| O książce
Na początku kwietnia 1858 roku „Pan Flaubert, Gustave, literat udający się do Tunisu” otrzymał paszport wydany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych „w imieniu Cesarza Francuzów”. Była to jedna karta in folio; oprócz ozdobnej winiety, urzędowej pieczęci i podpisu Flauberta, zawierała rysopis swojego właściciela: „36 lat, 1 m 80 (...) więcej >> |
| | Myślisz, że coś przeżywasz, i nawet rzeczywiście przeżywasz to, a potem nagle wiesz, że nic nie przeżyłeś, i nic ci to nie szkodzi. Nic ci nie szkodzi, że nic nie pamiętasz z tego, czego nie przeżyłeś i co przeżyłeś, choć wydawało ci się, że możesz nie przeżyć. Przeżyłeś to i nawet (...) więcej >> |
|
|
Aleksander JurewiczPan Bóg nie słyszy głuchych Jest rok 1962, gorące lato w Łodzi. Dziesięcioletni Alik, narrator opowieści, spędza kilka tygodni u dziadka Stefana, który niedawno repatriował się z Białorusi, spod Lidy. Dziadkowi jest ciężko żyć w dużym, obcym mieście, w dodatku zakwaterowano go w Łodzi na ulicy Głuchej, co dla niego jest gorzkim szyderstwem, ponieważ słyszy tylko na jedno ucho. Więc dziadek modli się do Pana Boga i kłóci z urzędnikami, ale nie przynosi to żadnych rezultatów. Pewnego dnia wydarza się nieszczęście: Pan Sierożka, również z Białorusi, ginie na ulicy, potrącony przez tramwaj. Leży z rozłożonymi rękoma, jego głowę przykrywa płachta Głosu Robotniczego, jego krew wsiąka w drukarską farbę i zalewa twarze radzieckich kosmonautów na wielkich portretach z pierwszej strony gazety
Śmierć Pana Sierożki jest jakby punktem zwrotnym opowieści. Stypa w domu zmarłego uwidacznia, że mimo bólu i smutku, życie płynie dalej. W drodze powrotnej, dobrze na gazie, sąsiad dziadka, Pan Janek, zdejmuje tablice z nazwą "Ulica Głucha" - i "po kłopocie". Mikrokosmos stworzony przez Jurewicza mówi nam więcej o ludziach i życiu niż wiele obszernych powieści. Autor rezygnuje z analiz psychologicznych i wszelkich ocen moralnych - świat jego powstaje tylko przez nadzwyczaj wrażliwe i subtelne spostrzeżenia i opisy ludzi i rzeczy. Delikatność, poczucie humoru, melancholia, mocne metafory i symboliczne obrazy stwarzają atmosferę opowieści. Prosta historia dziadka-repatrianta i związanych z nim ludzi, żyjących w obcym im otoczeniu, oddaje sytuację i problemy całego pokolenia, które przez przesunięcie granic w roku 1945 straciło swoją ojczyznę. Wypędzenie, emigracja, repatriacja - strata domu i swojskiego życia, stały się, zwłaszcza dzisiaj, pod koniec naszego stulecia, w dyskusji o nowej Europie, znów jak najbardziej aktualne.
Pan Bóg nie słyszy głuchych
Dziadek pierwszy usiadł za stołem. - Ot i tak, był Sieroża i już po wszystkim - pan Longin oparł się o poręcz krzesła i zlustrował stół. - Taki koniec, kto by pomyślał... - Syroju ziemloju zakryt ... - zamruczał pan Janek początek znanej pieśni, spoglądając na zamknięte drzwi drugiego pokoju. - Niech pani siądzie - powiedziała pani Helena do rozmodlonej żebraczki. - Sieroży już nie pomoże żadna modlitwa. Niech pani usiądzie koło pana Stefana - poprowadziła ją do stołu. Dziadek poruszył się nerwowo i przesunął się z krzesłem trochę w lewo. Rozejrzałem się trochę po pokoju, który był dwa razy większy i wyższy niż u dziadka. Pod ścianą stało duże metalowe łóżko z piramidą ułożonych poduszek, a pośrodku siedziała lalka w ślubnej sukni. Nad kredensem wisiał portret Sierożki w wojskowym mundurze. Pomiędzy oknami było lustro w starej ozdobnej ramie, teraz zasłonięte białym płótnem. W kącie stał czarny rzeźbiony zegar, którego wskazówki były zatrzymane na kwadrans przed czwartą. (...). - Tutaj połóż się, niech dziadek jeszcze posiedzi... Wyszła zostawiając mnie przy drzwiach, ale zaraz wróciła z kiścią winogron na talerzyku. - Przysłonię ci trochę okna, żeby słońce tak nie dokuczało. Pokój ogarnął półmrok. Zostałem sam. Domyślałem się, że zaprowadzono mnie do pokoju, który był pokojem pana Sierożki. Poprzez zapach dawno nie wietrzonego pomieszczenia przebijał się zapach dobrego tytoniu. Nad łóżkiem wisiała Matka Boska Ostrobramska, taka sama jak w naszym domu, a pod nią pęk zasuszonych ziół albo polnych kwiatów. Na sąsiedniej ścianie wisiało kilka starych zdjęć oprawionych w różnego formatu ramki. Nad drzwiami wisiał drewniany, poczerniały krucyfiks. Na nocnym stoliku stała lampa ze szklanym abażurem, podobna do starych lamp naftowych, obok z futerału wystawały okulary. Przysiadłem na brzegu łóżka i nagle poczułem pod nogami coś miękkiego, po prostu przydepnąłem jeden z kapci pana Sierożki.
Powrót |
|
|
|
|
|

|
W Polsce zarejestrowanych jest ponad 31 000 wydawnictw. Jednocześnie koncentracja na rynku jest bardzo duża. Udział dwustu największych wydawnictw branży wynosi prawie 98 proc.więcej »
|
|

|
|
|