To jest wasze życie

Tak naprawdę jednak ludzie żyją nie mechanicznie i matematycznie, tylko, juk by tu to nazwać, powiedzmy - l u d z i e  ż y j ą  m n i e j   w i ę c e j. Posuwają się trochę po omacku. Nie znając naprzód Losu, wyznaczają sobie kolejne ludzkie (...)
więcej >>

Korczak. Próba biografii

O książce

Każda historia zawsze się gdzieś zaczyna. Ta zaczyna się w Hrubieszowie, bo stamtąd pochodzili przodkowie Henryka Goldszmita znanego powszechnie jako Janusz Korczak. Hrubieszów to miejscowość w województwie lubelskim, tuż przy granicy z Ukrainą, położona malowniczo nad rzeką Huczwą, a właściwie objęta dwiema jej odnogami. Urzeka uroda tamtejszych (...)
więcej >>

Mieczysław Maliński

A może było tak?


Ważna rozmowa A teraz na paluszkach – powiedział święty Mikołaj do swego towarzysza , aniołka. – Po cichutku, żeby nikogo nie zbudzić. Najpierw będzie pokój dziecinny, z dwojgiem dzieci, a potem drugie drzwi, pokój rodziców.
I faktycznie, na paluszkach weszli do pierwszego pokoju. Dzieci spały. Święci przybysze wyciągnęli prezenty z worka, położyli koło główki jednego dziecka, koło główki drugiego dziecka. Święty Mikołaj pocałował jedno, pocałował drugie, na czółkach zrobił krzyżyki. I na paluszkach wyszli.
- A teraz do drugiego pokoju, do rodziców.
W pokoju rodziców było podobnie jak w pokoju dzieci. Gdy wyszli, mały aniołek zrobił takie „aaaa”, jakby po ciężkiej pracy, i powiedział:
- Święty Mikołaju.
- Słucham cię.
- A czemu my tak po cichutku? Nie lepiej by było przyjść do nich w ciągu dnia, a nie chodzić po nocy, i na paluszkach, i żeby się nie zbudzili? Pogadalibyśmy, wręczyli prezenty i poszli.
Ale święty Mikołaj nie odpowiadał. Aniołek czekał, czekał, czekał, ale gdy się nie doczekał, podjął ten sam temat, tylko od innej strony:
- A nie lepiej by było, gdybyśmy przyszli w dzień? Wyspalibyśmy się w nocy. Usiedlibyśmy na krzesełkach, pogadalibyśmy z rodzicami, z dziećmi. A nie lepiej by było w dzień?
- Tak jest lepiej – odpowiedział krótko Święty.
- Dlaczego, że się wstydzisz? Boś ty taki nieśmiały? – aniołek dopominał się o wyjaśnienie.
- Bo to ma być z miłości – powiedział mu święty Mikołaj.
Aniołek zamilkł, najwyraźniej zaskoczony tą odpowiedzią. Nie zrozumiał, choć chciał zrozumieć, i myślał tak, że aż szumiało. Ale nie poradził. Wobec tego spytał po chwili:
- A co to znaczy z miłości?
- A z miłości to znaczy bezinteresownie – odparł święty.
Aniołek się zdumiał i bezwiednie powtórzył:
- Z miłości to znaczy bezinteresownie.
- Prawda – powiedział święty Mikołaj. – To znaczy bezinteresownie.
- A co to znaczy „bezinteresownie” - aniołek nie ustępował.
Ale Święty znowu zamilkł. Może uważał, że aniołek, chociaż taki malutki, takie rzeczy powinien wiedzieć. A aniołek powtórzył:
- Co to znaczy „bezinteresownie”?
- Widzisz, gdyby to dziecko mnie zobaczyło, musiałoby być mi wdzięczne. A gdy to się dzieje po cichutku, w nocy, wtedy nikt nie wie, że to ja. My się jutro może spotkamy na ulicy, bo może oni mnie znają, może znam tych rodziców, i wtedy te dzieci i ich rodzice musieliby być wobec mnie wdzięczni, a ja byłbym ich dobrodziejem. A tak, oni są wolni. Przyszedł z nieba święty Mikołaj i dał prezent od Pana Boga. Ja nie jestem dobrodziejem. Dziecko jest wolne i ja jestem wolny. Spotkamy się jutro i ja nie będę dobrodziejem. A „dobrodziej” to garb na plecach, to niepotrzebne, ja chcę żyć normalnie. Ja nie chcę być dobrodziejem. Rozumiesz?
Anielątko pokiwało głową:
- Ja ci, święty Mikołaju, obiecuję, że to zrozumiem, ale jeszcze trochę później, bo na razie nie bardzo mi to idzie.
- Wobec tego święty zaczął jeszcze raz mówić na ten sam temat, tylko nieco innymi słowami:
- Jużem ci to mówił nieraz, ale jak chcesz, to ci powtórzę. Widzisz, jak to jest: jeżeli my to robimy w nocy, to obdarowani są wolni. Gdyby to było w dzień, patrzyliby na mnie z szacunkiem, z podziwem, a może nawet upokorzeni, że oni dostają ode mnie, a nie ja od nich. A tak, są wolni.
- A po drugie? – aniołek widać znał tę rozmowę na pamięć, skoro powiedział „po drugie”.
- A po drugie, ja jestem wolny. Ja jutro przyjdę do nich, albo kiedy indziej, i przyjmą mnie tak normalnie, będą patrzyli na mnie normalnie. Ja będę wolny, nie będę tym, który ich obdarował. O miłość nie powinna robić z ludzi niewolników. Ani tych obdarowanych, ani tych obdarowujących. Rozumiesz? – święty Mikołaj spytał aniołka. A aniołek powiedział:
- Chyba tak.
Ale obiecał sobie, że będzie się starał to zrozumieć potem, bo na razie jeszcze mu to idzie powoli.


Powrót





autora
książki
na stronie
fragmentu
aktualności




Imię:
Email:
Pobierz regulamin
Oświadczam, iż zapoznałem się z regulaminem newslettera i akceptuję jego postanowienia. Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji drogą elektroniczną. (zgodnie z Ustawą z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną, Dz.U. nr 144, poz. 1204;)





W Polsce zarejestrowanych jest ponad 31 000 wydawnictw. Jednocześnie koncentracja na rynku jest bardzo duża. Udział dwustu największych wydawnictw branży wynosi prawie 98 proc.więcej »




© 2003-2012 Instytut Książki identyfikacja wizualna by