się z tych pagórków, gdzie spychali jeden drugiego ażeby lepiej widzieć. Czarna ziemia, wyrzucona przez łopatę grabarza, mieszała się ze śniegiem. Pop zaciągnął: "Hospooody pomyyyyłuj..." i wrony zerwały się z drzew akacjowych koło cerkwi. Niebo było białe jak mleko i ciemniało schodząc ku horyzontowi nad ośnieżonymi strzechami chat. Potem wracaliśmy drogą do domu i była jakaś ulga, po tym zimowym dniu. W domu przede wszystkim podano na tacy wódkę. Naprzód ktoś odkorkował butelkę ze srebrną główką i porozlewał wódkę do kieliszków, których było tak dużo, że niektóre były innego kalibru, i trochę wódki się porozlewało. Na półmisku była także nakrajana kiełbasa i widelce i każdy jak chciał tak brał na widelec. "Dlaczego styczeń tak się nazywa?" - pytał tłustej żony poczmistrza pan Fałdziński, geometra z Taurowa. Pan Fałdziński miał brodę i filuterne czarne i kaprawe oczka i wydłubywał zapałką kawałeczki mięska z tej kiełbasy spomiędzy popsutych zębów i filuternie patrzył na biust poczmistrzowej. - "...a bo w styczniu wilki się stykają, aha!". Było gwarno i ciasno od ludzi, w piecach okropnie napalone, ale było to po tamtej ponurej chwili bardzo przytulne i wesołe i chociaż byłem taki niedorostek, sam między tymi wszystkimi głośno gadającymi, to kręciłem się, unikając widoku ojca.
Zygmunt HAUPT (1907 - 1975) - prozaik, dziennikarz, malarz, po roku 1946 zamieszkał w USA. Autor oryginalnych opowiadań i szkiców przedstawiających język i obyczajowość Podola.
Zygmunt Haupt Pierścień z papieru Polish edition by Wydawnictwo Czarne
Powrót |
|
|
|
|
|

|
W Polsce zarejestrowanych jest ponad 31 000 wydawnictw. Jednocześnie koncentracja na rynku jest bardzo duża. Udział dwustu największych wydawnictw branży wynosi prawie 98 proc.więcej »
|
|

|
|
|